Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk, przemawiając dziś w polskim Sejmie, odniósł się do masakry w Wołyniu.
- Wszystkim rodzinom i potomkom ofiar ówczesnych wydarzeń na Wołyniu składam wyrazy szczerego współczucia i wdzięczności za podtrzymywanie światłej pamięci o swoich przodkach - mówił ukraiński polityk.
Podkreślił, że ta pamięć to ostrzeżenie, że nic takiego więcej nie powtórzy się między naszymi narodami.
Zaznaczył, że Ukraina chce współpracować z Polską "akceptując prawdę bez względu na to, jak bolesna może ona być".
Słowa ukraińskiego polityka skomentował dla niezalezna.pl prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Karol Nawrocki.
- Prawda o Wołyniu jest znana, ale dalej analizowana przez historyków Instytutu Pamięci Narodowej od dłuższego czasu. To ogromny ból polskiego narodu. Wszystkie ofiary zasługują i na upamiętnienie zbrodni wołyńskiej, i na pamięć. W Instytucie pamięci Narodowej tym się zajmujemy na poziomie naukowym, wydawniczym i edukacyjnym – przyznał, wskazując na rolę IPN-u.
Jak mówił, Wołyń to „element II wojny światowej, fakt przez historyków znany”. - Szacunki ofiar są przybliżone i oszacowane. Dla nas prawda o Wołyniu jest oczywista - dodał.
Pytany o znaczenie deklaracji ws. Wołynia z ust tak ważnego polityka, przyznał:
„skoro tak ważny polityk o tym mówi to widzimy, że prawda historyczna dociera także do naszych sąsiadów i sojuszników – Ukraińców".
Dopytywany, czy słowa Stefanczuka są dobrym prognostykiem do nadchodzącej współpracy wokół zagadnienia, uciął:
"zajmuję się przeszłością, nie przyszłością. Prawda o zbrodni wołyńskiej rzeczywiście zasługuje na to, by o niej mówić. Ofiary zasługują na to, by o prawdzie mówić”.