W dość komfortowej sytuacji są już drużyny w 4. rundzie eliminacji LE, bo one nawet w razie porażki wystąpią jesienią w Europie – „spadną” do Ligi Konferencji. Ambicje zarówno Jagiellonii, jak i Lecha, są jednak na pewno większe.
Pierwsi na boisko wyjdą piłkarze z Białegostoku. O godz. 18 podejmą Iberię Tbilisi. Wydaje się, że mistrz Gruzji, który dotychczas nigdy nie awansował do jakichkolwiek europejskich pucharów, będzie rywalem z niższej półki niż Rangers FC, z którym Jagiellonia wygrała w poprzedniej rundzie (2:1 i 1:1).
Godzinę później zespół z Poznania rywalizować będzie, także u siebie, z mistrzem Szwajcarii FC Thun. Podopieczni duńskiego trenera Nielsa Frederiksena będą musieli radzić sobie w nieco okrojonym składzie, bo z powodu kontuzji zabraknie m.in. kapitana Mikaela Ishaka.
Trudniejsze zadanie czeka drużyny występujące w Lidze Konferencji. O godz. 20 Górnik podejmie uznaną markę francuskiej ekstraklasy - AS Monaco. Zabrzanie mogą upatrywać nadziei w tym, że rywal z Księstwa nie rozpoczął jeszcze sezonu, a na jego ławce trenerskiej dopiero zadebiutuje mający polskie korzenie Brazylijczyk Filipe Luis.
Występy klubów znad Wisły zwieńczy Raków, jako jedyny grający w pierwszym meczu na wyjeździe - o godz. 21 z Hajdukiem Split. Częstochowianie są jedyną drużyną ekstraklasy z zerowym dorobkiem punktowym w tym sezonie i chcą poprawić sobie humory awansując do LK.
Z europejskimi pucharami pożegnał się już GKS Katowice, który przegrał dwumecz w 3. rundzie eliminacji LK z Hapoelem Tel Awiw (0:2 i 2:1).
Rewanżowe spotkania ostatniej fazy zaplanowano na 27 sierpnia.