W piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Mariuszowi Błaszczakowi, Sławomirowi Cenckiewiczowi, a także Agnieszce Glapiak i Piotrowi Z. Sprawa dotyczy odtajnienia w 2023 roku części planu użycia sił zbrojnych „Warta”. Prokuratura zarzuca byłemu szefowi MON przekroczenie uprawnień w celu... osiągnięcia korzyści osobistych dla Prawa i Sprawiedliwości poprzez zniesienie klauzuli tajności z fragmentów dokumentów, które następnie wykorzystano w kampanii wyborczej. Działanie to, zdaniem śledczych, miało „spowodować wyjątkowo poważną szkodę dla Rzeczypospolitej Polskiej”.
Według prokuratury Błaszczak ujawnił „wyrwane z kontekstu” fragmenty planu „Warta”, które zinterpretował w sposób mający wskazywać, że „ówczesna władza polityczna nie chciała bronić Polski od samego początku agresji przeciwnika, tylko dopiero po zajęciu wschodniej Polski na linii Wisły”. „Taka interpretacja w żaden sposób nie wynikała z analizy całości tych dokumentów planowania operacyjnego szczebla strategicznego” - podkreśliła prokuratura.
Cała sprawa to jednak swoista zemsta za to, że ujawnione zostały obowiązujące za rządów PO-PSL plany oddania wschodniej Polski wrogowi w razie ataku z tego kierunku.
Rzecznik prezydenta: element walki politycznej
W rozmowie z portalem Interia, rzecznik prezydenta RP Karola Nawrockiego, został zapytany o to, czy w związku z działaniami prokuratury, spodziewana jest zmiana na stanowisku szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Rafał Leśkiewicz odparł: "nie będzie żadnej zmiany. To jest tylko informacja o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu przeciwko panu profesorowi Sławomirowi Cenckiewiczowi".
Pan profesor Sławomir Cenckiewicz zgodnie z polskim prawem jest osobą niewinną. Jesteśmy przekonani o tym, że to rozstrzygnięcie, które zapadnie w sądzie, będzie korzystne dla pana profesora Cenckiewicza. To zemsta za film "Reset", w którym Sławomir Cenckiewicz ujawnił powiązania ważnych ludzi obecnej władzy ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej
– mówił dalej.
Zapytany o reakcję prezydenta Nawrockiego na tę informację, powiedział, że "Kancelaria Prezydenta RP stoi na stanowisku, że pan profesor Sławomir Cenckiewicz nie popełnił żadnego przestępstwa".
W jego ocenie - "to element walki politycznej z panem prezydentem, a to, co dotyczy przedmiotu aktu oskarżenia, absolutnie nie polega na prawdzie. Wszystkie działania, które podejmuje prokuratura przeciwko panu profesorowi Cenckiewiczowi, a wcześniej służby specjalne, próbując mu odebrać poświadczenie bezpieczeństwa, to walka z oddanym Polsce urzędnikiem, historykiem i profesorem".
Na uwagę, iż jego słowa brzmią jak "duże wotum nieufności wobec prokuratury i służb", Leśkiewicz odparł twierdząco.
Tak, to jest wotum nieufności dla prokuratury i służb, ponieważ wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie poświadczenia bezpieczeństwa pana profesora Cenckiewicza obalił fałszywe i manipulacyjne argumenty prezentowane przez Kancelarię Premiera i służby specjalne.
– tłumaczył.
I dodał - "po wyroku z 17 czerwca okazało się, że pan profesor Sławomir Cenckiewicz posiada ważne poświadczenie bezpieczeństwa, a wszystkie opresyjne działania były motywowane wyłącznie względami politycznymi. Tylko po to, by utrudnić prezydentowi sprawowanie najwyższego urzędu".
Jego zdaniem - "sam fakt zgodnego z prawem i procedurami odtajnienia, a potem upublicznienia fragmentów dokumentów archiwalnych z 2011 roku, ukazał różnego rodzaju ustępstwa, na jakie ówczesna władza była gotowa pójść w zakresie bezpieczeństwa Polaków".
Dzięki upublicznieniu dokumentów nikt dzisiaj nie rozważa oparcia obrony terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na linii Wisły. Prezentacja tych dokumentów obnażyła działania ówczesnej władzy, stąd taka wściekłość obecnie rządzących.
– dodał.