We wtorek Sejm rozpoczął trzydniowe posiedzenie, podczas którego zajmie się m.in. projektem ustawy budżetowej na 2027 r. Pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej ma odbyć się w czwartek.
Zgodnie z przedstawionym przez Domańskiego projektem budżetu na 2027 r., dochody budżetu państwa mają wynieść 695 mld zł. Po stronie wydatków zaplanowano 977,6 mld zł. Oba parametry składają się na rekordowy deficyt budżetowy na poziomie 282,6 mld zł - nominalnie wyższy o ok. 11 mld zł niż w budżecie na 2026 r. Projekt ustawy budżetowej zatwierdził pod koniec sierpnia.
Politycy opozycji niemal od razu punktowali propozycję rządu, m.in. z uwagi na obcięcie środków na obronność.
Zandberg do rządu: nie doprowadzajmy do takiej sytuacji
Podczas wtorkowych obrad, na mównicy sejmowej pojawił się Adrian Zandberg, lider Razem. Jak zaznaczył już na początku: "Robi się drożej i trudniej. Inflacja osiągnęła już 4 proc.".
Polityk wskazywał, że jednym ze źródeł wzrostu cen są koszty paliw, ale jego zdaniem odpowiedzialność za sposób reagowania na inflację spoczywa na rządzących.
Źródła tej inflacji oczywiście są poza Polską i są związane w dużym stopniu z kosztami paliw. Ale jest odpowiedzialnością rządzących, w jaki sposób na to reagują
– mówił polityk.
Jego zdaniem problemem są również założenia dotyczące wynagrodzeń. Zandberg zwrócił uwagę na wysokość minimalnej stawki godzinowej na 2027 rok.
Pani minister Dziemianowicz-Bąk zaproponowała pracownikom symboliczną podwyżkę godzinowej płacy o 90 groszy, co oznacza, że na koniec roku ci, którzy zarabiają w okolicach płacy minimalnej, będą biedniejsi niż na początku roku
– kontynuował polityk.
Zandberg zaapelował również o zmianę założeń budżetowych. "Drodzy Państwo, zmieńmy to. Zmodyfikujmy te wskaźniki w budżecie, podnieśmy wynagrodzenie minimalne i wynagrodzenia w budżetówce" – apelował.
Jak przekonywał, obecny kształt budżetu może doprowadzić do realnego spadku siły nabywczej wynagrodzeń części pracowników. "Nie doprowadzajmy do sytuacji, w której grubo ponad 3 miliony pracowników w wyniku przyjęcia obecnego kształtu budżetu realnie zbiednieją" – powiedział Zandberg.