Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Wspólny polsko-niemiecki patrol? Kontrola na granicy, a w aucie... tylko niemieccy policjanci

Niemiecka policja skontrolowana na przejściu w Gubinie. […] Zatrzymano radiowóz oznaczony jako „ wspólny polsko - niemiecki patrol”. Okazało się, że jechało nim dwóch funkcjonariuszy Bundes Polizei - pisze na X dziennikarz Telewizji Republika Janusz Życzkowski. Pokazał nagranie.

Przez ostatnie miesiące obawy mieszkańców zachodniej Polski wzbudzała obecność samochodów niemieckich funkcjonariuszy. Już w lutym br. informowaliśmy, na jakiej podstawie niemiecka policja działa na terenie Polski.

Reklama

„Funkcjonariusze Lubuskiej Policji ściśle współpracują z policjantami z Niemiec np. w ramach wspólnych patroli w Gubinie/Guben, pościgów transgranicznych, czy w Polsko-Niemieckim Centrum Współpracy Służb Granicznych, Policyjnych i Celnych w Świecku” - informowała nas policja.

Na początku lipca br., na zapytanie Aleksandry Fedorskiej, niemiecka policja przekazała:

„Polska Straż Graniczna i Policja Federalna przeprowadzają kontrole graniczne w sposób skoordynowany, który zabezpiecza interesy obu stron sprawujących kontrolę. Proszę zrozumieć, że Policja Federalna nie komentuje szczegółów dwustronnej koordynacji współpracy”.

Komentarza najwyraźniej wymaga sytuacja z ubiegłego tygodnia. Samochód niemieckiej policji został skontrolowany na przejściu w Gubinie.

„Zatrzymano radiowóz oznaczony jako „ wspólny polsko - niemiecki patrol’. Okazało się, że jechało nim dwóch funkcjonariuszy Bundes Polizei”

- przekazał na X Janusz Życzkowski, dziennikarz Telewizji Republika.

Fedorska skomentowała nagranie, wskazując, że wraz ze wprowadzeniem kontroli zawieszono wspólne patrole.

Janusz Życzkowski niedługo potem zamieścił kolejny wpis.

"Z informacji przekazanej od osoby, która nagrała zdarzenie wynika, że funkcjonariusze SG i ŻW pytali o wjazd na teren RP, skoro wspólne patrole są zawieszone, a w aucie nie było polskiego strażnika. Niemców puszczono, odjechali, a po 15 minutach wrócili na swoją stronę" - przekazał.

Źródło: niezalezna.pl, X
Reklama