Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sąd w Warszawie na krawędzi! Z hukiem upada specjalna sekcja - nawet zaufani Żurka już jej nie chcą

Do Ministerstwa Sprawiedliwości trafiło pismo, w którym osoby zarządzające Sądem Okręgowym w Warszawie postulują likwidację specjalnej sekcji, do której półtora roku temu zesłano kilkunastu karnistów – ustalił portal Niezalezna.pl. Ma powstać nowy wydział karny! Decyzja wprawdzie jeszcze nie zapadła – sprawę analizuje wiceminister Dariusz Mazur, ale to i tak ewidentne przyznanie się do porażki, choć wynajdywane są jeszcze wymówki, które mają usprawiedliwiać błędne decyzje. „Nazwiska osób biorących udział w tym procederze na pewno trzeba zapisać i zapamiętać!” – stwierdził sędzia Radosław Lenarczyk, legalny wiceprezes stołecznego sądu.

„Prawo do orzekania nie jest wartością, którą władze sądu czy przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości mogą żonglować – przyznawać i odbierać sędziemu, w zależności od aktualnego zapotrzebowania na scenie politycznej”

– stwierdziła w rozmowie z Niezalezna.pl sędzia Mirosława Chyr-Brzeszczak, która od kilkunastu miesięcy kategorycznie sprzeciwia się bezprawnemu ingerowaniu w jej niezawisłość sędziowską. - „Od powołania sekcji do dzisiaj nic się nie zmieniło w statusie sędziów odsuniętych od orzekania i przeniesionych do niej wbrew prawu. Cały czas jestem sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie. Cały czas pełnię służbę sędziowską, mam prawo i obowiązek wydawania wyroków w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. To prawo nie pozostaje w dyspozycji władzy wykonawczej ani osób zarządzających sądem”.

Odwet wobec sędziów

Na początku 2025 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie, przy XII wydziale karnym, powstała specjalna sekcja – nazywana również „gettem”, do której trafiło kilkunastu karnistów. Jedyny powód selekcji – brali udział w rozmaitych procedurach przed Krajową Radą Sądownictwa po 2017 r. Formalnie decyzję o powołaniu nowej komórki podjęła prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie s. Dorota Markiewicz, ale trudno uwierzyć, że bez konsultacji z kierownictwem stołecznego okręgu i ówczesnym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem. 

W oficjalnych komunikatach używano rozmaitych argumentów mających uzasadniać kuriozalną decyzję: obrona praworządności, usprawnienie orzekania, zapobieganie uchylaniu wyroków… Wszystkie jednak można było włożyć między bajki.

„Istotą utworzenia sekcji było odsunięcie grupy sędziów od orzekania. Według oficjalnego przekazu, decyzja wynikała z tego, że wyroki wydawane przez tych sędziów były uchylane w sądzie apelacyjnym, czy Sądzie Najwyższym - co istotne nadal są uchylane -  i miało to być rozwiązanie czasowe. Można powiedzieć, że sekcja miała być swego rodzaju „antidotum”, taki „miś” na miarę naszych czasów”

– mówi dziś Niezalezna.pl sędzia Radosław Lenarczyk, członek stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”. Także zesłany do sekcji. 

Jej kierownikiem został s. Piotr Gąciarek, jeden z liderów Iustitii, która wprost żądała rozliczeń w sądownictwie. 

Fatalne skutki

Od początku oczywistym było, że uniemożliwienie kilkunastu sędziom orzekania w sprawach karnych musi wpłynąć na bieżące funkcjonowanie Sądu Okręgowego w Warszawie, czyli największego w Polsce. Szybko to się stało faktem. Terminy są coraz dłuższe…

Poza tym pomysłodawcy akcji z sekcją byli wyjątkowo niekonsekwentni. Szykanowani sędziowie nadal orzekali w sprawach, które wcześniej wpłynęły do ich referatów, ale wyroki uchylano w wyższej instancji. Podobnie traktowano orzeczenia wydawane w ramach sekcji – nierzadko przez sędziów z „okręgu” delegowanych do „apelacji”. Największym jednak paradoksem było, że po zmianach ze stycznia 2025 r. mocno po przysłowiowych „czterech literach” dostali „archeo-sedziowie”, wśród nich bojownicy o praworządność. Powód prozaiczny, skoro o jedną czwartą zmniejszyła się grupa karnistów orzekających z najpoważniejszych sprawach, to siłą rzeczy oni mieli znacznie więcej pracy. I głośno zaczęli wyrażać niezadowolenie. 

