Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rząd zajmie się dyrektywą antyprzemocową. Kaleta wskazuje, co w dokumencie "przemyca" europejska lewica

Dziś rząd zajmie się dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta, zwracał uwagę na Twitterze, że w unijnym dokumencie znajduje się także próba zdefiniowania "mowy nienawiści". "Pod płaszczykiem walki z przemocą wobec kobiet lewica europejska chce stworzyć ramy penalizacji krytyków swojej ideologii" - napisał na Twitterze Kaleta.

Autor:

W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia rządu znalazł się punkt dotyczący projektu stanowiska RP w odniesieniu do dokumentu: "Wniosek Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej".

Unijna dyrektywa w ogólnym założeniu ma wprowadzać m.in. kryminalizację niektórych form przemocy i zwiększyć dostęp ofiar do wymiaru sprawiedliwości.

Celem dyrektywy jest w założeniu zapobieganie i zwalczanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, aby zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa i pełne korzystanie z praw podstawowych w Unii, w tym prawa do równego traktowania i niedyskryminacji kobiet i mężczyzn. Dyrektywa ma zwiększyć skuteczność obecnych instrumentów prawnych UE w zakresie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zniwelować luki w zakresie ochrony, dostępu do wymiaru sprawiedliwości, wsparcia, zapobiegania i koordynacji, a także współpracy i służyć dostosowaniu prawa Unii do ustalonych norm międzynarodowych. Dyrektywa zawiera również zalecenie zwiększenia dostępu ofiar do wymiaru sprawiedliwości i wzmocnienie ich praw do odpowiedniej ochrony bezpośrednio odpowiadającej szczególnym potrzebom ofiar przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W dyrektywie zaproponowano również zapobieganie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przez działania podnoszące świadomość, szkolenie specjalistów, którzy mogą mieć kontakt z ofiarami, i pracę z przestępcami.

Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, wskazuje, że dyrektywa, będąca w praktyce wdrożeniem Konwencji Stambulskiej na poziomie unijnym, przemyca jednak wątki związane z tzw. genderyzmem.

"UE chce zakazać krytyki genderyzmu, czyli zakazać twierdzenia, że mamy dwie, a nie kilkadziesiąt płci" - pisze na Twitterze Kaleta i przytacza fragment artykułu 10. dyrektywy.

Według przepisu, "państwa członkowskie zapewniają, aby umyślne nawoływanie do przemocy lub nienawiści skierowanej przeciwko grupie osób, którą definiuje się według płci metrykalnej lub społeczno-kulturowej, lub przeciwko członkowi takiej grupy przez rozpowszechnianie za pomocą technologii informacyjno-komunikacyjnych treści zawierających takie nawoływanie podlegało karze jako przestępstwo".

Wiceminister wskazuje, że to próba przemycenia w dyrektywie antyprzemocowej, mogącej być przyjętą przez kwalifikowaną większość głosów w UE, definicji "mowy nienawiści".

- Traktaty w dziedzinie prawa karnego stawiają rygorystyczne wymogi w razie ujednolicania przepisów. Oprócz jednomyślności musi być spełniony warunek szczególnej wagi przestępczości - informuje.

"Pod płaszczykiem walki z przemocą wobec kobiet lewica europejska chce stworzyć ramy penalizacji krytyków swojej ideologii. To niezwykle istotne, bo widzimy ofensywę transgenderyzmu i prezentowanie krytyki tej agendy jako nawoływania do nienawiści" - napisał Sebastian Kaleta.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, Twitter.com, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska