Oscylator bis
Aresztowany redaktor porównał aferę Polnordu do słynnego skandalu ze spółką Art-B z początków transformacji ustrojowej. Firma należała do Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego, którzy w latach 1989–1991 dorobili się fortun, wykorzystując luki prawne w systemie bankowym. Afera polegała na stworzeniu czegoś na wzór oscylatora ekonomicznego. W trakcie demontażu komunizmu banki nie były połączone nowoczesnym systemem informatycznym, dzięki któremu dysponowałyby dokładnymi danymi na temat przelewów i przekazów pieniężnych. Art-B z premedytacją wykorzystywała późny obieg informacji między placówkami. Firma wpłacała pieniądze do jednego banku, a następnie pobierała potwierdzony czek, wpłacany natychmiast do kolejnego banku. Oszustwo polegało na tym, że zanim w pierwszym banku zorientowano się, że placówka została obciążona na rachunku, drugi traktował środki jako dostępne do użytku. Pieniądze krążyły więc między bankami w tym samym czasie, kumulując odsetki. Bagsik i Gąsiorowski mieli oszukać w ten sposób Skarb Państwa na ponad 400 mln zł, przeliczając na dzisiejszą kwotę. Kraskowski porównał sprawę Polnordu z lat 2010–2014 do afery Art-B. Inicjatorom wyprowadzanie łącznie 92 mln zł ze spółki deweloperskiej, notowanej na giełdzie, zależało na zabezpieczeniu emisji obligacji korporacyjnych. W tym celu używano gruntów, zawyżając wartości skupowanych działek. „W pewnym momencie Polnord głównie zajmował się tworzeniem fikcyjnej księgowości i wyłudzaniem kolejnych kredytów, a nie budową mieszkań jako firma deweloperska” – mówił „Gazecie Polskiej” Kraskowski. W aferze poszkodowani zostali inni akcjonariusze. Kraskowski wspominał również, że prokuratura znalazła dowody na sprzedaż przez spółkę Krauzego Prokom Investments Polnordowi bezwartościowych wierzytelności za 72 mln zł. Zyski z operacji miał dzielić biznesmen – część trafiała do cypryjskich spółek, a część dla Giertycha – podawała prokuratura, a za nią dziennikarz zatrzymany i aresztowany w czerwcu.
Zakup gruntów – jaskrawy przykład oszustwa
Zdaniem Leszka Kraskowskiego operacje finansowe w Polnordzie nie mogły się odbyć bez wiedzy oligarchy Ryszarda Krauzego – jednego z najbogatszych Polaków, byłego właściciela Prokom Investments. Prawie 20 lat temu prokuratura za pierwszego rządu PiS połączyła go w łańcuchu przeciekowym w aferze gruntowej, która doprowadziła do rozpadu koalicji PiS–Samoobrona–LPR. Kraskowski jako przykład podał grunty w Dopiewcu pod Poznaniem, nabyte przez spółkę krzak założoną przez żonę Sebastiana J. ps. Foka – ochroniarza Romana Giertycha. Firma dysponowała zaledwie 5 tys. zł kapitału zakładowego, ale stać ją było na nabycie gruntów wartych 7 mln zł. Po ponad tygodniu sprzedała je za 27 mln zł Polnordowi – wyjaśniał na swoim kanale YouTube oraz przed parlamentarnym Zespołem ds. Przeciwdziałania Bezprawiu. Firma zarejestrowana na małżonkę „Foki” kupiła wspomniane grunty za 7 mln zł, po czym po ośmiu dniach sprzedała je aż o 20 mln drożej Polnordowi – za 27 mln zł. Spółka według prokuratury – co potwierdzał Kraskowski – powstała tylko po to, by sztucznie zawyżyć wartość nieruchomości i napędzić zyski zainteresowanym wyprowadzaniem środków z firmy deweloperskiej.
Przeszukanie przez carabinieri i włoski rachunek żony Giertycha
Z ustaleń aresztowanego dziennikarza wynikało, że z aferą Polnordu miała związek żona Romana Giertycha, Barbara Giertych. Kraskowski – na podstawie akt śledztwa – dowodził na swoim blogu „Reporterzy Online”: „Pieniądze, które mec. Roman Giertych wyprowadził z giełdowej spółki Polnord, trafiły w 2014 roku na włoskie konto jego żony Barbary jako darowizna. Generalny Inspektorat Informacji Finansowej prześledził transakcję i zakwalifikował ją jako pranie brudnych pieniędzy. Z bankomatów gotówkę wypłacał Sebastian J., ps. »Foka«, ochroniarz i kierowca mec. Giertycha”.
Formalnie była to „darowizna” od mecenasa dla żony, ale 164 tys. euro na rachunku Barbary Giertych musiało przykuć uwagę kontrolerów z GIIF.
Jednym z wątków badanych przez prokuraturę było ulokowanie części pieniędzy w nieruchomościach – w tym przez żonę mecenasa z tejże darowizny. Kraskowski pisał, że afera Polnordu sprowadzała się do wykorzystywania tzw. słupów, fikcyjnych rachunków oraz mieszania pieniędzy pochodzących z legalnych i nielegalnych źródeł.
