Żuk trenuje od 21 lat w Legnickim Klubie Taekwon-do, a jego szkoleniowcem - także w reprezentacji - jest Łukasza Stawarz. Wielokrotnie zdobywał medale MŚ i ME w różnych konkurencjach (w tym drużynowo), ale długo w jego dorobku brakowało krążków z najcenniejszego kruszcu w prestiżowej rywalizacji, jaką są walki w taekwon-do.
"Cel w mistrzostwach kontynentu zrealizowałem dopiero w 2018 roku w Mariborze, pokonując po drodze pięciu rywali. Wcześniej byłem trzykrotnie mistrzem Europy w układach I i II DAN, miałem też kilka innych krążków wywalczonych indywidualnie, ale do pełni szczęścia brakowało złota w walkach. Mam nadzieję, że uda się skutecznie powalczyć także w niemieckim Inzell (22-28 kwietnia), chociaż dojdą kolejni wymagający rywale, jak np. z Argentyny, gdzie taekwon-do jest sportem narodowym, a dzieci ćwiczą w szkołach po pięć-sześć razy tygodniowo. Groźni będą także Kanadyjczycy, mogą pojawić się mocni przeciwnicy z Hondurasu czy Portoryko"
- powiedział Żuk.
W Słowenii łącznie zdobył pięć medali i został wybrany najlepszym zawodnikiem ME 2018. Jak przyznał, w przeszłości był blisko złota w MŚ, a jeśli przegrywał, to najczęściej z finalistami lub zawodnikami, którzy sięgali po tytuł:
"Przez wszystkie lata trochę brakowało mi szczęścia w losowaniu, bowiem z zawodnikami z Hiszpanii czy Irlandii, którzy odnosili największe sukcesy, równie dobrze mogłem się spotkać w finale, a nie we wcześniejszej rundzie. Do tej pory wspominam też krzywdzącą mnie decyzję o dyskwalifikacji, którą podjęła belgijska sędzina. Niestety, wciąż nie mam złota w walkach z mistrzostw globu i zdaję sobie sprawę, że turniej w Bawarii może być jedną z ostatnich szans. Młodzi Polacy mocno mnie gonią i coraz trudniej będzie utrzymać pozycję lidera w kraju. Nadrabiam doświadczeniem, ale niebawem przyjdzie taki moment, że w wadze 70 kg pojawią się nowi biało-czerwoni. Dlatego tak bardzo zależy mi na zwycięstwie w Inzell."
Na co dzień legniczanin łączy treningi z prowadzeniem firmy elektrycznej. Do tego jeszcze sam trenuje młodzież w Prochowickim Klubie Sportowym Taekwon-Do "Champion".
"Coraz trudniej pogodzić wszystkie obowiązki, sam staram się trenować trzy dni w tygodniu, a w pozostałe - od ośmiu lat - jeżdżę prowadzić zajęcia w Prochowicach. Do tego mocno absorbująca jest praca zawodowa, zajmujemy się instalacjami elektrycznymi w nowo powstałych budynkach. To wszystko zabiera sporo czasu. Ale cieszę się, że mam grupę zdolnych podopiecznych i z nimi wiążę nadzieję na przyszłość"
- stwierdził zawodnik startujący w barwach LKT Legnica, który dodał, że warto trenować taekwon-do także dla własnego zdrowia i co warto podkreślić, w każdym wieku.