„Już w połowie roku pojawiały się różne pomysły, np. o stworzeniu nowego wydziału karnego z sędziami z sekcji, ale z pełnym wpływem spraw. Wszelkie koncepcje stały się jednak nieaktualne wraz z nominacją Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości” – pisał pod koniec zeszłego roku portal Niezalezna.pl

Natomiast w maju s. Gąciarek przestał być kierownikiem sekcji. Zastąpił go Piotr Maksymowicz. Określany „neo-sędzią’!

Tajemnicze pismo

Portal Niezalezna.pl ustalił, że kilka tygodni temu s. Maksymowicz opracował swoisty raport o sytuacji w sekcji, a w lipcu s. Beata Najjar (wykonująca funkcję prezesa SO w Warszawie) skierowała pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości. Padły w nim również propozycje zmian. Próbowaliśmy to zweryfikować. Sędzia Anna Ptaszek, rzecznik stołecznego sądu, jedynie potwierdziła wysłanie dokumentu, ale odmówiła podania szczegółów. 

Dlatego portal Niezalezna.pl zwrócił się Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie pismo wpłynęło 20 lipca. 

„Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie wskazał, że utworzenie Sekcji z uwagi na postawę niektórych sędziów wywołało szereg problemów wykraczających poza typowe, towarzyszące zmianom organizacyjnym. Część sędziów zakwestionowała zmianę przydziału służbowego i podziału czynności, odwołując się od zmienionego podziału czynności do Krajowej Rady Sądownictwa. Odwołanie zostało uwzględnione”

– przekazał resort kierowany przez Waldemara Żurka. Oczywiście, standardowo podważono mandat KRS poprzednich kadencji.

To wprost przyznanie, że pomysł z sekcją był pomyłką, choć winę próbuje się zrzucić na sędziów, którzy skorzystali z obowiązującego prawa. 

Co się zmieni?

Najjar zaproponowała utworzenie już od 1 października br. „XXXI wydziału karnego”. 

„W ocenie Prezesa, utworzenie w Sądzie Okręgowym w Warszawie kolejnego wydziału karnego, którego właściwość obejmie rozpoznawanie spraw karnych w I instancji przełoży się na usprawnienie funkcjonowania pionu karnego, odciążenia sędziów aktualnie orzekających w VIII, XII oraz XVIII Wydziale Karnym. Jednocześnie pozbawi część sędziów orzekających w Sekcji (…) fasadowego argumentu dla niepodejmowania lub opieszałego podejmowania czynności w przydzielonych sprawach, ograniczy z ich strony wnioski o wyłączenia motywowane potrzebą ochrony własnego statusu” – czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tego typu ataków na sędziów jest więcej:
- „(…) dwie osoby nadal składają żądania wyłączenia od udziału w niektórych sprawach, argumentując, że przydzielenie im ich do rozpoznania nastąpiło z naruszeniem zasad legalizmu, trójpodziału władzy, niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Sama konieczność nadania tym żądaniom biegu generuje dodatkowe czynności i nakłada dodatkowe obowiązki na innych orzeczników.
- „Jeden sędzia od chwili utworzenia Sekcji nie podjął czynności w żadnej sprawie przydzielonej mu do rozpoznania. Wobec braku podstawy prawnej do wstrzymania przydziału sędziemu, sprawy z tego referatu rozpoznawane są przez innych sędziów jako zastępców. Generuje to znaczny wzrost zaległości w rozpoznawaniu spraw z kategorii, które przed utworzeniem Sekcji załatwiane były niezwłocznie”

Resort sprawiedliwość poinformował również: „Obsadę nowego wydziału stanowiłby dotychczasowy skład osobowy sekcji. Nowe podziały czynności sędziów orzekających w tym wydziale powinny obejmować pełne spektrum spraw rozpoznawanych w postępowaniu karnym przez sąd okręgowy jako sąd I instancji”.

Pismo Najjar trafiło do wiceministra Dariusza Mazura, ale na dzień odpowiedzi MS na nasze pytania (20 sierpnia) żadna decyzja nie zapadła. 

