To Wyspa Estyjska, czyli sztuczny ląd powstający na Zalewie Wiślanym, kilka kilometrów od kanału żeglugowego przecinającego Mierzeję Wiślaną, w okolicach miejscowości Przebrno. Jej obwód liczy blisko 5 kilometrów, a wymiary sięgają niemal 1900 na 1200 metrów.
Po ukończeniu wyspa zajmie 180 hektarów, a jej powierzchnia znajdzie się od 2 do 3 metrów nad poziomem morza.
Jak zbudować ląd na wodzie?
Kształt elipsy wyznaczają dwa rzędy stalowych ścianek szczelnych, wbitych w dno zalewu. Razem tworzą powierzchnię blisko 112,5 tysiąca metrów kwadratowych, porównywalną do 16 boisk piłkarskich ustawionych obok siebie.
Do budowy obwałowań wykorzystano milion ton piasku oraz 140 tysięcy ton kamienia hydrotechnicznego sprowadzonego ze Śląska. To ilość odpowiadająca około 3,5 tysiąca wagonów kolejowych. Budowa tej stalowej obręczy zajęła kilka lat.
Połowa drogi do celu
Teraz fachowcy wypełniają wnętrze elipsy materiałem wydobywanym podczas pogłębiania toru wodnego na Zalewie Wiślanym i rzece Elbląg. W połowie 2025 roku poziom wypełnienia sięgał około 20 procent całości. Sierpniowe materiały Urzędu Morskiego w Gdyni, przywołane przez portal tech.wp.pl, wskazują, że wypełnianie wyspy osiągnęło już połowę zakładanej objętości.
Docelowo do całkowitego wypełnienia potrzeba około 9 milionów metrów sześciennych materiału, a całość inwestycji ma zakończyć się w 2034 roku.
Polska faktycznie rośnie
Po co nam nowa wyspa? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ciekawe. Powstający ląd nie będzie pełnił funkcji turystycznej. Inwestycja rekompensuje zmiany w lokalnym ekosystemie, jakie przyniosło pogłębienie toru wodnego w tym rejonie, a w konsekwencji wyspa stanie się ostoją dla ptaków i innej dzikiej fauny. Już teraz pojawiają się na niej ptaki, które wykorzystują nowy ląd jako miejsce odpoczynku i lęgów.
Z tego powodu dostęp na wyspę pozostanie ściśle ograniczony, a teren nie zostanie udostępniony masowej turystyce. Generalnym wykonawcą jest konsorcjum firm NDI i BESIX, a inwestorem Urząd Morski w Gdyni.