Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Zaciekły atak władzy na prof. Cenckiewicza. Leśkiewicz: Chcą utrudnić prezydentowi sprowawanie urzędu

"Dzięki upublicznieniu dokumentów nikt dzisiaj nie rozważa oparcia obrony terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na linii Wisły. Prezentacja tych dokumentów obnażyła działania ówczesnej władzy, stąd taka wściekłość obecnie rządzących" - ocenił rzecznik prezydenta RP, Karola Nawrockiego, Rafał Leśkiewicz, odnosząc się do kolejnej odsłony zemsty koalicji 13 grudnia wobec prof. Sławomira Cenckiewicza.

Autor: Anna Zyzek

W piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Mariuszowi Błaszczakowi, Sławomirowi Cenckiewiczowi, a także Agnieszce Glapiak i Piotrowi Z. Sprawa dotyczy odtajnienia w 2023 roku części planu użycia sił zbrojnych „Warta”. Prokuratura zarzuca byłemu szefowi MON przekroczenie uprawnień w celu... osiągnięcia korzyści osobistych dla Prawa i Sprawiedliwości poprzez zniesienie klauzuli tajności z fragmentów dokumentów, które następnie wykorzystano w kampanii wyborczej. Działanie to, zdaniem śledczych, miało „spowodować wyjątkowo poważną szkodę dla Rzeczypospolitej Polskiej”.

Reklama

Według prokuratury Błaszczak ujawnił „wyrwane z kontekstu” fragmenty planu „Warta”, które zinterpretował w sposób mający wskazywać, że „ówczesna władza polityczna nie chciała bronić Polski od samego początku agresji przeciwnika, tylko dopiero po zajęciu wschodniej Polski na linii Wisły”. „Taka interpretacja w żaden sposób nie wynikała z analizy całości tych dokumentów planowania operacyjnego szczebla strategicznego” - podkreśliła prokuratura.  

Cała sprawa to jednak swoista zemsta za to, że ujawnione zostały obowiązujące za rządów PO-PSL plany oddania wschodniej Polski wrogowi w razie ataku z tego kierunku.

Rzecznik prezydenta: element walki politycznej 

W rozmowie z portalem Interia, rzecznik prezydenta RP Karola Nawrockiego, został zapytany o to, czy w związku z działaniami prokuratury, spodziewana jest zmiana na stanowisku szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. 

Rafał Leśkiewicz odparł: "nie będzie żadnej zmiany. To jest tylko informacja o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu przeciwko panu profesorowi Sławomirowi Cenckiewiczowi".

Pan profesor Sławomir Cenckiewicz zgodnie z polskim prawem jest osobą niewinną. Jesteśmy przekonani o tym, że to rozstrzygnięcie, które zapadnie w sądzie, będzie korzystne dla pana profesora Cenckiewicza. To zemsta za film "Reset", w którym Sławomir Cenckiewicz ujawnił powiązania ważnych ludzi obecnej władzy ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej

– mówił dalej.

Zapytany o reakcję prezydenta Nawrockiego na tę informację, powiedział, że "Kancelaria Prezydenta RP stoi na stanowisku, że pan profesor Sławomir Cenckiewicz nie popełnił żadnego przestępstwa".

W jego ocenie - "to element walki politycznej z panem prezydentem, a to, co dotyczy przedmiotu aktu oskarżenia, absolutnie nie polega na prawdzie. Wszystkie działania, które podejmuje prokuratura przeciwko panu profesorowi Cenckiewiczowi, a wcześniej służby specjalne, próbując mu odebrać poświadczenie bezpieczeństwa, to walka z oddanym Polsce urzędnikiem, historykiem i profesorem".

Na uwagę, iż jego słowa brzmią jak "duże wotum nieufności wobec prokuratury i służb", Leśkiewicz odparł twierdząco. 

Tak, to jest wotum nieufności dla prokuratury i służb, ponieważ wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie poświadczenia bezpieczeństwa pana profesora Cenckiewicza obalił fałszywe i manipulacyjne argumenty prezentowane przez Kancelarię Premiera i służby specjalne.

– tłumaczył.

I dodał - "po wyroku z 17 czerwca okazało się, że pan profesor Sławomir Cenckiewicz posiada ważne poświadczenie bezpieczeństwa, a wszystkie opresyjne działania były motywowane wyłącznie względami politycznymi. Tylko po to, by utrudnić prezydentowi sprawowanie najwyższego urzędu".

Jego zdaniem - "sam fakt zgodnego z prawem i procedurami odtajnienia, a potem upublicznienia fragmentów dokumentów archiwalnych z 2011 roku, ukazał różnego rodzaju ustępstwa, na jakie ówczesna władza była gotowa pójść w zakresie bezpieczeństwa Polaków".

Dzięki upublicznieniu dokumentów nikt dzisiaj nie rozważa oparcia obrony terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na linii Wisły. Prezentacja tych dokumentów obnażyła działania ówczesnej władzy, stąd taka wściekłość obecnie rządzących.

– dodał.

Autor: Anna Zyzek

Źródło: niezalezna.pl, wydarzenia.interia.pl
Reklama