Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Za to siedzi? 10 faktów, które Kraskowski ujawnił w sprawie Giertycha

Leszek Kraskowski został aresztowany, choć prokuratura ani sąd nie mają pewności, kto wysłał maila do komendanta piaseczyńskiej policji z pogróżkami. Dziennikarz miesiącami rozpracowywał aferę Polnordu, twierdząc stanowczo, że to jedna z największych afer finansowych III RP, która powinna skutkować posadzeniem Romana Giertycha, Ryszarda Krauzego i pozostałych podejrzanych na ławie oskarżonych. Przypominamy najważniejsze fakty, które ustalił Kraskowski po skręceniu śledztwa przez przejętą siłowo prokuraturę.

Oscylator bis 

Aresztowany redaktor porównał aferę Polnordu do słynnego skandalu ze spółką Art-B z początków transformacji ustrojowej. Firma należała do Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego, którzy w latach 1989–1991 dorobili się fortun, wykorzystując luki prawne w systemie bankowym. Afera polegała na stworzeniu czegoś na wzór oscylatora ekonomicznego. W trakcie demontażu komunizmu banki nie były połączone nowoczesnym systemem informatycznym, dzięki któremu dysponowałyby dokładnymi danymi na temat przelewów i przekazów pieniężnych. Art-B z premedytacją wykorzystywała późny obieg informacji między placówkami. Firma wpłacała pieniądze do jednego banku, a następnie pobierała potwierdzony czek, wpłacany natychmiast do kolejnego banku. Oszustwo polegało na tym, że zanim w pierwszym banku zorientowano się, że placówka została obciążona na rachunku, drugi traktował środki jako dostępne do użytku. Pieniądze krążyły więc między bankami w tym samym czasie, kumulując odsetki. Bagsik i Gąsiorowski mieli oszukać w ten sposób Skarb Państwa na ponad 400 mln zł, przeliczając na dzisiejszą kwotę. Kraskowski porównał sprawę Polnordu z lat 2010–2014 do afery Art-B. Inicjatorom wyprowadzanie łącznie 92 mln zł ze spółki deweloperskiej, notowanej na giełdzie, zależało na zabezpieczeniu emisji obligacji korporacyjnych. W tym celu używano gruntów, zawyżając wartości skupowanych działek. „W pewnym momencie Polnord głównie zajmował się tworzeniem fikcyjnej księgowości i wyłudzaniem kolejnych kredytów, a nie budową mieszkań jako firma deweloperska” – mówił „Gazecie Polskiej” Kraskowski. W aferze poszkodowani zostali inni akcjonariusze. Kraskowski wspominał również, że prokuratura znalazła dowody na sprzedaż przez spółkę Krauzego Prokom Investments Polnordowi bezwartościowych wierzytelności za 72 mln zł. Zyski z operacji miał dzielić biznesmen – część trafiała do cypryjskich spółek, a część dla Giertycha – podawała prokuratura, a za nią dziennikarz zatrzymany i aresztowany w czerwcu.

Zakup gruntów – jaskrawy przykład oszustwa 

Zdaniem Leszka Kraskowskiego operacje finansowe w Polnordzie nie mogły się odbyć bez wiedzy oligarchy Ryszarda Krauzego – jednego z najbogatszych Polaków, byłego właściciela Prokom Investments. Prawie 20 lat temu prokuratura za pierwszego rządu PiS połączyła go w łańcuchu przeciekowym w aferze gruntowej, która doprowadziła do rozpadu koalicji PiS–Samoobrona–LPR. Kraskowski jako przykład podał grunty w Dopiewcu pod Poznaniem, nabyte przez spółkę krzak założoną przez żonę Sebastiana J. ps. Foka – ochroniarza Romana Giertycha. Firma dysponowała zaledwie 5 tys. zł kapitału zakładowego, ale stać ją było na nabycie gruntów wartych 7 mln zł. Po ponad tygodniu sprzedała je za 27 mln zł Polnordowi – wyjaśniał na swoim kanale YouTube oraz przed parlamentarnym Zespołem ds. Przeciwdziałania Bezprawiu. Firma zarejestrowana na małżonkę „Foki” kupiła wspomniane grunty za 7 mln zł, po czym po ośmiu dniach sprzedała je aż o 20 mln drożej Polnordowi – za 27 mln zł. Spółka według prokuratury – co potwierdzał Kraskowski – powstała tylko po to, by sztucznie zawyżyć wartość nieruchomości i napędzić zyski zainteresowanym wyprowadzaniem środków z firmy deweloperskiej.

Przeszukanie przez carabinieri i włoski rachunek żony Giertycha

Z ustaleń aresztowanego dziennikarza wynikało, że z aferą Polnordu miała związek żona Romana Giertycha, Barbara Giertych. Kraskowski – na podstawie akt śledztwa – dowodził na swoim blogu „Reporterzy Online”: „Pieniądze, które mec. Roman Giertych wyprowadził z giełdowej spółki Polnord, trafiły w 2014 roku na włoskie konto jego żony Barbary jako darowizna. Generalny Inspektorat Informacji Finansowej prześledził transakcję i zakwalifikował ją jako pranie brudnych pieniędzy. Z bankomatów gotówkę wypłacał Sebastian J., ps. »Foka«, ochroniarz i kierowca mec. Giertycha”.

Formalnie była to „darowizna” od mecenasa dla żony, ale 164 tys. euro na rachunku Barbary Giertych musiało przykuć uwagę kontrolerów z GIIF.

Jednym z wątków badanych przez prokuraturę było ulokowanie części pieniędzy w nieruchomościach – w tym przez żonę mecenasa z tejże darowizny. Kraskowski pisał, że afera Polnordu sprowadzała się do wykorzystywania tzw. słupów, fikcyjnych rachunków oraz mieszania pieniędzy pochodzących z legalnych i nielegalnych źródeł. 

Karabinierzy przeszukali włoską willę Giertychów w październiku 2020 roku w asyście dwóch funkcjonariuszy CBA, przyglądających się całej akcji. Na podstawie akt śledztwa Kraskowski pisał, co odkryły służby w Velletri – były to dokumenty spółki New Industry, należącej do Sebastiana J. ps. Foka.

Ochroniarz Giertycha miał je dostarczyć do Włoch, podróżując samochodem. Barbara Giertych – jak relacjonował Kraskowski – twierdziła, że to materiały objęte tajemnicą adwokacką, więc karabinierzy nie powinni ich wynosić. Prośby kierowane w rozpaczliwym tonie nie poskutkowały, lecz co się wtedy nie udało, okazało się strzałem w dziesiątkę w trakcie posiedzenia sądu w Italii. Giertych zatrudnił włoskiego obrońcę, który skutecznie przekonał tamtejszy sąd, że materiały stanowią tajemnicę śledztwa i nie mogą zostać dostarczone polskiej prokuraturze. Dodatkowo Kraskowski publikował na swoim blogu zdjęcie z przeszukania carabinieri we Włoszech i segregatory z dokumentami New Industry. 

Rosyjski łącznik w aferze Polnordu

To kolejny ważny wątek, który poruszał w swoich publikacjach Leszek Kraskowski. W materiałach zgromadzonych przez prokuraturę znalazło się zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez zarząd Polnordu. Członkowie zarządu, którzy czuli się oszukani przez Krauzego i Giertycha, zlecili dokonanie audytu kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Okazało się, że Polnord prowadził interesy w Federacji Rosyjskiej i udzielił rosyjskiej spółce PLP Development Group pożyczek na kwotę ponad 90 mln zł. Transakcje odbywały się w latach 2005–2010. Ponadto Kraskowski sprawdzał, po co Ryszard Krauze podróżował do Moskwy w 2016 roku – dwa lata po inwazji na Krym i nielegalnej aneksji Donbasu. Zdaniem dziennikarza oligarcha spotkał się m.in. z szefem Dumy Państwowej Wiaczysławem Wołodinem.

Przyjaciele z dawnych lat 

Sebastian J. ps. Foka, który usłyszał zarzuty w aferze Polnordu, to dawny ochroniarz i współpracownik ówczesnego wicepremiera z LPR Romana Giertycha, powiązany z tą partią i Młodzieżą Wszechpolską. Ale nie tylko on przewija się w interesach mecenasa, dziś posła KO. Kraskowski nie wykluczał, że Instytut Myśli Państwowej – think tank założony w 2013 roku, w którym zasiadali Roman Giertych, Kazimierz Marcinkiewicz, Michał Kamiński – miał być opłacany z pieniędzy wyprowadzonych z Polnordu. W rozmowie ze mną dla „Gazety Polskiej” sprzed kilku miesięcy redaktor zapowiadał, że porozmawia o swoich ustaleniach z byłym premierem Marcinkiewiczem. Instytut Myśli Państwowej miał być przybudówką do budowy centroprawicowej formacji, która rywalizowałaby z PiS.

Rola, wiedza i pogróżki Giertycha

Film sprzed roku na YouTubie pt. „Jak Krauze i Giertych wyprali miliony” osiągnął do połowy czerwca blisko 600 tys. wyświetleń i cieszył się ogromnym zainteresowaniem na platformach społecznościowych. Wynikało z niego dobitnie, że Giertych świadczył usługi prawne i doprowadził do wyprowadzenia milionów złotych na szkodę Polnordu. W odpowiedzi mecenas groził Kraskowskiemu, że skończy w więzieniu. Nie tylko zresztą jemu, ale wszystkim, którzy powielają na swoich profilach materiał z YT. Po aresztowaniu dziennikarza w kpiący sposób zaoferował pomoc prawną swojej kancelarii dla podejrzanego o wysłanie maila z pogróżkami do piaseczyńskiej komendy policji i posiadanie broni hukowej. Zaledwie sześć dni później żona redaktora oskarżyła go o przemoc domową i zapewniła, że jej konflikt w trakcie trwającego rozwodu nie miał nic wspólnego z Romanem Giertychem i Janem Pińskim, który od lat powiela treści adwokata z KO.