Karabinierzy przeszukali włoską willę Giertychów w październiku 2020 roku w asyście dwóch funkcjonariuszy CBA, przyglądających się całej akcji. Na podstawie akt śledztwa Kraskowski pisał, co odkryły służby w Velletri – były to dokumenty spółki New Industry, należącej do Sebastiana J. ps. Foka.
Ochroniarz Giertycha miał je dostarczyć do Włoch, podróżując samochodem. Barbara Giertych – jak relacjonował Kraskowski – twierdziła, że to materiały objęte tajemnicą adwokacką, więc karabinierzy nie powinni ich wynosić. Prośby kierowane w rozpaczliwym tonie nie poskutkowały, lecz co się wtedy nie udało, okazało się strzałem w dziesiątkę w trakcie posiedzenia sądu w Italii. Giertych zatrudnił włoskiego obrońcę, który skutecznie przekonał tamtejszy sąd, że materiały stanowią tajemnicę śledztwa i nie mogą zostać dostarczone polskiej prokuraturze. Dodatkowo Kraskowski publikował na swoim blogu zdjęcie z przeszukania carabinieri we Włoszech i segregatory z dokumentami New Industry.
Rosyjski łącznik w aferze Polnordu
To kolejny ważny wątek, który poruszał w swoich publikacjach Leszek Kraskowski. W materiałach zgromadzonych przez prokuraturę znalazło się zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez zarząd Polnordu. Członkowie zarządu, którzy czuli się oszukani przez Krauzego i Giertycha, zlecili dokonanie audytu kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Okazało się, że Polnord prowadził interesy w Federacji Rosyjskiej i udzielił rosyjskiej spółce PLP Development Group pożyczek na kwotę ponad 90 mln zł. Transakcje odbywały się w latach 2005–2010. Ponadto Kraskowski sprawdzał, po co Ryszard Krauze podróżował do Moskwy w 2016 roku – dwa lata po inwazji na Krym i nielegalnej aneksji Donbasu. Zdaniem dziennikarza oligarcha spotkał się m.in. z szefem Dumy Państwowej Wiaczysławem Wołodinem.
Przyjaciele z dawnych lat
Sebastian J. ps. Foka, który usłyszał zarzuty w aferze Polnordu, to dawny ochroniarz i współpracownik ówczesnego wicepremiera z LPR Romana Giertycha, powiązany z tą partią i Młodzieżą Wszechpolską. Ale nie tylko on przewija się w interesach mecenasa, dziś posła KO. Kraskowski nie wykluczał, że Instytut Myśli Państwowej – think tank założony w 2013 roku, w którym zasiadali Roman Giertych, Kazimierz Marcinkiewicz, Michał Kamiński – miał być opłacany z pieniędzy wyprowadzonych z Polnordu. W rozmowie ze mną dla „Gazety Polskiej” sprzed kilku miesięcy redaktor zapowiadał, że porozmawia o swoich ustaleniach z byłym premierem Marcinkiewiczem. Instytut Myśli Państwowej miał być przybudówką do budowy centroprawicowej formacji, która rywalizowałaby z PiS.
Rola, wiedza i pogróżki Giertycha
Film sprzed roku na YouTubie pt. „Jak Krauze i Giertych wyprali miliony” osiągnął do połowy czerwca blisko 600 tys. wyświetleń i cieszył się ogromnym zainteresowaniem na platformach społecznościowych. Wynikało z niego dobitnie, że Giertych świadczył usługi prawne i doprowadził do wyprowadzenia milionów złotych na szkodę Polnordu. W odpowiedzi mecenas groził Kraskowskiemu, że skończy w więzieniu. Nie tylko zresztą jemu, ale wszystkim, którzy powielają na swoich profilach materiał z YT. Po aresztowaniu dziennikarza w kpiący sposób zaoferował pomoc prawną swojej kancelarii dla podejrzanego o wysłanie maila z pogróżkami do piaseczyńskiej komendy policji i posiadanie broni hukowej. Zaledwie sześć dni później żona redaktora oskarżyła go o przemoc domową i zapewniła, że jej konflikt w trakcie trwającego rozwodu nie miał nic wspólnego z Romanem Giertychem i Janem Pińskim, który od lat powiela treści adwokata z KO.
To nie były tylko prywatne interesy
Podczas ubiegłorocznego wysłuchania na posiedzeniu parlamentarnego Zespołu ds. Bezprawia Kraskowski odpierał zarzuty swoich krytyków, że bada prywatne interesy prominentnego posła KO, a afera Polnordu nie ma ogólnopolskiego wymiaru. „Tutaj są setki milionów złotych wyprowadzone w biały dzień z giełdowej spółki, w którą zainwestowały publiczne podmioty, takie jak PZU, jak PKO BP, jak Bank Gospodarstwa Krajowego, a również i fundusze emerytalne. Więc to nie jest tak, jak często piszą do mnie zwolennicy PO: »A co to nas obchodzi, to są rozliczenia między jakimiś dwiema spółkami należącymi do Ryszarda Krauzego«. Nie, tak nie było, dlatego że ucierpiały tutaj podmioty publiczne” – tłumaczył.
