Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tajne spotkania w ministerstwie i wykreślony przepis. Tak giganci najmu ugrali swoje?

Przedstawiciele gigantów branży najmu krótkoterminowego na naszym rynku, takich jak Airbnb i Booking.com, osobiście lobbowali w siedzibie Ministerstwa Sportu i Turystyki w sprawie przepisów regulujących ten rynek. Jak ustaliliśmy, w przynajmniej jednym z nich brał udział wiceminister Ireneusz Raś. Z ustawy, po uwagach niemieckiego oddziału Airbnb, wykreślono możliwość blokowania przez samorządy uciążliwych „patohoteli”.

Jak się dowiedzieliśmy, przedstawiciele portali, które służą do rezerwacji np. mieszkań i apartamentów, takich jak  Airbnb oraz Booking.com pojawiali się osobiście w siedzibie Ministerstwa  Sportu i Turystyki. Lobbowali za konkretnymi rozwiązaniami.  Według naszych informatorów, doszło do kilku spotkań z urzędnikami. Przynajmniej w jednym z nich, w kwietniu – jak potwierdziliśmy – brał udział Ireneusz Raś. To minister odpowiadający w rządzie za prace nad nowelizacją ustawy regulującej rynek najmu krótkoterminowego.

O czym rozmawiano?

Co konsultowali giganci z branży najmu krótkoterminowego? Według naszych informacji omawiane były m.in. szczegóły obowiązku rejestracji wszystkich obiektów oferujących najem krótkoterminowy w gminnej ewidencji oraz w Centralnym Wykazie Turystycznych Obiektów Noclegowych. Była też mowa, w jaki sposób rozwiązać kwestię nadania każdemu obiektowi indywidualnego numeru identyfikacyjnego, który ma być widoczny w ofertach publikowanych m.in. na platformach rezerwacyjnych. 

Jak pisałem w połowie lipca, mimo publicznych zapewnień o przekazaniu samorządom narzędzi do walki z tzw. „patohotelami”, ostateczny kształt przepisów okazał się mocno okrojony. Nie daje mieszkańcom ani gminom realnych praw do blokowania lokali uciążliwych dla otoczenia.
Główną przyczyną zmian w projekcie miał być lobbing berlińskiego oddziału platformy Airbnb (Airbnb Germany GmbH). Ministerstwo Sportu i Turystyki w ramach autopoprawki wykreśliło z ustawy kluczowy art. 44b, który pozwalał radom gmin wyznaczać strefy zakazu najmu krótkoterminowego – dokładnie tak, jak – w pisemnych uwagach do projektu - postulował niemiecki gigant branżowy. Jak się okazuje, konsultacje nie były jedynie "na piśmie", drogą przyjętą dla procedowania projektów przez Radę Ministrów. Była też ścieżka mniej formalna.  

Milczenie ministerstwa 

Sprawa wywołała ostry spór w rządzie pomiędzy Ministerstwem Sportu a Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Szefowa resortu funduszy, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jako jedyna zgłosiła zdanie odrębne, zarzucając rządowi uległość wobec zagranicznych lobbystów i całkowite zignorowanie interesów samorządów oraz lokalnych mieszkańców.

Od kilku tygodni czekamy na odpowiedzi na oficjalne pytania, które zadaliśmy ministerstwu ws. lobbingu dot. ustawy o najmie - m.in. o dobór podmiotów uczestniczących w "negocjacjach" w siedzibie resortu. Ciekawi nas również czy wizyty były odnotowane w ministerialnej księdze wejść i wyjść. W zeszłym tygodniu kontrolę poselską  w ministerstwie podjęli posłowie PiS Anna Krupka i Jarosław Krajewski. Też – póki co – nie otrzymali żądanej przez siebie dokumentacji i informacji. 

Po przyjęciu okrojonego projektu przez rząd wyszło na jaw, że Raś w przeszłości inwestował w tzw. mikrokawalerki, które następnie trafiły do członków jego rodziny (byłej żony oraz brata, księdza Dariusza Rasia). Sprawa wywołała debatę publiczną i zarzuty o potencjalny konflikt interesów, czemu wiceminister zaprzeczał. 

Źródło: Niezależna.pl

NAJNOWSZE Polska