10 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał kłodzczanina na 25 lat więzienia za gwałty na nieletnich, zoofilię oraz rejestrowanie tych czynów na filmach i zdjęciach.
Tydzień później, przed tym samym sądem stanęła jego była żona, była działaczka Koalicji Obywatelskiej, która nie tak dawno startowała w wyborach samorządowych z tej formacji. Kobieta odpowiadała za dwa rodzaje przestępstw. Pierwsze - nieudzielenie pomocy małoletniej w latach od 2011 do 2022 roku, którą przez całą dekadę wykorzystywał jej były mąż. Drugie - czyny zoofilskie, znęcanie się nad psami. Łącznie sześć przestępstw.
Gdy mąż byłej działaczki KO z ciężkimi zarzutami siedział już w areszcie, kobieta została pełnomocnikiem kandydatki Koalicji na burmistrza Kłodzka.
- Całe Kłodzko huczało od plotek, że ona miała w całym tym procederze współudział i ta pani trafiła na szczyty lokalnej polityki
- mówił na antenie Telewizji Republika Marcin Torz, wrocławski dziennikarz, który opisał sprawę.
Niestety, to prawda. Szokująca, obrzydliwa, ale - prawda! I to wszystko pod okiem Wicemarszałek Sejmu RP popieranej przez @donaldtusk i @G_Schetyna 🤦♂️ https://t.co/wVLIkA6P9c
— Jacek Protasiewicz (@ProtasiewiczJ) March 19, 2026
Użytkownik X John Bingham pokazał fotografie sprzed lat. Działaczka chętnie fotografowała się z czołowymi politykami PO, m.in. Tomaszem Siemoniakiem czy Moniką Wielichowską. Przed wyborami samorządowymi mogła też liczyć na bezpośrednie wsparcie polityków z najwyższych szczebli partii.
Sama przez lata pozostawała politycznie aktywna w mediach społecznościowych. W 2015 roku, niedługo po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, zwracała się do lidera PiS: „Nadchodzi koniec, Twój koniec, Najgorszy sort!”.
O wstrząsającej historii mówili dziś gospodarze programu „Rewolwer” na antenie Republiki.
- Taka krzywda wyrządzana dzieciom to coś, co nie zasługuje nawet na karę śmierci. Ci ludzie powinni być skazywani na katorgi, sami powinni doświadczyć krzywdy, którą zadali
- podnosił Jarosław Olechowski.
Zwrócił uwagę, że „to kolejny przypadek tego typu w tym środowisku politycznym”.
- To, co mnie uderzyło najbardziej to fakt, że w Kłodzku, małej mieścinie, ta historia była znana. Ludzie wiedzieli o tej historii, opowiadali sobie o tym. Mimo tego, lokalna Platforma Obywatelska tę osobę cały czas pchała do przodu. Faworyzowała, wpisywała ją na listy wyborcze. Nikt nic z tym nie zrobił. To kwintesencja doktryny Neumana, która obejmuje również takie rzeczy. Lokalny interes partyjny był ważniejszy niż to, co działo się w tym domu - mówił Karol Gnat.