Poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dot. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Polityk otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, a po zmianie władzy w tym kraju wyjechał i nie wiadomo, gdzie się znajduje.
Prokuratura od wielu miesięcy nie potrafi ustalić miejsca pobytu Romanowskiego. Nieoczekiwanie, do sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma i koperty wynikało, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. Ale, jak podaje "Rzeczpospolita", prokuratura obecnie twierdzi, że poseł PiS najprawdopodobniej... nie przebywa w Naddniestrzu, a wysłanie listu z tego miejsca to był zwykły blef.
Obrona posła wskazywała na konieczność przesłuchania Donalda Tuska, gdyż premier mówił, że "służby państw współpracujących z Polską na 99 proc. potwierdziły, że Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu". W świetle najnowszych informacji podawanych przez prokuraturę, słowa premiera brzmią dość zaskakująco.
Mec. Lewandowski: konieczne przesłuchanie Donalda Tuska
Dlatego - mec. Bartosz Lewandowski ponownie wskazał na konieczność przesłuchania szefa rządu w tej sprawie. Adwokat polityka został dziś rano wprost zapytany o to, czy Romanowski przebywa w Naddniestrzu. "Pomidor. Nie mogę tutaj nic powiedzieć" - brzmiała odpowiedź.
Decyzje są klientów zawsze, jeżeli chodzi o kwestie polityczne, wizerunkowe. Ja za to nie mogę brać odpowiedzialności. Moim zadaniem jest to, żeby zabezpieczyć pełne interesy posła Romanowskiego w Polsce
– dodał w rozmowie z "Super Expressem".
Pełnomocnik byłego wiceministra sprawiedliwości odniósł się także do działań prokuratury w tej sprawie.
Mamy do czynienia z jakąś kuriozalną sytuacją. Z jednej strony prokuratura twierdzi, że Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu nie ma i że to jest blef, oni nie mają żadnego potwierdzenia. I wychodzi cały na biało premier Donald Tusk i mówi praktycznie w jednym momencie, że on wie od służb, że na 99%, czyli z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością Marcin Romanowski w Naddniestrzu jest
– podkreślił.
Jak przyznał - dla niego - "osobiście jako obrońcy informacja o tym, że mój klient jest poza terenem Unii Europejskiej jest bardzo korzystna. Stąd od razu złożyłem wniosek o przesłuchanie Donalda Tuska i wystąpienie do służb polskich, czy oni to potwierdzają. Nie wyobrażam sobie, że Donald Tusk okłamywał opinię publiczną w tej sprawie. Byłoby to co najmniej nieodpowiedzialne".
Co na to Żurek? "Proszę pytać Tuska"
O sprawę Romanowskiego i jego aktualnego pobytu został dziś zapytany w Sejmie prokurator generalny, Waldemar Żurek. Co ciekawe, odpowiedź scedował na... swojego szefa.
Proszę zapytać Donalda Tuska o to. Ja jestem prokuratorem generalnym i prokuratura prowadzi czynności tak, ale wiecie państwo, że to wiedza, której ujawniać na tym etapie nie wolno
– stwierdził Żurek.
Żurek tak uciekał od sprawy Romanowskiego, że wsypał i siebie i Tuska xD
— Max Hübner (@HubnerrMax) August 25, 2026
- Romanowski jest w Naddniestrzu, bo Tusk tak mówił?
- Proszę zapytać Tuska, nie można ujawniać takich informacji (xD)
- Ale Prokuratura mówi, ze go tam nie ma.
- BYŁEM NA URLOPIE, SPRAWDZĘ TO.
xDDDDDDDDDD pic.twitter.com/fmewB0TQtd