Instrumentalizm i kalendarz wyborczy

Jak sytuację oceniają warszawscy sędziowie? 

„Informację o planowanej likwidacji sekcji należy interpretować w powiązaniu z rytmem kalendarza wyborczego” – oceniła s. Chyr-Brzeszczak. – „Cały czas trzeba przypominać to co oczywiste, sekcja powstała z rażącym naruszeniem prawa o ustroju sądów powszechnych. To jest fakt, którego nic nie zmienia. Od początku nie było podstaw prawnych do jej powołania. Pismo władz sądu nie ma żadnego znaczenia prawnego, można je oceniać jedynie w kategoriach manipulacyjnego szukania rozwiązania wyjścia z sytuacji, w której bezprawnie odsunięto od orzekania grupę sędziów karnych Sądu Okręgowego w Warszawie”. 

„Odnosząc się do koncepcji utworzenia nowego wydziału karnego, pytam – co się zmieniło, że teraz, według rozumowania władz sądu, mogłabym już orzekać?”

– stwierdziła. 

Z kolei s. Lenarczyk tłumaczy:

„Uprawniona jest teza, że ewentualne decyzje administracyjne o powołaniu nowego wydziału i likwidacji sekcji spowodują, iż wyroki, czy np. postanowienia o tymczasowym aresztowaniu wydawane przez tych samych sędziów, nie będą już uchylane. Wówczas tylko planowane działania byłyby w jakikolwiek sposób zrozumiałe. Oczywiście przy uwzględnieniu elementarnych zasad logiki i konsekwencji w działaniu. Inna kwestia czy decyzje przedstawicieli władzy wykonawczej mogą wpływać na orzeczenia sądów? W dzisiejszych standardach może i mogą”.

Gra na zwłokę?

„Wystąpienia z takim pismem nie łączyłabym z refleksją, lecz widzę w nim swoisty instrumentalizm i troskę o przyszłość osób odpowiedzialnych za powołanie sekcji. Nie zapominajmy, że za powstanie sekcji odpowiadają konkretne osoby, które mają imiona  i nazwiska. Nie zapominajmy również, że ten „projekt” nie byłby możliwy bez przyzwolenia sędziów orzekających w pionie karnym, którzy konsekwentnie milczą w tej kwestii” – podkreśla s. Chyr-Brzeszczak. – „Nie wiem, jakie będą dalsze losy sekcji. Nie wiem, czy zostanie zlikwidowana. Nie wiem, czy i co powstanie w jej miejsce. Obiektywnie nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ dyskryminacja i odebranie sędziemu prawa do orzekania nie podlegają likwidacji. Dokonana przez władze sądu segregacja sędziów z uwagi na dyskryminujące kryterium czasu ich powołania do pełnienia urzędu jest faktem, którego nie da się upudrować, zmieniając sekcję w wydział”.

Podobną ocenę sytuacji postawił s. Lenarczyk.

„Od czasu powstania sekcji przepisy prawa nie uległy zmianie, a niepewna sytuacja polityczna, czy presja tzw. pato-sędziów, nie powinny mieć wpływu na ich stosowanie i interpretację” – zaznaczył. – „Tymczasem zamiast stosowania przepisów prawa, zapewnienia sędziom prawa powrotu do „macierzystych wydziałów”, pojawia się pomysł dalszej ich dyskryminacji, segregacji i przeniesienia do specjalnie utworzonego dla nich wydziału. W moim przypadku byłby to już czwarty: IX, VIII, XII (sekcja) i ten nowy. Wszystko na przestrzeni zaledwie dwóch lat, chyba w historii SO w Warszawie nie było sytuacji, żeby sędzia, wbrew własnej woli, tak szybko zmieniał wydziały”. 

„Powstaje zasadnicze pytanie; może wymogi "współczesnej neopraworządności " tego wymagają, tylko niektórzy tego jeszcze nie potrafią zrozumieć? Bo czytają przepisy prawa, zamiast ich ducha, i oczekiwania władzy wykonawczej. Rodzi to niestety w sposób naturalny  skojarzenia ze słusznie minionymi czasami, zapewne błędnie i niepotrzebnie.... Nazwiska osób biorących udział w tym procederze na pewno trzeba zapisać i zapamiętać!”

– podkreślił s. Lenarczyk.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska