Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego tzw. przesłanki eugenicznej, większość dzisiejszej koalicji rządzącej wyprowadzała na ulice tysiące kobiet i dziewcząt. Było obleganie kościołów (jakby to akurat Kościół katolicki wydawał ten wyrok), było wyciąganie na ulice nastolatek, które zamiast iść na lekcje, miały domagać się aborcji. Bo z możliwości zabijania nienarodzonych dzieci chciano uczynić podstawowe uprawnienie kobiet. Dziś ci sami ludzie pozbawiają matki możliwości decydowania o warunkach, w jakich chcą urodzić swoje dzieci. Skazują kobiety na ból i cierpienie, choć XXI-wieczna medycyna dysponuje bezpiecznymi metodami ich uśmierzania. Ale najwyraźniej kobieta ma mieć tylko prawo do aborcji, a jeśli zdecyduje się na urodzenie dziecka, to ma wić się w boleściach. To nieprawdopodobne wręcz zakłamanie – wycierają sobie gęby prawami kobiet tylko wówczas, gdy kobieta uśmierca własne dziecko. Kiedy daje mu życie, to najwyraźniej już niewiele znaczy dla lewicowych polityków. Od początku roku rząd, złożony przecież w znakomitej większości ze zwolenników aborcji na życzenie, likwiduje i tak bardzo wątpliwe szanse na znieczulenie w czasie porodu dla tysięcy Polek mieszkających na prowincji. Tym przecież będzie skutkowało zamykanie oddziałów położniczych i konieczność dojazdu do szpitala oddalonego od miejsca zamieszkania nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Będą rodzić w bólu i w upokorzeniu – bez poszanowania intymności, bez poczucia bezpieczeństwa i bez szacunku dla trudnej fizjologii, która towarzyszy wydaniu na świat dziecka. Nie wiem, jakie oszczędności uda się Tuskowi w ten sposób uzyskać – korzyści budżetowe nie są przecież Polkom komunikowane. One mają za nie zapłacić własnym bólem i skrępowaniem, a być może niekiedy i poczuciem wstydu. Ale właściwie dlaczego to mamy rodzące swe wyczekiwane pociechy mają ponosić koszty deficytu w zasobach NFZ?
Dlaczego je na celownik wzięli sobie politycy mężczyźni, tak zaangażowani do tej pory w ułatwianie aborcji? Dostępność znieczulenia podczas porodu jest w naszym kraju na żenująco niskim poziomie. Zamykanie oddziałów położniczych i zastępowanie ich SOR-ami jeszcze pogorszy tę sytuację. A ofiarami tuskowych oszczędności na rodzących będą kobiety z mniejszych miejscowości. Dla nich czas cofnie się do epoki ich babć. A może nawet prababć.
📷 Spotkanie z Adamem Borowskim zorganizowane przez #KlubGazetyPolskiej w Nowym Sączu im. Jana Olszewskiego
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) March 29, 2026
Wyjątkowe spotkanie pełne historii, patriotyzmu i i inspirujących refleksji o Polsce oraz współczesnych wyzwaniach.#KlubyGazetyPolskiej… pic.twitter.com/4YQnTSAbmM