Wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Katarzyna Nowakowska (od Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz) zapowiadała na początku zeszłego roku, że jednym z ważnych etapów reformy systemu pomocy społecznej ma być zmiana częstotliwości weryfikacji kryteriów dochodowych w pomocy społecznej.
Projekt zakłada, że weryfikacja ta miałaby być przeprowadzana co rok, a nie co trzy lata, jak dotychczas. Wprowadzenie tej istotnej zmiany napotkało jednak na trudności w kręgach rządowych.
Stary próg i opór w rządzie
Obecnie podstawowy próg dostępu do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej dla osoby samotnie gospodarującej wynosi 1010 zł miesięcznie. Sama Nowakowska zwracała uwagę w swoich wypowiedziach, że zmiany w zasadach ustalania kryterium dochodowego są niezwykle ważne. Oceniła, że coroczna weryfikacja oznaczałaby większą elastyczność ustalania i możliwość szybszej reakcji na kryzysy czy wysoką inflację. Obecnie przekroczenie kryterium oznacza, że ewentualna pomoc nie jest pewna, lecz zależna od sytuacji i decyzji pracownika socjalnego.
Niedawno wiceminister w wypowiedzi dla mediów podkreśliła, że ma nadzieję, że „zaczniemy w rządzie dalsze prace” nad ustawą. Ale z tym jest problem. – Ministerstwo Finansów boi się zmian, bo prowadzą do poszerzenia grona osób uprawnionych do otrzymywania państwowej pomocy, co zwiększy wydatki – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” chcąca zachować anonimowość osoba z organizacji współpracującej z resortem rodziny, która zabiega o wprowadzenie wyżej wspomnianych zmian.
Powyższa kwota 1010 zł jest sprawdzana w ramach procedury administracyjnej co trzy lata. W praktyce oznacza to, że próg obowiązujący od 2025 roku jest efektem decyzji podjętej w 2024 roku, bazującej na danych z lat wcześniejszych. Kryterium nie jest więc dostosowane do aktualnych kosztów życia.
Przy tym progu pomoc społeczna obejmuje osoby będące na granicy biologicznego przetrwania. W obecnych realiach wiele osób przekraczających kryterium również nie jest w stanie pokryć podstawowych wydatków, m.in. zakupu leków, żywności, opłacenia czynszu czy rachunków za energię. W efekcie duża część osób żyjących w biedzie pozostaje poza systemem. Właśnie dlatego eksperci mówią o oderwaniu od rzeczywistości. System reaguje z opóźnieniem, przez co próg pomocy jest niższy niż faktyczne koszty życia.
Milion Polaków w skrajnym ubóstwie, ale bez państwowej pomocy
Jak zwraca uwagę w rozmowie z „GP” Magdalena Masiak, koordynator kampanii krajowych Caritas Polska, z różnych statystyk wynika, że w Polsce 2 mln osób żyje w skrajnym ubóstwie, a z tego ponad 900 tys. formalnie przekracza kryteria dochodowe i z tego powodu nie może otrzymać systemowej pomocy socjalnej. – Takie osoby żyją w ubóstwie, ale państwo uznaje je za zbyt zamożne, aby mogły otrzymać pomoc systemową. Ci ludzie trafiają pod nasze skrzydła i różne programy pomocowe – mówi. Magdalena Masiak zwraca uwagę, że w skrajnym ubóstwie żyje około 400 tys. seniorów. – Te osoby zmagają się z samotnością i w efekcie wykluczeniem społecznym. Seniorzy często żyją samotnie, więc ich budżety są uszczuplone. Co czwarty senior ogranicza jedzenie z przyczyn finansowych, odmawia sobie na przykład mięsa. Bywa, że muszą wybierać między lekami a żywnością. Seniorzy to istotna grupa, którą zauważamy w naszych jadłodajniach i placówkach pomocowych – podkreśla koordynator kampanii krajowych Caritas. Dodaje, że oprócz tego niezmiennie pojawiają się osoby z niepełnosprawnościami czy samotne matki. Jak mówi, w ostatnich latach widać zmiany wśród części osób w kryzysie bezdomności. – To ewoluuje. Coraz częściej widzimy, że na ulicę trafiają osoby, które jeszcze niedawno były aktywne zawodowo, prowadziły własne firmy, które wpadły w spiralę zadłużenia. To często osoby w średnim wieku. Zaczynają się pojawiać także ludzie młodzi, którzy osiągają pełnoletność, opuszczają placówki, ale nie potrafią odnaleźć się na rynku pracy. Również zmagają się z wieloma innymi problemami. To zawsze dotyczy osób, które nie mają zbudowanych relacji z innymi ludźmi, nie mają od nikogo wsparcia w sytuacji kryzysowej – wyjaśnia Magdalena Masiak. Podkreśla, że dla takich ludzi Caritas prowadzi kompleksową pomoc, m.in. przygotowuje paczki żywnościowe, dostarcza posiłki i podejmuje szereg innych działań.
Trzy rodzaje ubóstwa
W Polsce ubóstwo mierzy się trzema wskaźnikami. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2024 rok ubóstwo skrajne wynosiło 5,2 proc. (spadek o 1,4 proc. rdr), ubóstwo relatywne 13,3 proc. (wzrost o 1,1 proc. rdr), a ubóstwo ustawowe 2,6 proc. społeczeństwa (spadek o 1,5 proc. rdr).
Ubóstwo skrajne oznacza życie poniżej tzw. minimum egzystencji. To poziom, przy którym zagrożone jest fizyczne przetrwanie, jest traktowane jako najtwardsza miara biedy. Mierzone jest również ubóstwo relatywne. Jego poziom pokazuje, ile osób żyje wyraźnie poniżej przeciętnego poziomu życia.
Z kolei ubóstwo ustawowe to wskaźnik administracyjny. Oznacza osoby, które mieszczą się poniżej progu dochodowego uprawniającego do pomocy społecznej (1010 zł), a jego poziom zależy od decyzji rządu, a nie od realnych kosztów życia. Właśnie ten wskaźnik najbardziej odbiega od rzeczywistości. Mocno różni się zarówno od ubóstwa skrajnego, jak i relatywnego. Gdy chodzi o to ostatnie, jego poziom radykalnie spadł po roku 2015, by zacząć rosnąć w okolicach roku 2021. Z kolei ubóstwo skrajne nieznacznie zmniejszyło się w 2024 roku względem roku 2023 głównie z powodu podwyższenia świadczenia z 500 plus do 800 plus.
📢 Bądźmy pod Prokuraturą 𝟮𝟬.𝟬𝟱 godz. 𝟵:𝟬𝟬 | #Warszawa ul. Postępu 3. Wesprzyjmy Tomasza Sakiewicza‼️ pic.twitter.com/Sg1kSgTWHU
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) May 13, 2026