Tymoteusz Puchacz dostał przed tym sezonem wolną rękę od niemieckiego Holstein Kiel. Spadkowicz z Bundesligi nie widzi go w swoich szeregach i polecił piłkarzowi poszukiwania nowego klubu. Obrońca, który karierę seniorską rozpoczynał w Lechu Poznań miał niedawno ofertę powrotu do "Kolejorza", ale postanowił nadal czekać na propozycję z klubów zagranicznych. Puchacz na razie trenuje indywidualnie i oddaje się innym pasjom, których ma wiele, ale jak przyznał na pierwszym miejscu stawia Boga.
Puchacz otwarcie mówi o swojej wierze
Nie czuję się źle w miejscu, w którym jestem. Robię, co mogę, by znaleźć się na szczycie. A to, jak wszystko się potoczy, jest w rękach Pana Boga. Dziś jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ponieważ Bóg jest na pierwszym miejscu i prowadzi mnie całe życie. A teraz to już w ogóle mam z nim niesamowitą relację
- stwierdził Puchacz, który na liście swoich sukcesów piłkarskich może wymienić 15 meczów w reprezentacji Polski, udział w mistrzostwach Europy i wywalczenie tytułu w lidze tureckiej z Trabzonsporem. "Mam piękną karierę" - ocenia.
26-letni piłkarz otwarcie mówi o swojej wierze, o tym że nosi różaniec - chociaż jak zauważa "te wartości nie są obecnie popularne". Puchacz uważa, że gdyby nie Boże natchnienie, nie grałby zawodowo w piłkę nożną.
Pan Bóg przedstawił mi wizję, że kiedyś będę piłkarzem. Potem natchnął mnie Duch Święty, a futbol stał się moją jedyną zajawką
- powiedział.