Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Tusk wprowadził nas na podium". Polska wkrótce z najdroższymi cenami energii? Niepokojące prognozy

Za chwilę będziemy najdrożsi w Europie. To wielki problem dla polskich przedsiębiorców i dla polskich konsumentów. Nasza gospodarka przestaje być konkurencyjna - alarmował w sprawie cen energii elektrycznej wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński.

W 2025 roku rynek energii elektrycznej w Polsce zamknął się z ceną 104 euro za megawatogodzinę, co lokuje nas w droższej połowie unijnej tabeli. Optymizmem nie napawają prognozy na przyszły rok. Jak podaje portal wysokienapiecie.pl, „kontrakty terminowe na 2027 rok są obecnie jednymi z najdroższych w całej Europie”.

Przed radykalnym wzrostem cen energii alarmowali dziś posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

- Wreszcie rząd Donalda Tuska wprowadził nas na podium, na pierwsze miejsce. Według długoterminowych kontraktów na energię elektryczną, które są zawierane w tym roku, na rok 2027, Polska będzie miała najdroższą energię elektryczną w Europie - 440 złotych za megawatogodzinę (MWh). We Francji energia jest najtańsza i kosztuje 220 złotych za MWh. To uderza w całą polska gospodarkę, nasz rozwój

- rozpoczął wiceprezes partii Tobiasz Bocheński.

Przypomniał, że „dwa lata temu ceny energii na tych samych giełdach plasowały Polskę w środku”. - Za chwilę będziemy najdrożsi w Europie. To wielki problem dla polskich przedsiębiorców i dla polskich konsumentów. Nasza gospodarka przestaje być konkurencyjna. Przełoży się to na wszystkie produkty kupowane i sprzedawane w Polsce, ale też na produkty eksportowane. W ten sposób zostaje uderzony nasz przemysł w najczulszy punkt - konkurencyjność - ostrzegł.

Bocheński prognozował „spadek eksportu, spadek inwestycji zagranicznych, spadek wzrostu polskich przedsiębiorstw, a może nawet zamykanie niektórych firm”.

Obecny na konferencji Jacek Sasin, były wicepremier i minister aktywów państwowych podkreślił, że „po dwóch lat mamy chocholi taniec wokół budowy dwóch elektrowni jądrowych w programie rządowym”.

- Jeśli chodzi o drugą elektrownię jądrową, rząd nie potrafi wskazać nawet lokalizacji. Lokalizacji, którą mieliśmy przygotowaną. Raz słyszymy, że projekt będzie realizowany w Bełchatowie, innym razem zapewniają, że powstanie w Koninie. Nie ma woli, by te projekty szły do przodu

- mówił.

I dalej: „całkowity dramat jest w sprawie trzeciej elektrowni jądrowej, który dziś jest już przeszłością. Mowa elektrowni w technologii koreańskiej, która miała powstać bez udziału choćby złotówki z budżetu państwa. Miały to finansować podmioty komercyjne - prywatna grupa ZE PAK i strona koreańska. Gdy odchodziłem z ministerstwa, ta deklaracja wejścia z kapitałem na poziomie 30 proc. przez stronę koreańską leżała na stole. Ten projekt został przez ekipę Donalda Tuska zamordowany”.

- Dziś bez energetyki jądrowej jesteśmy w sytuacji dramatycznej. W miksie energetycznym Polski, 59 proc. stanowi produkcja energii z węgla. Pozostałe ok. 40 proc. to odnawialne źródła energii, gaz, biomasa i inne źródła. Przy takim miksie, trwanie przy systemie ETS jest zabójstwem dla polskich rodzin i polskiej gospodarki - zastrzegł Sasin.

W obliczu pogarszającej się sytuacji, na aspekt polityczny zwrócił uwagę Janusz Kowalski.

- W ramach programu „pierwsza praca dla działacza”, za bezpieczeństwo energetyczne, za program atomowy w polskim rządzie odpowiada Miłosz Maksymilian Motyka - człowiek, który nigdzie wcześniej nie pracował. W 2014 roku nie został radnym, w 2018 nie został radnym, w 2019 nie został posłem. No to Polskie Stronnictwo Ludowe dało mu pierwszą pracę - ministra odpowiedzialnego za energię

- wytknął rządzącym.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane