Sejm w czwartek ma się zająć wnioskami opozycji o wyrażenie wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski (Centrum) oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski trafił do Sejmu pod koniec marca, podpisało się pod nim ok. 100 posłów opozycji.
"Zafundowała Pani Polakom rachunki grozy"
Dziś rano, zaraz po rozpoczęciu obrad Sejmu, Krzysztof Mulawa, przedstawiciel Konfederacji uzasadniał złożony wniosek.
Niekompetencja w każdym obszarze, ideologia klimatyczna, lobby wiatrakowe, sabotaż bezpieczeństwa energetyczne oraz grabarz polskiego przemysłu. To krótka charakterystyka minister Pauliny Hennig-Kloski. W imieniu grupy posłów wyrażam wotum nieufności wobec osoby, która nigdy nie powinna zasiadać na żadnym eksponowanym i odpowiedzialnym stanowisku w żadnym państwie. Ten wniosek jest swoistym aktem oskarżenia. To nie jest wniosek polityczny. Ten wniosek uzasadnialiśmy razem z Januszem Kowalskim, w imieniu grupy posłów, merytorycznie.
– mówił na początku wystąpienia Mulawa.
Zaczął od programu "Czyste Powietrze".
Program "Czyste Powietrze" - funkcjonowanie i zarządzanie tym programem to nie jest błąd, to nie jest niedopatrzenie. To jest celowe, świadome działanie przeciwko polskim rodzinom, polskiemu budżetowi, polskiemu bezpieczeństwu energetycznemu. Od samego początku urzędowania, minister doskonale zdawała sobie z tego sprawę, bo miała Pani kilkanaście sygnałów ostrzegawczych, że na liście urządzeń dofinansowanych znalazły się urządzenia importowane, nieprzebadane i niedostosowane do naszego klimatu. Pomimo to, mając pełną świadomość, razem ze swoimi wszystkimi współpracownikami - zwłaszcza tymi, którzy zajmowali się programem "Czyste Powietrze", doprowadziła Pani do rozszczelnienia listy ZUM, wydatkując setki milionów złotych na urządzenia, pompy ciepła, które tabliczki znamionowe były sfałszowane. Zafundowała pani Polakom rachunki grozy, a polskim producentom pomp ciepła zakurzające się nowe linie produkcyjne. Skandalem, o którym polskie społeczeństwo powinno wiedzieć, jest to, że pomimo wydatkowania kilkuset milionów złotych, żadna importowana pompa ciepła - żadna - nie została przebadana w laboratoriach akredytowanych.
– tłumaczył.
Dalej mówił o "kolejnym skandalu".
"Kilkunastomiesięczne opóźnienia w wypłacie należnych dotacji dla firm, które obsługiwały ten program. A skandalem jest to, że minister ze swoimi współpracownikami wysyłała i być może wysyła dalej wezwania do zapłaty, niewinnym beneficjentom, którzy nawet "nie powąchali" dotacji"
– doprecyzował.
"System kaucyjny, czyli bękart"
Mulawa, system kaucyjny wprowadzony przez Hennig-Kloskę określił mianem "bękarta".
System, którego nikt nie chce. Wprowadzony na siłę, nieprzygotowany. System idealny pod zagraniczne koncerny. Tu nie chodzi o środowisko, a skok na kasę Polaków. Ten system to idealny, bo w pełni legalny mechanizm optymalizujący koszty dla zagranicznych koncernów, które dodatkowo powinni wejść jako operatorzy systemu kaucyjnego. To one, te firmy, które prowadzą działalność podstawową, będą działali w taki sposób, żeby maksymalizować swoje zyski, nie płacą podatków. Bo przecież ten system kaucyjny ma działać na zasadzie "non-profit", więc te firmy będą wypłacały sowite premie swoim prezesom.
– mówił poseł Konfederacji.
Zwrócił się do Hennig-Kloski z pytaniem - "proszę odpowiedzieć na pytanie: gdzie trafi te 650 milionów złotych, które - jak się szacuje - nie są odebrane z kaucji? Będzie to kolejne nabijanie kabzy, które dla niepoznaki określa pani rozwojem systemu kaucyjnego?".
We wrześniu zaufanie do tego programu było na poziomie 70 kilku procent. Po miesiącu, tylko 60 proc. A ile mamy po 6 miesiącach? Zaufanie spadło o 50 proc. - do 27 proc. To nie są liczby posła Mulawy, tylko IBRiS-u dla "Rzeczpospolitej". Ponad 50 proc. polskiego społeczeństwa mówi o tym programie źle.
– przypomniał polityk.
"Zakończę ten temat, pani horrendalnie infantylną wypowiedzią o młodym człowieku, zbieraczu butelek, którego nazwała pani "bohaterem narodowym". No brawo! Czy chcemy mieć premiera, ministra, który rozwój polskiego młodego człowieka będzie mierzył ilością zebranych, wybranych ze śmietnika butelek czy puszek?" - dodał.
Teraz będzie o wiatrakach, ale będę mówił po polsku, nie po niemiecku. Niestabilne, drogie źródło jest rzeczywistym zamachem na polskie bezpieczeństwo. To jest głupie, miałkie, krótkowzroczne, ale niestety - charakterystyczne dla pani minister i grupki denialistów klimatycznych i ekonomicznych. Na zawsze zostaną z panią te wiatraki niemiecko-duńskie. Zostanie z panią lex-Kloska. Polska zapamięta pani, ze chciała pani stawiać wiatraki 500 metrów od polskich domów. Na szczęście Polacy pokazali pani środkowy palec, mówiąc dosadnie o pani pomysłach.
– wyliczał dalej Mulawa.