Jesień już w pełni, zaś ceny węgla w składach niezmiennie horrendalne. Gdzie dopatrywać się światła w tunelu? Poseł Prawa i Sprawiedliwości Robert Telus przyznaje, że „węgiel nieustannie płynie do Polski i jest już w porcie”. Dodaje jednak: „nadal jest go za mało”. - Niejednokrotnie powtarzam, by nie kupować teraz węgla na całą zimę. Mamy nadzieję, że ten węgiel będzie tańszy - apeluje.
Dopytywany, czy jest przekonany o spadku cen węgla w najbliższych tygodniach, odpowiada:
„nie namawiam i nie daję głowy, byłoby to za daleko idące. Wolałbym przyznać po wszystkim, że mieliśmy rację”.
Przyznaje, że sam ogrzewa dom eko-groszkiem. - Zostało mi go jeszcze z ubiegłego roku. Niedużo, bo około półtorej tony. Myślę, że wystarczy do stycznia. Mam nadzieję, że już wtedy ceny będą znacznie niższe - mówi nam.
Pytany o sytuację na swojej ziemi - w Opocznie i okolicach - odpowiada:
„brakuje go w całej Polsce, nie chcę tu okłamywać, zaklinać rzeczywistości. Nawet jeśli ten węgiel jest na składach, kosztuje po 3500-3800 złotych za tonę”.
- Zalecam, żeby nie kupować dużych ilości. Poczekajmy, aż będzie tańszy - apeluje raz jeszcze.
Dopytywany na koniec o dodatek węglowy, mówi:
„przyznany dodatek węglowy miał za zadanie po prostu wspomóc. Wiemy o tym, że działania pomocowe nie załatwiają problemu, ale na pewno dają pewien oddech”.