Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Trwa proces Sebastiana M. Poruszające oświadczenie matki jednej z ofiar wypadku

Sebastian M., oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, ma złożyć wyjaśnienia przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. W piątek w imieniu pokrzywdzonych oświadczenie przed sądem wygłosiła matka kobiety, ofiary wypadku. - Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo co gorsza rozumie doskonale, ale nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności - mówiła rozżalona kobieta.

We wrześniu 2023 r. w zderzeniu BMW z Kią na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim zginęły trzy osoby - małżeństwo z 5-letnim synem. O spowodowanie tego wypadku oskarżony jest Sebastian M. Od początku procesu oskarżony milczał, korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

W piątek, podczas kolejnego posiedzenia sądu, obrońca oskarżonego, adwokat Katarzyna Hebda zapowiedziała, że Sebastian M. zdecydował się na złożenie przed sądem wyjaśnień. Ma to nastąpić po przesłuchaniu wszystkich świadków.

Sędzia Renata Folkman poinformowała strony, że - wobec takiej decyzji oskarżonego - rozważy, czy podejmie decyzję w sprawie złożonego przez obronę wniosku o dopuszczenie uzupełniającej opinii biegłych w sprawie przyczyn wypadku (obrona podważa rzetelność przeprowadzonych badań). Jeśli oskarżony nadal będzie deklarował chęć składania wyjaśnień, postanowienie takie wyda dopiero po odebraniu jego wyjaśnień, co ma nastąpić 12 marca br.

"Doprowadził do śmierci mojego dziecka, zięcia i wnuczka"

Podczas piątkowego posiedzenia Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim po raz pierwszy głos zabrała rodzina ofiar wypadku. W imieniu pokrzywdzonych z emocjonalnym oświadczeniem wystąpiła Małgorzata Duda, mama Martyny - kobiety, która w wypadku zginęła razem z mężem Patrykiem i 5-letnim synem Oliwierem.

Zdecydowaliśmy się zabrać głos, widząc zachowanie pana oskarżonego i jego rodziny - powiedziała pani Małgorzata. Mówiła o stracie najbliższych i bólu, który towarzyszy jej od ponad dwóch lat.

Odeszli bez pożegnania, co na pewno było wbrew ich woli. O ich odejściu zdecydował pan Sebastian M., który tamtego wieczoru swoją brawurą oraz bezmyślnością narażał na niebezpieczeństwo wszystkich obecnych na drodze, jadących w kierunku Katowic. Finalnie doprowadził do śmierci mojego dziecka, zięcia i ukochanego jedynego wnuczka

– powiedziała pani Małgorzata.

Jak podkreśliła: „popisowa jazda oskarżonego jest dla nas niepojęta i w żaden sposób nie tłumaczy jego nieodpowiedzialnego postępowania jako kierowcy na drodze. Z zeznań świadków - pasażerów BMW wynika, że na sposób jazdy oskarżonego nie wpływał żadnego rodzaju pośpiech. Z naszej perspektywy oskarżony prowadził swoje auto z niewyobrażalną wręcz szaleńczą prędkością dla zabawy i bez cienia refleksji nad swoim zachowaniem”.

Nawet teraz mamy wrażenie, że zarówno do oskarżonego, jak i do jego rodziny nie dociera, co się tak naprawdę stało. Czas spędzony tutaj - na rozprawach, kojarzy nam się głównie z ironią i uśmiechem rodziny, co w zaistniałej sytuacji potęguje tylko nasze cierpienie

– mówiła Małgorzata Duda.

"Cierpimy, panie Sebastianie"

Dodała, że obie pokrzywdzone rodziny rozumieją istotę prawa do obrony, jednak dobór stwierdzeń, oświadczeń i słów, jakie w ich stronę kieruje oskarżony, łamie ich serca.

Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmiany stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesowych, czy przez stwierdzenie, że nasze dzieci zginęły w pożarze, a nie w wyniku wypadku samochodowego. Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo co gorsza rozumie doskonale, ale nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialnośc

– powiedziała matka ofiary wypadku.

Wyraziła nadzieję, że sąd wymierzy sprawiedliwość względem Sebastiana M. na podstawie faktów, a nie „wybiórczych teorii”, które kreuje oskarżony. Przykładem takich teorii ma być sprawa koła dojazdowego w Kii, którą na podstawie zleconej prywatnej opinii biegłego oskarżony i jego obrońca postawili przed sądem sugerując, że Kia mogła jechać zbyt szybko na kole dojazdowym, a awaria koła mogła stanowić jedną z przyczyn wypadku.

Zaledwie kilkanaście minut przed śmiercią naszych ukochanych dzieci osobiście rozmawiałam z moją córką przez telefon. Podczas rozmowy nie usłyszałam o problemach związanych z samochodem, jak w różny sposób sugeruje obrona oraz sam pan Sebastian, a jedynie słowa: „mamo zostało nam około dwie godziny drogi i będziemy w domu”

– wspominała pani Małgorzata.

Odebrał nam pan to, co mieliśmy najcenniejsze w życiu. Nie tylko pan, panie Sebastianie, oraz pańska rodzina jesteście ofiarami oszczerstw i niewybrednych słów. Chcąc wyłącznie sprawiedliwości, my również słyszymy, że nie wygramy z pieniędzmi i koneksjami rodziny. Wierzymy w sprawiedliwość, a istotą sprawy nie jest to, czy stracił pan panowanie nad autem, czy zabrakło refleksu, czy zawiodła maszyna, czy pan tego chciał, czy też nie. Wiemy tylko, że jechał pan znacząco za szybko, o czym świadczy zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy

– powiedziała Małgorzata Duda.

Dodała, że jej rodzina będzie walczyć o sprawiedliwość tak długo, jak tylko będzie mogła i nie podda się, bo jest to winna swoim dzieciom. - Głęboko wierzymy, że sprawiedliwy wyrok sądu wydany w przedmiotowej sprawie oraz nasz upór i determinacja ostudzą na przyszłość zapędy piratów drogowych, aby nigdy więcej nie ginęli na drogach niewinni ludzie w wypadkach samochodów - podkreśliła Małgorzata Duda.

Na czas wygłaszania oświadczenia i wyłącznie w tym kontekście kobieta zgodziła się na publikację swoich danych.

W procesie Sebastiana M. Sąd Rejonowy w Piotrkowie kontynuował w piątek przesłuchania świadków - strażaków z Komendy Miejskiej PSP w Piotrkowie Trybunalskim. Zeznania strażaków potwierdzały wcześniejsze zeznania świadków opisujących miejsce wypadku, rodzaj uszkodzeń obu samochodów i obraz miejsca wypadku zasypanego przedmiotami z rozbitej Kii, w tym dziecięcymi ubrankami i zabawkami, rozrzuconymi na autostradzie i poboczu na przestrzeni około 100-200 metrów.

Zginęli na miejscu

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic prowadzone przez Sebastiana M. BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.

Prowadzący BMW Sebastian M. po wypadku wyjechał z Polski, zanim prokurator zdołał go przesłuchać. Przez Niemcy i Turcję przedostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przebywał do maja 2025 r. Wtedy został sprowadzony do Polski na mocy umowy o ekstradycji. Od tego czasu decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. przebywa w areszcie tymczasowym.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane