Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Odgrzewany kotlet ministerstwa zdrowia. Naczelna Izba Lekarska przypomina niezrealizowane zapowiedzi z jesieni

Naczelna Izba Lekarska przypomniała, że zaprezentowane przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę zmiany w ochronie zdrowia były już proponowane jesienią zeszłego roku, ale wycofano się z nich po konsultacjach. "Na proponowane ustawy czekamy już ponad 9 miesięcy." - podała NIL w serwisie X. Izba obawia się, że zmiany mogą uderzyć przede wszystkim w szpitale powiatowe.

Minister zdrowia zapowiedziała w środę m.in. wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń zarówno indywidualnych, jak i maksymalnych wydatków w ramach budżetów szpitali ze środków przekazywanych z Narodowego Funduszu Zdrowia. Przekazała, że trwają prace nad ustanowieniem limitu dla indywidualnego pracownika medycznego. - Naszą stawką wyjściową jest kwota do 240 złotych brutto za godzinę. Oczywiście jest to wskaźnik, który przyjmujemy jako przelicznik do etatu - mówiła minister zdrowia.

"Zapowiedzi tej samej treści"

Do propozycji odniosła się NIL, przypominając istotne fakty sprzed kilku miesięcy. Podkreślono, że "zapowiedzi tej samej treści" pojawiły się jesienią 2025 r.

Rzecznik prasowy NIL Jakub Kosikowski przypomniał, że wycofano się z nich "po konsultacjach z powiatami, szpitalami, politykami, związkami zawodowymi personelu medycznego czy pracodawcami". Chodziło m.in. o limit płac lekarzy. Resort proponował pod koniec października wprowadzenie nowego limitu zarobków lekarzy 36 tys. złotych miesięcznie z możliwością podniesienia do 48 tys. złotych w uzasadnionych przypadkach. Dodał, że NIL nie opiniowała zmian formalnie, bo nie było projektów.

Kosikowski był pytany w wywiadzie dla tygodnika "Gazeta Polska", czy środowisko lekarskie jest zadowolone z minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

Trudno powiedzieć, że można być zadowolonym z czyjegoś działania, jeżeli takiej aktywności nie dostrzegamy. Powiedzmy sobie szczerze – od roku nie została przeprowadzona żadna duża reforma. Ostatnia duża rzecz w systemie, pomijając przywrócenie limitów, to ustawa o łączeniu szpitali, która jest politycznym dzieckiem pani minister Izabeli Leszczyny.

– mówił rzecznik NIL.

Cały wywiad w najnowszej GP.

Zmiany uderzą w szpitale powiatowe?

Z kolei Piotr Pisula z NIL powiedział PAP, że Izba spodziewa się efektów w postaci zapaści kadrowej w szpitalach powiatowych, komentując propozycje resortu. Podkreślił, że konkretów nie ma od jesieni 2025 r. Naczelna Izba Lekarska obawia się, że wprowadzenie limitu wynagrodzeń w postaci 240 zł za godzinę może skończyć się katastrofą w części placówek.

Obawiamy się, że limit może uderzyć w miejsca, które mają problemy ze znalezieniem pracowników. Są to najczęściej szpitale powiatowe

– ocenił.

Opisując sytuację takich placówek, podkreślił, że powiatowe placówki najczęściej wspomagają się lekarzami, którzy na dyżury muszą dojeżdżać z daleka. Najprostszym sposobem na łatanie dziur kadrowych były do tej pory wyższe zarobki.

Piotr Pisula wyraził nadzieję, że na czwartkowym spotkaniu z minister zdrowia padną wyczekiwane konkrety. 

Źródło: niezalezna.pl, x.com, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka