Temat afery pedofilskiej w Kłodzku jest przemilczany w liberalnych mediach. Sprawa, w której skazano Przemysława L. i jego żonę Kamilę L. – odpowiednio na 25 i 6,5 roku pozbawienia wolności – okazuje się nieciekawa dla dziennikarzy TVN i mediów publicznych. Tymczasem jest w niej wątek polityczny. Kamila L., której zarzuty postawiono w czerwcu 2023 r., przez niemal rok nadal działała w strukturach Koalicji Obywatelskiej. To o tyle szokujące, że prokuratura chciała dla niej wyroku 18 lat więzienia za nieudzielenie pomocy dzieciom i współudział w czynach zoofilskich.
Dzisiaj działaczka przekonuje, że w sprawie jest ofiarą i wszystkie czyny (które są nagrane i dostępne dla prokuratorów) popełniała pod wpływem środków odurzających. Wiadomo, że Kamilę L. znali dobrze minister Tomasz Siemoniak i wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska. O ile jednak Siemoniak zabrał głos w sprawie, o tyle Wielichowska milczy. Nie komentuje wspólnych zdjęć i filmów z Kamilą L. Politycy obozu rządzącego próbują wyciszać sprawę. Wczoraj ocenzurowali transmisję zespołu parlamentarnego na ten temat.
Więcej na ten temat pisaliśmy w tekście: "Znów cenzura!". Kancelaria Sejmu nie zgodziła się na transmisję posiedzenia na temat pedofilii w KO
Dziś Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta, które dotyczyło nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Podważone przez Karola Nawrockiego przepisy byłyby korzystne m.in. dla pedofilów.
I właśnie po tym głosowaniu, z dziennikarzami rozmawiał w Sejmie Donald Tusk - premier, który nie ukrywał rozczarowania wynikiem.
Tusk połączył weto z... pedofilią w swojej partii
Na początku, Tusk odniósł się do samego weta prezydenta.
Bardzo dużo emocji wzbudziło weto prezydenta dot. zmian w kodeksie. Głównie chodziło o te długie, niekończące się areszty tymczasowe, z duża łatwością nakładane przez Ziobrę i jego ludzi. I to budziło emocje bardzo różnych środowisk. PiS się uparł, i jak widać, ręką w rękę z prezydentem będą się twardo trzymali tych złych rozwiązań. Trudno, ten typ tak ma.
– stwierdził.
Dalej, usłyszał pytanie o aferę pedofilską w strukturach swojej partii. Jego odpowiedź szybko skupiła się na... Prawie i Sprawiedliwości, jak i "politycznej grze tematem".
Jest wyjątkowym skandalem próba takiego politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. Mnie nikt nie musi przekonywać, bo byłem pierwszym politykiem w Polsce, który wytoczył pedofilii i innym przestępstwom na tle seksualnym, wobec nieletnich, bezwzględną walkę. Jeszcze wtedy, kiedy byłem po raz pierwszy premierem. W sprawie kłodzkiej przestępstwa winny ohydnej zbrodni pedofilii i gwałtów dostał 25 lat więzienia. Nikt niczego nie krył. Jego żona, która prawdopodobnie z nim współpracowała, chociaż sprawa jest przez apelacją, na razie dostała 6 lat. Znam tylko jeden przypadek pedofilii, który był kryty przez polityków. On dotyczy jednego z najważniejszych polityków PiS-u. Nie będę używał nazwiska, bo nie chcę robić z tego polityki, ale dobrze wiecie, o kim mówię.
– mówił Tusk, dodając: "wtedy zaangażowano całe państwo, aby sprawie łeb ukręcić".
Później dodał, że "każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak obrzydliwych zamiarach jak wykorzystanie seksualne, a szczególnie z użyciem przemocy, będzie bezwzględnie ścigany. Jeśli coś budzi moje podobne obrzydzenie, jak tego typu zbrodnie i tego typu przestępstwa, to także politycy, którzy mają coś na sumieniu, a starają się z tragedii ofiar, z samego faktu, robić wyjątkowo brudną, obleśną politykę. Nikt niczego nie ma zamiaru ukrywać, wręcz przeciwnie".
"Wiecie, dlaczego ta sprawa jest teraz rozgrywana"
Kończąc odpowiedź na zadane pytanie, Tusk połączył decyzję prezydenta Nawrockiego wobec szkodliwej nowelizacji KPK z... nagłaśnianiem sprawy z Kłodzka.
Najwyższa kara w historii, te 25 lat. Nie ja ją nałożyłem, to jest sąd. Jak wiecie, ta sprawa znalazła swój finał w sądzie naprawdę kawał czasu temu. I dobrze wiecie, także pan zadający to pytanie, dlaczego ta sprawa jest teraz rozgrywana politycznie i, że miała bezpośredni związek także z tym nieszczęsnym prezydenckim wetem.
– powiedział i dodał: "za dużo ludzi w tej chwili ma się powód wstydzić, także ci, którzy robią z tego polityczną hucpę".