Minister zdrowia zapowiedziała w środę m.in. wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń zarówno indywidualnych, jak i maksymalnych wydatków w ramach budżetów szpitali ze środków przekazywanych z Narodowego Funduszu Zdrowia. Przekazała, że trwają prace nad ustanowieniem limitu dla indywidualnego pracownika medycznego. - Naszą stawką wyjściową jest kwota do 240 złotych brutto za godzinę. Oczywiście jest to wskaźnik, który przyjmujemy jako przelicznik do etatu - mówiła minister zdrowia.
"Zapowiedzi tej samej treści"
Do propozycji odniosła się NIL, przypominając istotne fakty sprzed kilku miesięcy. Podkreślono, że "zapowiedzi tej samej treści" pojawiły się jesienią 2025 r.
Zapowiedzi tej samej treści słyszeliśmy jesienią 2025. Na proponowane ustawy czekamy już ponad 9 miesięcy. Po tym czasie @MZ_GOV_PL wychodzi na konferencję i proponuje to samo.
— Naczelna Izba Lekarska (@NaczelnaL) July 8, 2026
Czekamy na propozycje ustaw, by móc się odnieść.
Rzecznik prasowy NIL Jakub Kosikowski przypomniał, że wycofano się z nich "po konsultacjach z powiatami, szpitalami, politykami, związkami zawodowymi personelu medycznego czy pracodawcami". Chodziło m.in. o limit płac lekarzy. Resort proponował pod koniec października wprowadzenie nowego limitu zarobków lekarzy 36 tys. złotych miesięcznie z możliwością podniesienia do 48 tys. złotych w uzasadnionych przypadkach. Dodał, że NIL nie opiniowała zmian formalnie, bo nie było projektów.
Zepsuje zabawe MZ, ale przecież to są wszystko propozycje które zaproponowano w 2025 i się z nich wycofano po konsultacjach z powiatami, szpitalami, politykami, związkami zawodowymi personelu medycznego czy pracodawcami
— Jakub Kosikowski (@kosik_md) July 8, 2026
Czyli 7 miesięcy już czekamy i dalej nie ma projektów ustaw
Kosikowski był pytany w wywiadzie dla tygodnika "Gazeta Polska", czy środowisko lekarskie jest zadowolone z minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
Trudno powiedzieć, że można być zadowolonym z czyjegoś działania, jeżeli takiej aktywności nie dostrzegamy. Powiedzmy sobie szczerze – od roku nie została przeprowadzona żadna duża reforma. Ostatnia duża rzecz w systemie, pomijając przywrócenie limitów, to ustawa o łączeniu szpitali, która jest politycznym dzieckiem pani minister Izabeli Leszczyny.
– mówił rzecznik NIL.
Cały wywiad w najnowszej GP.
Zmiany uderzą w szpitale powiatowe?
Z kolei Piotr Pisula z NIL powiedział PAP, że Izba spodziewa się efektów w postaci zapaści kadrowej w szpitalach powiatowych, komentując propozycje resortu. Podkreślił, że konkretów nie ma od jesieni 2025 r. Naczelna Izba Lekarska obawia się, że wprowadzenie limitu wynagrodzeń w postaci 240 zł za godzinę może skończyć się katastrofą w części placówek.
Obawiamy się, że limit może uderzyć w miejsca, które mają problemy ze znalezieniem pracowników. Są to najczęściej szpitale powiatowe
– ocenił.
Opisując sytuację takich placówek, podkreślił, że powiatowe placówki najczęściej wspomagają się lekarzami, którzy na dyżury muszą dojeżdżać z daleka. Najprostszym sposobem na łatanie dziur kadrowych były do tej pory wyższe zarobki.
Piotr Pisula wyraził nadzieję, że na czwartkowym spotkaniu z minister zdrowia padną wyczekiwane konkrety.