To nie były tylko prywatne interesy

Podczas ubiegłorocznego wysłuchania na posiedzeniu parlamentarnego Zespołu ds. Bezprawia Kraskowski odpierał zarzuty swoich krytyków, że bada prywatne interesy prominentnego posła KO, a afera Polnordu nie ma ogólnopolskiego wymiaru. „Tutaj są setki milionów złotych wyprowadzone w biały dzień z giełdowej spółki, w którą zainwestowały publiczne podmioty, takie jak PZU, jak PKO BP, jak Bank Gospodarstwa Krajowego, a również i fundusze emerytalne. Więc to nie jest tak, jak często piszą do mnie zwolennicy PO: »A co to nas obchodzi, to są rozliczenia między jakimiś dwiema spółkami należącymi do Ryszarda Krauzego«. Nie, tak nie było, dlatego że ucierpiały tutaj podmioty publiczne” – tłumaczył.

Skręcenie afery – prawomocne umorzenie 

Umorzenie śledztwa w sprawie Polnordu uprawomocniło się w styczniu 2026 roku. Prokuratura po zmianie władzy nie znalazła dowodów na potwierdzenie zarzutów o praniu pieniędzy przez Romana Giertycha, a poza tym uznała, że mecenas wykonywał jedynie obowiązki wynikające z pracy adwokata, który nie był uczestnikiem przestępczego mechanizmu. Według śledczych jeszcze z czasów Adama Bodnara na stanowisku prokuratora generalnego, poseł nie miał też świadomości ewentualnych nielegalnych działań innych uczestników wyprowadzania pieniędzy z Polnordu. Decyzję o umorzeniu, podtrzymaną już po przyjściu Waldemara Żurka do resortu sprawiedliwości, Kraskowski nazwał „kompromitującą”. Dziennikarz przyznał, że sam nie wiedział o skali rażenia sprawy Polnordu, dopóki nie przeczytał prokuratorskich akt. Bez cienia wątpliwości stawiał tezę, że afera została „skręcona” i celowo zamieciona pod dywan, by chronić interesy Giertycha i Krauzego. Dowody zgromadzone przez śledczych w latach 2017–2025 wystarczyły do sformułowania aktów oskarżenia do sądu. 

Ujawnienie postanowienia o umorzeniu 

Kraskowski podpadł wszystkim uczestnikom głośnej afery już po jej umorzeniu. Dziennikarz najpierw zdobył pełną treść decyzji lubelskiej prokuratury prowadzącej śledztwo, a następnie… wystawił ją na Allegro – tak by informacje zawarte w dokumencie dotarły do zainteresowanego grona odbiorców.

Tymczasem postanowienie o umorzeniu pozostaje niejawne. „Nówka sztuka, mało śmigane. Prokurator Andrzej Markowski jeździł z nim tylko do kościoła modlić się, aby Bóg wybaczył mu to, co zrobił. Chcieliście, abym ujawnił. No to macie. Cena wywoławcza: 100 zł. Okazja! Promocja! Zabijemy ich śmiechem, tak jak Pomarańczowa Alternatywa komunę” – pisał w październiku 2025 roku na platformie X. 

Mściwy Giertych

Roman Giertych główną uwagę w życiu publicznym koncentruje na prowadzeniu osobistej wendety – przeciwko tym, którzy stanęli mu na drodze w polityce i mediach. Przy tym często wykorzystuje art. 212 i kieruje prywatne akty oskarżenia, zamiast wnosić pozwy do sądów cywilnych, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że jako adwokat Donalda Tuska, jego rodziny oraz najważniejszych polityków Koalicji Obywatelskiej ma wpływy i przewagę.

Mecenas prowadzi krucjatę przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo wiele lat temu PiS przejęło elektorat LPR, a Giertych po upadku koalicji w 2007 roku wylądował w politycznym niebycie. Tacy dziennikarze jak Piotr Nisztor, Cezary Gmyz, Samuel Pereira byli ścigani z prywatnych aktów oskarżenia.

W tych przypadkach Giertych przegrał, ale udało mu się doprowadzić do skazania na pół roku więzienia byłego działacza Solidarności Adama Borowskiego – za to, że ten nie przeprosił go za poglądy wyrażone na antenie Republiki na temat roli adwokata w aferze Polnordu. Przeciwko Leszkowi Kraskowskiemu prywatny akt oskarżenia wystosował Jan Piński, redaktor hejterskich wiesci24.pl, współpracujący z Giertychem. Adwokat prowadzi z kolei teraz krucjatę przeciwko dziennikarzowi, który szeroko opisywał jego biznesowe powiązania. Nie rozstrzygając, czy Kraskowski jest winny przemocy domowej, jak wynika z relacji jego żony, zamieszczonej w ubiegłym tygodniu w serwisie Facebook, warto przypomnieć, że nie za to został zatrzymany i aresztowany w czerwcu. Violetta Kraskowska sama przyznała, że nie wie, czy mąż, z którym pozostaje w konflikcie, popełnił zarzucane mu czyny przez piaseczyńską, następnie warszawską prokuraturę okręgową. A dziennikarz wielokrotnie wspominał wcześniej, że padnie ofiarą zemsty, która będzie dotyczyć jego spraw prywatnych w celu odebrania mu wiarygodności.    

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska