Jak podają źródła węgierskie, krótko po północy w niedzielę doszło do tragicznego wypadku na 139. kilometrze autostrady M3 na Węgrzech.
Autokar z nieznanych przyczyn zjechał do rowu. Jak podał węgierski premier, Peter Magyar, w wypadku polskiego autokaru zginęło 12 osób, 10 jest rannych. Policja podaje, że prawdopodobnie kierowca zasnął za kierownicą. Autokarem podróżowało 57 osób i 2 kierowców.
Jak ustaliła TV Republika, autokarem wracali do Polski pielgrzymi z Medjugorie (Bośnia i Hercegowina). Organizatorem wyjazdu było biuro z Rymanowa-Zdroju, a przewoźnik to firma z Jasła.
Podczas briefingu prasowego przed siedzibą MSZ, Andrzej Osiak, naczelnik Wydziału Pomocy Konsularnej i Kryzysów Konsularnych z Departamentu Konsularnego, przekazał, że ok. 10 osób jest w stanie poważnym. Pasażerowie zostali przewiezieni do szpitali w Miszkolcu, Egerze i Debreczynie. Dodał następnie, że 5 osób jest w stanie zagrożenia życia.
- W naszej placówce w Budapeszcie został powołany zespół kryzysowy, w mediach społecznościowych opublikowaliśmy również numer telefonu, pod który mogą dzwonić rodziny osób poszkodowanych, aby uzyskać bliższe informacje
- powiedział Osiak. Prosił, by pozwolić działać służbom węgierskim i zespołowi kryzysowemu w ambasadzie w Budapeszcie.
Podkreślił, że okoliczności w jakich doszło do wypadku są obecnie badane, a węgierska policja rozmawiała już z dwoma kierowcami autokaru, którzy są wśród poszkodowanych w wypadku.
Dodał, że konsul jest kontakcie ze szpitalami, gdzie znajdują się Polacy, choć osobiście będzie tam dopiero popołudniu. Konsul miała przekazać Osiakowi, że wszyscy poszkodowani są w szpitalach, choć dziennikarze powołują się na informacje, według których lżej ranni opuścili już węgierskie placówki.
Podczas briefingu okazywało się, że media i dziennikarze dysponują w niektórych kwestiach szerszą wiedzą o zdarzeniu niż urzędnik MSZ, m.in. w kwestii działań firmy-przewoźnika.
Osiak nie potrafił też jednoznacznie wskazać, kim są ofiary i poszkodowani w wypadku, czy są wśród nich dzieci itp.