Ceny ropy na rynkach światowych rosną od kilku dni w związku z operacją amerykańsko-izraelską w Iranie i podjętym przez Iran odwetem - atakiem na państwa Zatoki Perskiej i praktycznej blokady cieśniny Ormuz. Niemal natychmiast rozpoczęły się podwyżki na stacjach paliw i to całkiem drastyczne. W ciągu ostatnich dni na polskich stacjach cena za litr benzyny 95 wzrosły nawet o 1 zł, a oleju napędowego - nawet 1,5-2 zł.
Czarnek proponuje obniżkę cen
- Nie jest pięknie, gdy spojrzymy na tablicę z cenami paliw. Kryzys na Bliskim Wschodzie spowodował, że ceny ropy, ceny benzyny na stacjach paliw w Polsce sięgają już niekiedy 8 zł za litr, a na różnych stacjach, jak pokazywały media, przekraczają już 8 zł - wyliczał dzisiaj rano kandydat na premiera z Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Czarnek.
Czarnek przedstawił projekt ustawy, który zakłada czasową, na 3 miesiące, obniżkę stawki VAT oraz akcyzy na paliwo. Mogłoby to przynieść obniżkę cen na stacjach o ok. 1 zł na litrze paliwa.
- Składam projekt ustawy z podpisami posłów PiS, zachęcam innych posłów do podpisu, który czasowo obniża podatek VAT z 23 do 8 proc. i obniża akcyzę na paliwo o ok. 9-10 proc. Chodzi o to, żeby dzisiaj Polacy poczuli, że państwo ich wspiera w czasie kryzysu
- powiedział poseł PiS.
Jednocześnie zaznaczył, że "paliwo, które jest sprzedawane [na stacjach], ono nie było kupowane po 90 USD za baryłkę, tylko wtedy, kiedy baryłka kosztowała ok. 60 USD". Ocenił, że obecne podwyżki są nieuzasadnione.
Przewoźnicy: Grozi nam widmo upadłości
Przewoźnicy z Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych ocenili podobnie, że dochodzi obecnie do "skandalicznej manipulacji cenami".
- Sprzedawane obecne surowce nie pochodzą z transportów o wyższych cenach, a z tych, które kupowane były jeszcze po niższych cenach. Nie ma szans, by przewoźnicy drogowi, ale także inny przedsiębiorcy działający w oparciu o konieczność zakupu dużej ilości paliwa z dnia na dzień wpisali sobie w koszty taki wzrost cen surowca bez straty dla działalności operacyjnej. Miałem w ostatnich dniach okazję rozmawiać z grupą przewoźników drogowych. Pojawiają się tam same katastroficzne myśli. Jeżeli ten wzrost cen się utrzyma dla wielu firm to będzie ewidentne widmo nawet upadłości - ocenił Dariusz Matulewicz z ZSPD.
- Skoro mamy zapasy surowca, skoro nie ma zagrożeń dla jego transportu, to dlaczego ceny rosną już tak szybko? Czemu podnoszone są ceny hurtowe, gdy sprzedawany jest jeszcze surowiec nie kupowany po wyższych cenach. Czy to nie działanie spekulacyjne? Dla porównania – ceny paliwa także wzrosły w innych krajach. Jednak to w Polsce dzieje się to najszybciej i osiągnęliśmy najwyższe zmiany
- zapytał.
Transportowcy zamierzają zaapelować do rządu o interwencję.
"Zacznie drożeć wszystko"
Prezes i redaktor naczelny TV Republika, Tomasz Sakiewicz, ocenił, że już dzisiaj widzimy wzrost cen związany z podwyżkami cen paliwa.
- Już dzisiaj zaczynamy budzić się z wyższymi cenami produktów, a to dopiero początek. Za chwilę runie lawina inflacyjna - jeśli w ciągu kilkudziesięciu godzin nie będzie poważnych działań, żeby obniżyć ceny ropy, to zacznie drożeć to, co zależy od transportu, a potem zacznie drożeć wszystko. Inflacja znów wróci do poważnych poziomów i skończy się obniżanie stóp procentowych
- powiedział.
Za chwilę przy cenie 100-120 USD za baryłkę, zanim zacznie się stabilizować się sytuacja, jeżeli nic się z tym nie zrobi, do końca tygodnia ceny na stacjach sięgną 8-9 zł za litr paliwa - wskazał Tomasz Sakiewicz.
Stwierdził, że propozycja PiS i prof. Czarnka może okazać się neutralna dla budżetu.
- VAT i akcyza zależą od ceny podstawowej, więc one bardzo szybko rosną i można uzyskać ten sam przychód z VAT i akcyzy zmniejszając go, jeśli rośnie cena podstawowa ropy. To mogłoby przynieść złagodzenie skutków wzrostu, tak robił PiS za swoich rządów. Trzeba tylko to zrobić ustawą - dodał Sakiewicz.
Rynek rozważa wstrzymanie obniżek stóp
Możliwość wstrzymania obniżek stóp procentowych analizuje obecnie Polski Fundusz Rozwoju.
- Rynek zaczął wyceniać scenariusz, w którym kryzys energetyczny prowadzi do podwyżek stóp EBC, a w konsekwencji również do oczekiwań podwyżek stóp w Polsce
– napisał na platformie X wiceprezes PFR Mikołaj Raczyński.
Raczyński ocenił, że „taka reakcja jest zrozumiała”. Podkreślił jednak, że w ostatnich latach banki centralne zmieniły „sposób rozumienia szoków podażowych i specyfiki wyzwań gospodarczych”.
„Jednorazowe impulsy cenowe nie muszą automatycznie przekładać się na trwałą zmianę ścieżki stóp. Rynek będzie te założenia jeszcze weryfikował” – dodał wiceprezes PFR.