W lutym 2023 roku Manchester City został oskarżony aż o 115 naruszeń zasad finansowych w angielskiej ekstraklasie piłkarskiej. Miało do nich dojść w latach 2009-2018. Chodzi m.in. o ukrywanie źródeł przychodów, prawdziwych zarobków zawodników i trenerów.
Półtora roku później ruszyły przesłuchania w tej sprawie. Choć oficjalnie wyrok nie zapadł, to dziennikarz „The Athletic” David Ornstein ujawnił w piątek, że klub został uznany winnym 114 zarzutów. Teraz władze Premier League mają zastanawiać się nad wysokością kary, a w grę ma wchodzić nawet degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej. W przeszłości, za znacznie mniejszą liczbę naruszeń, odjęciem punktów ukarano Everton i Nottingham Forest.
„Proces przed Premier League czeka jeszcze długa droga, a nasza pewność siebie i determinacja w udowadnianiu niewinności klubu są tak samo silne, jak na samym początku” – napisał Mubarak.
„Jest tak wiele rzeczy, którymi chciałbym móc się z Wami podzielić, aby pomóc Wam zrozumieć, dlaczego czujemy się tak pewni swojej pozycji”
- dodał i zaznaczył, że ujawnienie tych informacji uniemożliwiają mu wymogi dotyczące zachowania poufności.
W 2020 roku UEFA uznała, że Manchester City dopuścił się „poważnych naruszeń” przepisów Finansowego Fair Play w latach 2012–2016. Nałożyła na klub dwuletni zakaz gry w europejskich pucharach i grzywnę w wysokości 30 mln euro. Jednak Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu uchylił wykluczenie, a grzywnę zmniejszył do 10 mln. CAS orzekł, że większość rzekomych finansowych naruszeń i tak uległo przedawnieniu.
W ciągu ostatnich 15 lat Manchester City był najbardziej dominującym zespołem w Anglii. Zdobył osiem tytułów mistrzowskich, a także wygrał Ligę Mistrzów w 2023 roku. W okresie objętym śledztwem triumfował w Premier League trzy razy: w 2012, 2014 i 2018 roku.