Mistrz Polski zapewnił sobie jednocześnie udział w fazie ligowej europejskich pucharów.
KI Klaksvik – Lech Poznań 0:5 (0:1)
Bramki: 0:1 Allahyar Sayyadmanesh (20), 0:2 Pablo Rodriguez (49), 0:3 Antoni Kozubal (75), 0:4 Daniel Hakans (89), 0:5 Patrik Walemark (90+2).
Żółte kartki: KI Klaksvik - Jonn Johannesen, Hallur Hanson, Arni Frederiksberg, Daniel Johansen; Lech Poznań – Allahyar Sayyadmanesh, Michał Gurgul.
KI Klaksvik: Mark Jensen – Gilli Rolantsson (64. Jonn Johannesen), Deni Pavlović (83. Simun Kalso), Gaston Tellechea – Joannes Danielsen, Mansour Sinyan (64. Rene Joensen), Hallur Hanson, Oussama Ali (76. David Reynheim) - Arni Frederiksberg, Pall Klettskard, Jean Carlos (76. Daniel Johansen).
Lech Poznań: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul – Patrik Walemark, Antoni Kozubal, Luis Palma (76. Karol Delikat), Pablo Rodriguez (76. Robert Gumny), Allahyar Sayyadmanesh (64. Radosław Murawski) – Mikael Ishak (45. Daniel Hakans).
Sędzia: Igor Pajać (Chorwacja).
Z 24-godzinny opóźnieniem oba zespoły przystąpiły do rewanżu. Mecz miał zostać rozegrany w czwartek wieczorem, ale Poznaniacy mieli ogromne problemy z dotarciem na Wyspy Owcze. Ostatecznie wylądowali w Vagar, jedynym porcie lotniczym na archipelagu, w czwartek o godz. 16.30 i UEFA postanowiła przełożyć spotkanie na następny dzień. Perypetie z podróżą i konieczność gry na sztucznej murawie nie przeszkodziła lechitom, którzy zagrali zdecydowanie lepiej niż tydzień temu na Bułgarskiej i rozgromili przeciwnika 5:0.
Brawo Antek! 👏🏻 pic.twitter.com/Nw8MIMKCWc
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Pablito! 👊🏻 pic.twitter.com/LAxW7XaLLe
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
„Kolejorza” z trybun wspierało kilkudziesięciu kibiców z Wielkopolski oraz marynarze z polskiego niszczyciela min ORP Mewa, który w tym czasie zawinął do portu w Torshavn.
W początkowym fragmencie spotkania Lech chciał pokazać, że nie zamierza tylko bronić jednobramkowej zaliczki z pierwszego pojedynku. Szybko jednak mógł zostać skarcony, bowiem pierwsza akcja KI Klaksvik mogła zakończyć się powodzeniem. Strzał głową Hallura Hansona został zatrzymany przez Joela Pereirę, który przytomnie stanął przy słupku i uratował swój zespół od utraty gola.
„Kolejorz” nadal atakował i całkiem dobrze operował piłką na sztucznej murawie. Brakowało jednak dokładnego, ostatniego podania czy bardziej precyzyjnego dośrodkowania w pole karne. Ataki mistrza Polski przyniosły efekt w 20. minucie – Mikael Ishak na raty próbował pokonać Marka Jensena, ale przy drugiej próbie golkiper gospodarzy zdołał nogą obronić. Piłka znalazła się przed Allahyarem Sayyadmaneshem, który z bliska dopełnił formalności.
Farerzy mieli w tym momencie już dwie bramki do odrobienia, ale wcale nie zamierzali przejmować inicjatywy. Może też nie byli w stanie przenieść ciężaru gry na połowę rywali, bowiem Lech opanował środek pola i nadawał tempo grze. Dopiero w końcówce pierwszej odsłony lechici kilkakrotnie musieli cofnąć się na własne przedpole i mocniej popracować w defensywie. To też stwarzało okazje piłkarzom Lecha do wyprowadzenia kontrataków. Po jednym z nich Joel Pereira był w sytuacji sam na sam z Jensenem, ale niepotrzebnie szukał Luisa Palmy i obrońcy KI Klaksvik zażegnali niebezpieczeństwo.
Krótko przed przerwą urazu doznał kapitan poznańskiej drużyny Mikael Ishak. Na ławce Frederiksen nie miał nominalnego napastnika i w jego miejsce pojawił się Daniel Hakans, a na „dziewiątkę” przeszedł Sayyadmanesh.
Kluczowym momentem meczu była 49. minuta, kiedy Pablo Rodriguez długo sobie wypracowywał pozycję do strzału i huknął pod poprzeczkę. Wprawdzie mistrzowie Wysp Owczych mogli jeszcze wrócić do gry, bowiem fatalny błąd popełnił Mateusz Lis. Golkiper „Kolejorza” zaczął się bawić w drybling na własnym polu bramkowym i stracił piłkę, na jego szczęście Pall Klettskard posłał piłkę minimalnie obok słupka.
Potem na bramkę KI Klaksvik sunął atak za atakiem, ale lechici marnowali znakomite okazje. Nie popisał się Palma, który spudłował z kilku metrów, z kolei Hakans w nie gorszej sytuacji trafił w Jensena. Po raz drugi na listę strzelców mógł wpisać się Sayyadmanesh, lecz trafił w poprzeczkę.
Gospodarze znów mieli niezły moment w ofensywie i zepchnęli Poznaniaków do obrony, ale brakowało im czasami szczęścia w finalizacji ataków. KI Klaksvik coraz częściej popełniał spore błędy we własnym polu karnym, a po jednym z nich Antoni Kozubal otrzymał podanie od rywala i strzelił łatwego gola.
W końcówce nagrodzony został Walemark, który nie oszczędzał się przez pełne 90 minut, ale jego koledzy marnowali jego zagrania. Dopiero Hakans wykorzystał podanie Szweda i tym razem sprytnie podciął piłkę nad bramkarze rywali. W ostatniej akcji meczu Walemark popisał się niezwykle precyzyjny uderzeniem zza pola karnego i po chwili chorwacki arbiter Igor Pajać zakończył pojedynek.
Pierwsze spotkanie 4. rundy kwalifikacyjnej LE Lech rozegra z FC Thun na własnym stadionie 20 sierpnia. Rewanż odbędzie się tydzień później.