Skręcenie afery – prawomocne umorzenie
Umorzenie śledztwa w sprawie Polnordu uprawomocniło się w styczniu 2026 roku. Prokuratura po zmianie władzy nie znalazła dowodów na potwierdzenie zarzutów o praniu pieniędzy przez Romana Giertycha, a poza tym uznała, że mecenas wykonywał jedynie obowiązki wynikające z pracy adwokata, który nie był uczestnikiem przestępczego mechanizmu. Według śledczych jeszcze z czasów Adama Bodnara na stanowisku prokuratora generalnego, poseł nie miał też świadomości ewentualnych nielegalnych działań innych uczestników wyprowadzania pieniędzy z Polnordu. Decyzję o umorzeniu, podtrzymaną już po przyjściu Waldemara Żurka do resortu sprawiedliwości, Kraskowski nazwał „kompromitującą”. Dziennikarz przyznał, że sam nie wiedział o skali rażenia sprawy Polnordu, dopóki nie przeczytał prokuratorskich akt. Bez cienia wątpliwości stawiał tezę, że afera została „skręcona” i celowo zamieciona pod dywan, by chronić interesy Giertycha i Krauzego. Dowody zgromadzone przez śledczych w latach 2017–2025 wystarczyły do sformułowania aktów oskarżenia do sądu.
Ujawnienie postanowienia o umorzeniu
Kraskowski podpadł wszystkim uczestnikom głośnej afery już po jej umorzeniu. Dziennikarz najpierw zdobył pełną treść decyzji lubelskiej prokuratury prowadzącej śledztwo, a następnie… wystawił ją na Allegro – tak by informacje zawarte w dokumencie dotarły do zainteresowanego grona odbiorców.
Tymczasem postanowienie o umorzeniu pozostaje niejawne. „Nówka sztuka, mało śmigane. Prokurator Andrzej Markowski jeździł z nim tylko do kościoła modlić się, aby Bóg wybaczył mu to, co zrobił. Chcieliście, abym ujawnił. No to macie. Cena wywoławcza: 100 zł. Okazja! Promocja! Zabijemy ich śmiechem, tak jak Pomarańczowa Alternatywa komunę” – pisał w październiku 2025 roku na platformie X.
Mściwy Giertych
Roman Giertych główną uwagę w życiu publicznym koncentruje na prowadzeniu osobistej wendety – przeciwko tym, którzy stanęli mu na drodze w polityce i mediach. Przy tym często wykorzystuje art. 212 i kieruje prywatne akty oskarżenia, zamiast wnosić pozwy do sądów cywilnych, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że jako adwokat Donalda Tuska, jego rodziny oraz najważniejszych polityków Koalicji Obywatelskiej ma wpływy i przewagę.
Mecenas prowadzi krucjatę przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo wiele lat temu PiS przejęło elektorat LPR, a Giertych po upadku koalicji w 2007 roku wylądował w politycznym niebycie. Tacy dziennikarze jak Piotr Nisztor, Cezary Gmyz, Samuel Pereira byli ścigani z prywatnych aktów oskarżenia.
W tych przypadkach Giertych przegrał, ale udało mu się doprowadzić do skazania na pół roku więzienia byłego działacza Solidarności Adama Borowskiego – za to, że ten nie przeprosił go za poglądy wyrażone na antenie Republiki na temat roli adwokata w aferze Polnordu. Przeciwko Leszkowi Kraskowskiemu prywatny akt oskarżenia wystosował Jan Piński, redaktor hejterskich wiesci24.pl, współpracujący z Giertychem. Adwokat prowadzi z kolei teraz krucjatę przeciwko dziennikarzowi, który szeroko opisywał jego biznesowe powiązania. Nie rozstrzygając, czy Kraskowski jest winny przemocy domowej, jak wynika z relacji jego żony, zamieszczonej w ubiegłym tygodniu w serwisie Facebook, warto przypomnieć, że nie za to został zatrzymany i aresztowany w czerwcu. Violetta Kraskowska sama przyznała, że nie wie, czy mąż, z którym pozostaje w konflikcie, popełnił zarzucane mu czyny przez piaseczyńską, następnie warszawską prokuraturę okręgową. A dziennikarz wielokrotnie wspominał wcześniej, że padnie ofiarą zemsty, która będzie dotyczyć jego spraw prywatnych w celu odebrania mu wiarygodności.
🇵🇱 APEL O MODLITWĘ 🙏
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) June 24, 2026
Bardzo prosimy o codzienną modlitwę na Różańcu Świętym - choćby jednym dziesiątkiem - w intencji:
🔹 Red. @TomaszSakiewicz
🔹 Dziennikarzy Mediów Strefy Wolnego Słowa @RepublikaTV, @GPtygodnik, @GPCodziennie, @NowePanstwo
❗ W tych dniach w widoczny… pic.twitter.com/HhY98Q6PfI