Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Chwile żenady na wizji i dłuższa cisza. Te słowa naprawdę padły w studio

- Przyczajony tygrys, ukryty smok - takimi słowami sejmowa reporterka Justyna Dobrosz-Oracz przywitała w publicznej telewizji w likwidacji Władysława Kosiniak-Kamysza. W studiu zapanowała żenująca atmosfera.

Władysław Kosiniak-Kamysz został przedstawiony jako szef MON i prezes PSL-u. Następnie prowadząca program w TVP w likwidacji zwróciła się do wicepremiera:

Przyczajony tygrys, ukryty smok?

- zapytała Justyna Dobrosz-Oracz.

Zażenowany polityk szeroko się uśmiechnął, a w studiu zapanowała cisza. 

Wie pan, że tak o panu mówią w kuluarach ostatnimi czasy?

- kontynuowała prowadząca.

Kosiniak-Kamysz zaczął nieśmiało przytakiwać i skwitował:

No i... pięknie

- wydusił z siebie.

Prowadząca wytłumaczyła, że to wszystko przez to, że polityk PSL nie "szczędzi ostrych słów opozycji w ostatnim czasie".

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska