Po eksplozji rosyjskiego pocisku Ch-101 w powiecie biłgorajskim zaledwie 2 km od najbliższych zabudowań w Lublinie i w kilku rejonach Lubelszczyzny zawyły syreny. Wszystko to ok. godz. 3.50 w nocy. Obudzeni mieszkańcy szukali informacji na temat powodu uruchomienia systemu. Nawet Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie zareagowało wysyłając komunikat.
Do Lublina przybył Donald Tusk, który dzień wcześniej w tym samym miejscu rozmawiał z ukraińskim prezydentem. Podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego zdradził szczegóły rozmowy i podkreślił, że wiedział już wcześniej o przygotowywanym ataku Kremla.
Dość niezwykły zbieg okoliczności spowodował, że wczoraj wieczorem opuszczałem ten budynek po długim spotkaniu w cztery oczy z prezydentem Ukrainy Zełenskim. Dzisiaj mogę to już powiedzieć - rozmowa dotyczyła głównie ścisłej współpracy Polski i Ukrainy, jeśli chodzi o obronę antybalistyczną i współpracę w powietrzu wobec zagrożenia ze strony rosyjskiej.
- zaczął premier.
Prezydent Zełenski uprzedzał mnie wczoraj o tym, że mają precyzyjne informacje, że Rosja zaatakuje masywnie
- dodał Tusk.
Tusk:
— chrzanik (@chrzanikx) July 30, 2026
„Niezwykły zbieg okoliczności spowodował, że wczoraj wieczorem opuszczałem ten budynek po spotkaniu z prezydentem Zełenskim. Uprzedzał mnie, że mają precyzyjne informacje, że Rosja zaatakuje masywnie”
Czyli mieliście informacje i czas żeby odpowiednio przygotować… pic.twitter.com/CILtKnz1KC