Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński oraz rzecznik MON Janusz Sejmej potwierdzili dziś informacje Republiki i podkreślili, że broń nie należy do polskiego wojska.
Jak podała w środę w komunikacie rzeczniczka przemyskiej prokuratury Marta Pętkowska, śledztwo ws. broni i amunicji składowanej w Laszkach zostało wszczęte 27 maja z zawiadomienia Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Rzeszowie.
Śledztwo dotyczy nielegalnego posiadania broni i amunicji i jej magazynowania przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością na terenie miejscowości Laszki, tj. przestępstwa z art. 263 par. 3 k.k.
– podała prokurator.
Grozi za to kara grzywny, ograniczenia albo pozbawienia wolności do lat 2. Pętkowska zaznaczyła, że kontenery są wywożone w miejsce do tego przeznaczone.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych podkreślił też dziś, że magazyn, w którym znajdowała się broń nie był nadzorowany. „Co jest skandalem. Tego typu broń musi być odpowiednio przechowywana i dozorowana” – powiedział Dobrzyński.
[polecam:https://panel.niezalezna.tech/preview/545072-podglad]
Jako pierwsza o sprawie poinformowała w środę Telewizja Republika.
Dlaczego mimo wszczęcia śledztwa 27 maja, o tak bulwersującej sprawie prokuratura nie informowała do dziś? Czy nie dlatego, by afera nie wynikła przed II turą wyborów prezydenckich? Jakie inne informacje też postanowiono "przeczekać"?