„Napisała koleżanka z polskiej tv: „Ukraiński dziennikarz szuka pracy. Może jest gdzieś potrzebny? Podsyłam cv”. Otwieram cv i szczęka mi opada” - czytamy we wpisie Klimakina. Do Polski przyjechał Wiaczesław Kowtun.
Dziennikarz tłumaczy, że to „stały bohater rosyjskich propagandowych programów w NTV, Rosja 1 i innych tubach propagandowych Kremla”.
We wpisie w mediach społecznościowych podzielił się też fragmentem rozmowy z Denisem Kazańskim, znanym ukraińskim dziennikarzem.
„Ten człowiek był częścią machiny propagandowej, wykonywał rolę pożytecznego Ukraińca w najgorszych wyreżyserowanych programach, które nawoływały do nienawiści, przygotowywały Rosjan do wojny - na przykład w show jednego z czołowych propagandystow Władimira Sołowjowa. Uczestnicy tych show dostawali ogromne pieniądze. Nie wiem, po co przyjechał do Polski, ale Polakom warto wysłać go z powrotem do Rosji, gdzie pracował od 2014 roku”
- powiedział o Kowtunie Kazański.
Kowtun miał zatrzymać się w Warszawie.
Klimakin analogiczny wpis opublikował w języku angielskim. Pojawiło się mnóstwo komentarzy po ukraińsku, jednoznacznie krytycznych wobec propagandysty.
Od 24 lutego funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili na kierunku wjazdowym do Polski prawie 1,9 mln osób uciekających z Ukrainy - podała rano Straż Graniczna.