Gdyby wybory odbyły się dziś, pierwszą turę wygrałby prezydent Andrzej Duda, zdobywając wynik ponad 41 proc. Dalej byłby Rafał Trzaskowski, na którego głosowałoby niemal 30 proc. wyborców, a trzeci byłby Szymon Hołownia z wynikiem ponad 11 proc. W drugiej turze Duda pokonałby Trzaskowskiego, ale już nie Hołownię - wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster, przygotowanego dla programu „Finał Kampanii”.
Odnosząc się do wyników Sakiewicz przyznał, że „Rafał Trzaskowski osiągnie maksymalne poparcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a tym samym Platformy Obywatelskiej i na tym koniec”. - Od połowy czerwca buduje sobie negatywny elektorat - wskazał.
Podkreślił, że „wpadki kandydata obozu rządzącego mogłyby zmienić obecną sytuację, ale nawet te 2 proc. różnicy to niedoszacowanie przewagi Andrzeja Dudy w II turze”.
- Rafał Trzaskowski prezentuje pewien sposób rozmowy z ludźmi, który odrzuca większość Polaków. Nie ma dużych szans w tych wyborach - ocenił gość nowego programu TVP Info.
- Prawdopodobnie Szymon Hołownia także jest przeszacowany w drugiej turze, ale miałby o tyle szanse, że nie ma żadnego elektoratu negatywnego. Nie zderzył się ostro z pozostałymi kandydatami
- odniósł się do sondażowego zwycięstwa Hołowni.
Na uwagę prowadzącego, że to jedyny kandydat bez zaplecza politycznego, Sakiewicz odparł, że „w Polsce zaplecze nie jest najważniejsze”.
- Najistotniejsi są oligarchowie, którzy dają pieniądze. Szymon Hołownia doskonale wie, skąd wziął kasę i kto za nim stoi
- podsumował naczelny „GP” i „GPC”.