Jest poniedziałek, w środę pierwsza rozprawa, a my nie znamy jeszcze nazwisk ławników wyznaczonych do tego procesu. Co zadziwiające, rzecznik sądu okręgowego twierdzi, że fakt, iż osądzać w tej sprawie mają ławnicy wyznaczeni w ostatniej chwili bez zapoznania się z aktami tej sprawy, to nie jest problem dla sądu. Uważamy, jako obrońcy oskarżonych, że to jest wielki problem, w praktyce dyskredytujący rzetelność tego procesu – mówił wczoraj „Codziennej” obrońca ks. Olszewskiego i pani Urszuli mec. Krzysztof Wąsowski. Dodał, że jeśli tak doświadczony sędzia jak Igor Tuleya mówi publicznie, że jemu zajęłoby zapoznanie się aktami liczącymi 24 tys. stron około pół roku, co mówić o ławnikach, którzy nie są zawodowymi sędziami.
Bez wstępnej organizacji
Podkreśla, że ławnicy to niejedyny nierozwiązany problem tego procesu.
– Oskarżeni w tym procesie mają nałożony przy opuszczaniu aresztu zakaz kontaktowania się ze sobą. Jak wobec takiego zakazu sędzia Koska-Janusz, która jest przewodniczącą składu orzekającego, zamierza posadzić na jednej ławie oskarżonych te osoby? Jak mają siedzieć ramię w ramię, jedna przy drugiej? Czy później, znając historię tego postępowania, nie będzie zarzutów np. o złamanie zakazu kontaktu ze strony prokuratury? Takich spraw jest więcej, ale sędzia Koska-Janusz bez konsultacji z ławnikami wyznaczyła termin pierwszego posiedzenia w sposób, który wyeliminował ławników wylosowanych rok temu, a jednocześnie nie przewidziała żadnego posiedzenia organizacyjnego, które uporządkowałoby chaos, jaki może powstać w przypadku posadzenia na jednej ławie osób objętych zakazem. Na to, by takie posiedzenie organizacyjne się odbyło, obrona nie miała żadnego wpływu, a teraz będzie musiała reagować np. przed rozpoczęciem procesu, wnioskując o zniesienie takich zakazów
– tłumaczy Wąsowski.
W cieniu skarg i protestów
Proces rozpocznie się w cieniu skarg, które przyjął Europejski Trybunał Praw Człowieka. – Na kilka dni przed procesem ETPC przyjął do rozpatrzenia skargę na przewlekły areszt wobec ks. Olszewskiego – informuje „Codzienną” obrońca księdza mec. Michał Skwarzyński. Przypomina, że na rozpatrzenie w ETPC czeka skarga na sposób wyłonienia do orzekania tej sprawy sędzi Koski-Janusz. Czeka także na rozpatrzenie skarga na tortury wobec księdza w trakcie jego zatrzymania i aresztowania. Taka skarga czeka ponadto na rozpatrzenie w ONZ.
W sieci można wesprzeć oskarżonych w tym procesie. Wsparcie można okazać, podpisując petycję domagającą się rzetelnego i uczciwego procesu ks. Olszewskiego i urzędniczek, dostępną pod adresem: https://www.citizengo.org/pl. Do wczoraj podpisało ją już ponad 31,5 tys. osób.
Republika apeluje: Wesprzyjmy ich razem!
Telewizja Republika, która na bieżąco będzie relacjonować proces, zachęca wszystkich do obecności na sali sądowej i przed sądem w trakcie procesu. „Rusza proces fałszywie oskarżonych i represjonowanych ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch urzędniczek – Urszuli i Karoliny. Możesz ich wesprzeć! 21 stycznia 2026 r. o godz. 10 w Sądzie Okręgowym w Warszawie, przy Al. Solidarności 127 (sala 203)” – czytamy na stronach Republiki.
Proces ma być jawny. Według Kodeksu postępowania karnego (art. 356 par. 1) „na rozprawie oprócz osób biorących udział w postępowaniu mogą być obecne tylko osoby pełnoletnie, nieuzbrojone”. Nawet w przypadku wyłączenia jawności rozprawy na sali może znajdować się niewielka publiczność. Udział w rozprawie jawnej nie wymaga wcześniejszego uzyskiwania zgody, wystarczy przyjść i zabrać ze sobą dowód osobisty. W razie wyłączenia jawności przewodniczący może zezwolić poszczególnym osobom na obecność na rozprawie.
Wyrok – i to prawomocny – brzmiał: „rozwiedzeni”. Gdy chcieli podzielić majątek, sędzia z Giżycka uznała orzeczenie za nieistniejące. Eksperci alarmują: to naruszenie prawa i realna krzywda dla obywateli. Sprawdź, co to oznacza w praktyce.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 19, 2026
Więcej ℹ️ na » https://t.co/1HYRtWiDJA pic.twitter.com/EsRBc9Opvf