Sytuacja wokół Alvareza eskaluje od kilku tygodni. Argentyńczyk naciskał na transfer do Barcelony, z którą – według doniesień z Hiszpanii – miał już uzgodnić warunki pięcioletniego kontraktu. Atletico Madryt pozostaje jednak nieugięte i konsekwentnie odrzuca wszelkie próby negocjacji z katalońskim klubem, powołując się na zaporową klauzulę odstępnego w wysokości pół miliarda euro.
Alvarez nie trenuje z drużyną
Zawodnik nie pojawił się na trzech kolejnych treningach, a klub zaakceptował przedstawione wyjaśnienie dotyczące jego stanu zdrowia.
🇦🇷 Julian Alvarez posiada zaświadczenie od lekarza poświadczające, że cierpi na depresję!
— Transfery Piłkarskie (@Transfery_) August 28, 2026
To jest przyczyna jego nieobecności na treningach Atletico!
ℹ️ COPE pic.twitter.com/hMtfqW7JFD
Według COPE i Goal.pl, na pogorszenie kondycji psychicznej Alvareza wpływ miała nie tylko blokada transferu, ale również presja ze strony kibiców Atletico, którzy wygwizdali go podczas ligowego meczu z Villarrealem. Dodatkowo media informują o groźbach kierowanych pod adresem piłkarza i jego rodziny, co miało spotęgować kryzys. Klubowe źródła cytowane przez hiszpańskie media przyznają, że zawodnik jest „w bardzo złym stanie” i „został wprowadzony w błąd” przez osoby z otoczenia.
Cała sytuacja komplikuje również plany transferowe innych klubów. Arsenal, który liczył na przejęcie zawodnika, nadal monitoruje sprawę, ale Alvarez – według doniesień – nie chce wracać do Anglii po doświadczeniach z Manchesteru City. Tymczasem Atletico stoi na stanowisku, że nie sprzeda go do Barcelony „w żadnym wypadku”, co potwierdził dyrektor generalny Miguel Ángel Gil Marín. Saga trwa, a okno transferowe zamyka się już 1 września.