Politycy rządzący ogłosili bon senioralny z pompą. Media podchwyciły kwotę 2150 złotych. Emeryci zaczęli liczyć, na co te pieniądze wydadzą. Dla milionów z nich brzmiało to jak obietnica dodatkowego zastrzyku gotówki na leki, rachunki, codzienne życie. Tyle że tych pieniędzy nie będzie. Przynajmniej nie w żadnej formie, którą można komukolwiek wręczyć.
Pieniądze pójdą do gminy
Bon jest w stu procentach bezgotówkowy. Środki nie trafią na konto seniora. Przelew pójdzie bezpośrednio do gminy. Senior w tym układzie jest adresatem usługi, nie odbiorcą pieniędzy. Za te środki nie opłacisz rachunków za gaz, nie kupisz węgla ani leków w aptece. Gmina za te pieniądze przyśle opiekuna do pomocy przy zakupach, gotowaniu czy wizytach lekarskich. To ona decyduje, kto to będzie i kiedy przyjdzie.
Prawo zabrania, żeby tę rolę pełnił ktokolwiek z rodziny, a więc syn czy córka odpadają. Sąsiadka od lat pomagająca z zakupami też odpada. Pieniądze trafiają do gminnych agencji opiekuńczych i tam zostają. Do prywatnych kieszeni nie dotrze ani grosz.
To jednak dopiero połowa złych wieści.
Jeden warunek nie pasuje i wypadasz
Wiek to najłatwiejszy warunek do spełnienia. Program jest tak skonstruowany, że spora część seniorów odpadnie już na etapie sprawdzania dokumentów. Żeby złożyć wniosek, trzeba spełnić wszystkie cztery warunki jednocześnie:
- ukończone 75 lat
- pracujące dziecko (zstępny) odprowadzające składki, które z powodu pracy nie może zajmować się rodzicem
- kryterium dochodowe seniora: emerytura poniżej ustawowego progu
- kryterium dochodowe dziecka: dochód jego gospodarstwa domowego również poniżej progu
Jeśli nie masz dzieci, wówczas bonu nie dostaniesz. Twoje dzieci nie pracują zarobkowo - bonu nie dostaniesz. Dzieci są na urlopie wychowawczym albo bezrobotne, również nic z tego. Program nie jest adresowany do samotnych seniorów, tylko do tych, którzy mają aktywne zawodowo potomstwo. Reszta wypada z systemu bez żadnego wytłumaczenia.
ZUS sprawdzi nie tylko Ciebie
Prawdziwy haczyk kryje się jednak gdzie indziej. ZUS i gminy sprawdzą finanse całej rodziny. To tak zwane podwójne kryterium dochodowe. Musi je spełnić jednocześnie senior i jego pracujące dziecko. Wystarczy, że jedno z nich przekroczy próg i wniosek przepada. Podobnie w sytuacji, gdy emeryt całe życie uczciwie płacił składki i wypracował wyższe świadczenie. Także i w tym przypadku drzwi do programu pomocowego zostaną zamknięte.
W konsekwencji bon senioralny, który miał być odpowiedzią na kryzys opieki nad osobami starszymi w Polsce, jest programem skrojonym pod wąską grupę seniorów z pracującymi, odpowiednio zarabiającymi dziećmi. Wszyscy inni zostają tam, gdzie byli. A zapowiadane 2150 złotych dla wielu rodzin skończy się na rządowym komunikacie prasowym i niczym więcej.