Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„To jest afera Trzaskowskiego i Kierwińskiego”. Posłanka Razem nie gryzła się w język

Afera wokół Szpitala Południowego wywołuje coraz większe polityczne reperkusje. Tym razem władze Warszawy i obóz rządzący ostro skrytykowała posłanka partii Razem Marcelina Zawisza. W rozmowie na antenie TV Republika stwierdziła, że jest to „afera Rafała Trzaskowskiego i Marcina Kierwińskiego”, zarzuciła władzom stolicy próbę tuszowania sprawy i nie szczędziła mocnych słów pod adresem minister zdrowia.

Autor:

W ostatnich dniach media informowały o ujawnionych nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym oraz o zarzutach dotyczących funkcjonowania placówki. W centrum dyskusji znalazły się także pytania o nadzór nad szpitalem oraz reakcję władz Warszawy i administracji rządowej. W czwartek temat był przedmiotem obrad Rady Warszawy, podczas których prezydent Rafał Trzaskowski przedstawiał swoje wyjaśnienia dotyczące sprawy.

Do afery wokół Koalicji Obywatelskiej odniosła się dziś rano na antenie TV Republika posłanka Razem Marcelina Zawisza. Polityk ostro krytykowała zarówno władze Warszawy, jak cały obóz rządzący.

„To jest afera Trzaskowskiego i Kierwińskiego”

Już na początku rozmowy Marcelina Zawisza oceniła, że odpowiedzialność za sytuację w Szpitalu Południowym ponoszą m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński.

To jest afera Rafała Trzaskowskiego i Marcina Kierwińskiego. W tym sensie Trzaskowski formalnie nadzoruje i mógłby po prostu ukrócić tego typu praktyki, ale woli się zajmować innymi rzeczami

– powiedziała.

Dalej, rozwinęła swoją ocenę. "Prawda jest taka, i to jest tajemnica poliszynela, że piszą o tym nawet »Gazeta Wyborcza«, w związku z czym to nie jest tak, że to są jakieś prawicowe media, które po prostu wyciągają jakieś rzeczy. Wszyscy ludzie Kierwińskiego po prostu mają zatrudnienie, oni są zatrudniani krzyżowo, czy to przez pana marszałka Struzika, czy właśnie przez instytucje podległe Rafałowi Trzaskowskiemu. Prawda jest taka, że za sznurki pociąga tutaj Marcin Kierwiński” – stwierdziła.

Posłanka porównała również sposób funkcjonowania stołecznego samorządu do wieloletniego układu.

Ta ośmiornica, która oplotła miasto od właściwie 20 lat. (…) Widzieliśmy to przy okazji afery reprywatyzacyjnej, gdzie okazywało się, że wszystkie te układy i układziki są tak skonstruowane, że polityka, sądy, sądownictwo i czyściciele kamienic są ze sobą powiązani

– wskazała.

„To była jawna kpina z ludzi”

Zawisza skrytykowała również przebieg sesji Rady Warszawy poświęconej sytuacji w Szpitalu Południowym.

W jej ocenie - "to była jawna kpina z ludzi. Zamiast odpowiedzieć na pytania było czytanie regulaminu SOR-u, tłumaczenie, jak funkcjonuje SOR. To była jawna kpina z ludzi".

Jej zdaniem obrady celowo przeciągano w czasie, o czym pisaliśmy na portalu Niezalezna.pl w związku z wystąpieniem Renaty Kaznowskiej, zastępcy Rafała Trzaskowskiego. 

To jest taka taktyka. Zagadać, jak najdłużej przytrzymać ludzi, żeby oni już musieli wracać. (…) Bardzo dużo osób, które przyszły na sesję rady i chciały zabrać głos, po prostu już ich nie było, ponieważ musieli pójść

– oceniła Zawisza.

Odnosząc się do działań władz miasta po ujawnieniu afery, stwierdziła: "to nie jest tak, że my dowiedzieliśmy się o nieprawidłowościach, ponieważ rada nadzorcza nadzorowała szpital i złapała pewne nieprawidłowości. (…) To jest naprawdę absurdalne tłumaczenie".

„To jest splunięcie ludziom w twarz”

Posłanka zwróciła uwagę również na system kontraktowy w ochronie zdrowia, wskazując, że "lekarze nie powinni pracować na kontraktach, bo to drenuje system. W sytuacji, w której mamy niedofinansowany system ochrony zdrowia, taki lekarz zarabia milion sześćset tysięcy, co jest po prostu splunięciem ludziom w twarz".

Jej zdaniem konieczne są zmiany systemowe.

Potrzebujemy wprowadzić zasadę albo-albo, czyli albo lekarz pracuje w publicznej placówce, albo pracuje na kontrakcie. (…) To, czego potrzebujemy, to jest wyrzucić kontrakty do kosza. Lekarz powinien pracować w szpitalu na umowę o pracę w konkretnym miejscu, a nie biegać między placówkami

– dodała.

„Pani minister już dawno powinna się zdymisjonować”

Zawisza nie szczędziła także krytyki minister zdrowia Jolancie Sobierańskiej-Grendzie.

Ja uważam, że już dawno pani minister powinna się zdymisjonować. To jest po prostu kolejny kamyczek do ogródka. Fakt, że pani minister nadal zajmuje swoją funkcję, jest dla mnie kompletnie niezrozumiały

– powiedziała.

Oceniła również, że Ministerstwo Zdrowia nie reaguje na problemy systemowe. „Jej zadaniem jest przewidywać tego typu problemy i radzić sobie z nimi, zanim one wybuchną. (…) Sytuacja, w której ona nie widzi roli dla siebie, to jest w ogóle tak samo jawne…” - kontynuowała. 

Dodała także: "gotowe rozwiązania leżą na stole, tylko pani minister powinna po nie sięgnąć".

Zawisza została zapytana również o brak przesłuchania Dawida Kacprzyka.

Może być też tak, że osobę, która ma być oskarżona, przesłuchuje się już na końcu, kiedy ma się pełen materiał dowodowy. (…) Ale chciałabym po prostu jednoznacznych komunikatów od prokuratury, które nie są nacechowane politycznie

– odparła.

Krytycznie odniosła się także do publicznego podważania wiarygodności świadka, czego dopuścił się Donald Tusk.

To jest patologia, to jest potężna patologia, ponieważ generalnie ocenia się świadka, zanim ten świadek złoży jakiekolwiek zeznanie

– stwierdziła.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska