Warszawska prokuratura poinformowała, że 25 czerwca zostały umorzone dwa wątki w sprawie tzw. zamachu stanu. Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2025 roku po wygranych wyborach przez Karola Nawrockiego i jeszcze przed jego uroczystym zaprzysiężeniem na głowę państwa. Chodziło o naciski na marszałka Sejmu Szymona Hołownię ze strony premiera Donalda Tuska, który miałby zasugerować przerwanie Zgromadzenia Narodowego, by nie dopuścić do zaprzysiężenia nowego prezydenta Polski. Hołownia miałby czasowo przejąć obowiązki głowy państwa i przyjąć pakiet rządowych ustaw.
"W toku licznych czynności, w tym przesłuchania Szymona Hołowni, prokurator ustalił, że nikt mu wprost takich propozycji, sugestii, a tym bardziej nacisków nie składał. Jego słowa, które padły w wywiadzie telewizyjnym, odnosiły się wyłącznie do medialnych wypowiedzi innych osób, sugerujących różne scenariusze polityczne. W szczególności Szymon Hołownia podkreślił w swoich zeznaniach, że takie sugestie nie były zgłaszane przez polityków koalicji "15 października". Wręcz przeciwnie, zeznał, że wszyscy, łącznie z Premierem, byli przeciwni zastosowaniu propozycji, które funkcjonowały w mediach, uznając je za niekonstytucyjne"
- wyjaśnił prok. Piotr Skiba, rzecznik prokuratury.
Odnosząc się do wypowiedzi medialnych dziennikarzy i samego Hołowni przekazał, że prokuratorzy nie uznali, iż "wypowiedzi te nie mogą być traktowane jako podżeganie czy nawoływanie do jakiegokolwiek przestępstwa, ani jako przygotowanie do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego w osobie Prezydenta, jak podawali liczni zawiadamiający". Uznano, że wypowiedzi mieściły się "w granicach konstytucyjnej wolności słowa obowiązującej w ramach publicznej debaty politycznej".
"Były to wypowiedzi prezentujące pewne poglądy, roztaczające pewne interpretacje przepisów – w oczach ich autorów legalne, które według osób je głoszący miały wyprowadzić Polskę z kryzysu konstytucyjnego"
- tłumaczył Skiba.
Wątek Kamińskiego i Wąsika
Prokuratura umorzyła także wątek, który dotyczył sytuacji z lutego 2024, gdy posłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik próbowali wejść do Sejmu. Politycy PiS opuścili już wtedy areszt oraz zostali ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę i chcieli uczestniczyć w obradach parlamentu.
Wskazano, że marszałek Hołownia nie miał prawa oceniać, czy sąd wydał prawidłowy wyrok.
"Miał więc obowiązek zastosować się do treści tego wyroku i mając na uwadze jego przymiot prawomocności – wydać zgodnie z Kodeksem wyborczym postanowienie o wygaśnięciu ich mandatów poselskich"
- wskazano w komunikacie.
Odnosząc się już do samej sytuacji z lutego 2024 r. dodano, że "w toku postępowania nie ustalono, by naruszono nietykalność cielesną Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika albo jakiegokolwiek innego posła. Z powyższych powodów prokurator uznał, że działanie Marszałka Sejmu było legalne".
Dodatkowo prok. Skiba podkreślił, że nie można mówić o tym, że nie zostali oni dopuszczeni do Sejmu, w innych terminach, gdyż... nie próbowali wejść więcej niż ten jeden raz.
"Uznanie, że Marszałek Sejmu nie wpuściłby do Sejmu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w innych datach, gdyby podjęli oni próbę wykonywania mandatów posłów, stanowi wyłącznie hipotezę, która sama w sobie nie może być podstawą odpowiedzialności karnej"
- zaznaczył.