O przygotowaniach do rozpoczęcia nowego roku szkolnego w Sopocie poinformowano na konferencji prasowej na boisku II LO.
"Z uwagi na duże niezrozumienie sytuacji chcę wyraźnie zaznaczyć, że fakt, iż 1 września rozpoczynamy rok szkolny w trybie tradycyjnym, stacjonarnym, jest decyzją rządu. Nie jest to decyzja gminy czy konkretnej szkoły"
- powiedziała wiceprezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska–Jachim.
Dodała, że ewentualne przejście w tryb nauczania hybrydowego lub zdalnego wymagać będzie pozytywnej opinii Sanepidu. "Co istotne, ten inny tryb nauczania i zgoda Sanepidu dotyczy nie tylko funkcjonowania całej szkoły, ale także poszczególnych klas i pojedynczych uczniów" - zaznaczyła.
"Z jednej strony, bardzo dużo zadań zostało przerzuconych na dyrektorów szkół i samorządu, ale z drugiej strony nie możemy podejmować zupełnie autonomicznych decyzji. Z punktu widzenia epidemicznego jest to oczywiście słuszne, bo ani dyrektor, ani my jako samorząd nie jesteśmy specjalistami od epidemii. Natomiast trochę się obawiamy paraliżu komunikacyjnego, bo już dziś widać, że Sanepid ma dużo obowiązków i może dojść do opóźnień w wydawaniu opinii"
- oceniła Czarzyńska–Jachim.
Poinformowała, że miasto przygotowało dla sopockich szkół szereg zaleceń.
"Rekomendujemy, aby w szkołach podstawowych rozdzielić godziny przyjścia klas I-III i IV-VIII. Czyli: klasy I-III przychodzą trochę wcześniej lub później – tu decyzja należy do dyrektora szkoły. To przesunięcie może np. 15-,20- lub 30-minutowe, chodzi o to, aby uniknąć kumulacji dzieci i młodzieży na wejściu czy przy szatni. Podobnie w przypadku przerw, chcemy, aby klasy I-III miały przerwy w innych godzinach niż klasy IV-VIII"
- wyjaśniła.
Czarzyńska–Jachim podała, że szkoły zostały zobligowane do tego, aby otworzyć maksymalną liczbę wejść do budynku. "Zrezygnowaliśmy z inauguracji roku szkolnego dla całej szkoły. Ma to się odbywać w poszczególnych klasach, najlepiej na świeżym powietrzu i w różnych godzinach" - dodała.
"Są też zalecenia, aby w miejscach wspólnych był obowiązek noszenie maseczek. Uważamy, że przynajmniej w miesiącu wrześniu, który będzie miesiącem eksperymentu, pozwoli nam to uniknąć ryzyka zachorowań"
- nadmieniła.
Wiceprezydent Sopotu podkreśliła, że samorządy nie otrzymały od rządu żadnych dodatkowych pieniędzy na wprowadzenie różnych metod ograniczających ryzyko zakażenia koronawirusem w szkołach np. poprzez możliwość rozgęszczenia uczniów w klasach.
"Jedyne, co otrzymaliśmy, to maseczki i płyny. Oczywiście dziękujemy za to, to jest zapas na niecałe dwa tygodnie. Natomiast jeśli chodzi o finanse, to nie ma żadnego funduszu, który by pomógł szkołom i samorządom. Sopot jest jeszcze w miarę dobrej sytuacji, ale jest wiele samorządów, które mają problem ze złożeniem budżetu i nie mają pieniędzy na to, żeby wprowadzić dodatkowe procedury"
- mówiła.
Uczniowie w Sopocie będą mogli liczyć na lepszą opiekę ze strony psychologów i pedagogów.
"Zwiększyliśmy jeszcze przed pandemią, nie wiedząc, jaka będzie trudna sytuacja, etaty psychologów i pedagogów w szkołach. Zdajemy sobie sprawę, że czas zdalnej nauki i powrót do szkoły może także generować różne problemy psychiczne i wychowawcze"
- powiedziała wiceprezydent miasta.
W Sopocie rok szkolny 2020/21 rozpocznie 1 września 3400 uczniów, w tym ok. 200 po raz pierwszy zasiądzie w szkolnych ławkach.
"Na uwagę szczególną zasługuje u nas jedna zmiana lokalizacji szkół. Przenosimy Zespół Szkół Handlowych z budynku przy ul. Kościuszki do budynku przy ul. Wejherowskiej. Już do 2017 r. zamierzaliśmy osiągnąć ten cel, ale były negatywne opinie kuratora i MEN. W końcu Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał nam rację. I 1 września czeka w tym budynku na młodzież naprawdę dobry standard"
- poinformował naczelnik wydziału oświaty w Urzędzie Miejskim w Sopocie Piotr Płocki.