W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia rządu znalazł się punkt dotyczący projektu stanowiska RP w odniesieniu do dokumentu: "Wniosek Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej".
Unijna dyrektywa w ogólnym założeniu ma wprowadzać m.in. kryminalizację niektórych form przemocy i zwiększyć dostęp ofiar do wymiaru sprawiedliwości.
Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, wskazuje, że dyrektywa, będąca w praktyce wdrożeniem Konwencji Stambulskiej na poziomie unijnym, przemyca jednak wątki związane z tzw. genderyzmem.
"UE chce zakazać krytyki genderyzmu, czyli zakazać twierdzenia, że mamy dwie, a nie kilkadziesiąt płci" - pisze na Twitterze Kaleta i przytacza fragment artykułu 10. dyrektywy.
Według przepisu, "państwa członkowskie zapewniają, aby umyślne nawoływanie do przemocy lub nienawiści skierowanej przeciwko grupie osób, którą definiuje się według płci metrykalnej lub społeczno-kulturowej, lub przeciwko członkowi takiej grupy przez rozpowszechnianie za pomocą technologii informacyjno-komunikacyjnych treści zawierających takie nawoływanie podlegało karze jako przestępstwo".
Wiceminister wskazuje, że to próba przemycenia w dyrektywie antyprzemocowej, mogącej być przyjętą przez kwalifikowaną większość głosów w UE, definicji "mowy nienawiści".
- Traktaty w dziedzinie prawa karnego stawiają rygorystyczne wymogi w razie ujednolicania przepisów. Oprócz jednomyślności musi być spełniony warunek szczególnej wagi przestępczości - informuje.
Pomimo tego, KE forsuje dyrektywę definiującą szereg przestępstw, które nie są wpisane na tzw "listę europrzestępstw większością kwalifikowaną. Jasno odwołuje się, że motywację stanowi wdrożenie polityk wobec LGBTQ. 3/5 pic.twitter.com/Ta928TUET4
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 4, 2022
"Pod płaszczykiem walki z przemocą wobec kobiet lewica europejska chce stworzyć ramy penalizacji krytyków swojej ideologii. To niezwykle istotne, bo widzimy ofensywę transgenderyzmu i prezentowanie krytyki tej agendy jako nawoływania do nienawiści" - napisał Sebastian Kaleta.
Jeszcze małe uzupełnienie. Jaka kara za krytykę LGBTQ?
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 4, 2022
Maksymalna przewidziana kara ma wynosić MINIMUM 2 lata pozbawienia wolności. pic.twitter.com/GHUJf3IXpK