Tusk wziął dziś udział w Inauguracji V Festiwalu Dyplomatycznego na Uniwersytecie w Białymstoku. Dla słuchaczy miał mało optymistyczne wiadomości.
- Mamy do czynienia w jakimś sensie z rozpadem świata, rozpadem świata politycznego, jaki znaliśmy przez ostatnie dziesięciolecia. Mamy do czynienia ze swoistym geopolitycznym przesunięciem tektonicznym, takim geopolitycznym trzęsieniem ziemi
- stwierdził
Zwrócił też uwagę, że jesteśmy świadkami spekulacji, także ze strony najważniejszych światowych polityków, kto po Wielkiej Brytanii będzie następny i opuści Unię Europejską. Jeszcze niedawno Tusk podczas promocji swojej książki twierdził, że naszemu krajowi grozi "wypierpol". Okazuje się jednak, że zmienił już zdanie.
Dziś były premier ocenił, że trend rozpadu Unii Europejskiej i chęć opuszczenia Unii jest w Polsce marginesem.
- Nie sądzę, żeby w przewidywalnej przyszłości ktoś odważył się publicznie zadeklarować jako polityczny projekt, program wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej. Ja się obawiam czegoś w jakimś sensie dużo poważniejszego - że będziemy zachowywać się trochę jak dzieci, które nie czują się odpowiedzialne za całą rodzinę i które będą uczestniczył w takim pochodzie lunatyków
- mówił Tusk.
- Powinniśmy pamiętać o tym, żeby Polska nie stanęła w takim pochodzie lunatyków, którzy nie chcą wyjścia z Unii, nie chcą rozbicia Unii, ale mniej lub bardziej świadomie robią wszystko, żeby do osłabienia Unii doszło
- dodał.