Górnik Zabrze był blisko doprowadzenia do dogrywki w rewanżowym meczu z Fenerbahce Stambuł w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Michal Gasparik nie ukrywał, że jego drużyna mogła wówczas sprawić niespodziankę. Remis 1:1 nie wystarczył jednak do awansu po wcześniejszej porażce 0:1 w Turcji.
Górnik walczył jak równy z równym z Fenerbahce
Jesteśmy smutni, ale od pierwszych minut byłem dumny z tego, co moi zawodnicy pokazali na boisku. Szkoda karnego, bo przy 0:0 grałoby nam się inaczej. Mimo to potrafiliśmy wyrównać
– mówił trener Górnika.
Gasparik przyznał, że rzut karny został podyktowany słusznie, choć faul był niepotrzebny. Podkreślił też kapitalny doping kibiców, szczególnie w końcówce pierwszej połowy – najlepszy, jaki słyszał podczas pracy w Zabrzu.
W przerwie sztab wiedział, że Fenerbahce nie pozwoli, by druga część wyglądała tak jak końcówka pierwszej.
Po wznowieniu gry było widać, ile kosztowała nas pierwsza połowa. Około 60. minuty przeprowadziliśmy jednak dobre zmiany
– dodał.
Zdaniem szkoleniowca o awansie tureckiej drużyny zdecydowały „detale”, a Górnikowi zabrakło odrobiny szczęścia. Wyjaśnił też, że Maksym Chłan usiadł na ławce nie z powodu urazu, lecz dlatego, że przegrał rywalizację o miejsce w składzie.
Trener Fenerbahce Ismail Kartal przyznał, że jego zespół celował w zwycięstwo, ale nie zdołał go osiągnąć. "Rywal przygotował się lepiej, niż zakładaliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski" – powiedział. Górnik Zabrze zagra teraz w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy ze zwycięzcą dwumeczu Twente Enschede – Ferencvaros Budapeszt.