Kandydat KO, Rafał Trzaskowski, w środę na konferencji prasowej w Szczecinie był pytany o swoją wizytę w Brazylii, w czasie gdy pełnił funkcję ministra administracji i cyfryzacji (w latach 2013-2014). - Dlaczego, skoro konferencja trwała dwa dni, hotel był zabukowany na sześć - pytał dziennikarz.
- W związku z prośbami MSZ zostałem jeszcze chyba półtora dnia, by rozmawiać z przedsiębiorcami brazylijskimi, którzy mieli polskie korzenie, zaakcentowali polskie korzenie i chcieli w Polsce inwestować, bo tak się prowadzi politykę zagraniczną państwa, że zaprzęga się do tego ministrów - odpowiedział Trzaskowski.
Do tej wypowiedzi odniósł się w swoim tweecie wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.
- W związku z informacjami Rafała Trzaskowskiego informuję, że po kwerendzie MSZ nie odnaleźliśmy śladów, by ktoś zwracał się do ówczesnego Ministra Cyfryzacji z takimi prośbami – ani sprawozdania z tych spotkań. Nie mamy żadnego potwierdzenia, czy rzeczywiście się one odbyły
- napisał Jabłoński.
W zw. z informacjami @trzaskowski_ informuję, że po kwerendzie w @MSZ_RP nie odnaleźliśmy śladów, by ktoś zwracał się do ówczesnego Ministra Cyfryzacji z takimi prośbami –ani sprawozdania z tych spotkań. Nie mamy żadnego potwierdzenia, czy rzeczywiście się one odbyły. pic.twitter.com/kMqYqJw8U3
— Paweł Jabłoński (@paweljabIonski) July 9, 2020
Nasz portal informował we wtorek, że Rafał Trzaskowski jako szef resortu administracji i cyfryzacji, odbył w kwietniu 2014 r. kilkudniową służbową wizytę w Brazylii, która została sfinansowana przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Celem wyjazdu był udział Trzaskowskiego w jednym z paneli dyskusyjnych podczas dwudniowej konferencji "NetMundial - zarządzanie światowym internetem w Sao Paulo (23 -24 kwietnia 2014 r.)". Trzaskowski podczas pobytu w Brazylii wziął udział w panelu jednego dnia, a koszty całej delegacji wyniosły ponad 63 tys. zł.
Kandydat KO na konferencji prasowej w Szczecinie wyjaśniał szczegóły dotyczące jego pobytu w Brazylii jako szefa MAiC.
- Byłem na bardzo ważnym posiedzeniu, na którym miała się decydować przyszłość wolności internetu - tłumaczył. - Zajmowaliśmy się tym, by ONZ-owska agenda nie przejęła w całości zarządzania internetem, dlatego, że skończyłoby się to cenzurą. Co być może pasowałoby rządowi PiS, ale nie mnie - zaznaczył.
O czym w Brazylii mówił Trzaskowski? Dziś wzięliśmy to pod lupę. Z 3-minutowego przemówienia Rafała Trzaskowskiego wynika, że - gdyby odsiać wszystkie banały - próbował z siebie zrobić bojownika o wolność w internecie. Ale - jak sprawdziliśmy - sam wieńczący konferencję dokument, którym tak zachwycał się Trzaskowski, był ostro krytykowany przez przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego.