Już trzy tygodnie opinię publiczną rozgrzewa afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego. Zaczęła się od bajońskich zarobków koordynatora SOR i radnego Koalicji Obywatelskiej, 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka. Potem pojawiły się doniesienia o "saloniku VIP" i specjalnej ścieżce dla polityków koalicji i ich rodzin w warszawskim szpitalu, a następnie - o nieprawidłowościach na SOR, mogących skutkować zgonami pacjentów.
W mediach o szokujących nieprawidłowościach mówił były ordynator chirurgii Szpitala Południowego, Emil Jędrzejewski. Ekipa rządząca na czele z premierem próbowała go zdyskredytować, jednak wizyta lekarza w prokuraturze zakończyła się 10-godzinnych przesłuchaniem, dającym śledczym bardzo obszerny i bogaty materiał.
Najnowsze ustalenia to przerażające okoliczności funkcjonowania szpitalnego prosektorium i poważna zarzuty wobec jego koordynatora, Artura Habowskiego - od promowania usług danego zakładu pogrzebowego po "handel zwłokami".
Rząd Donalda Tuska póki co zapowiada rozwiązania systemowe dotyczące wynagrodzeń lekarzy, minister zdrowia oświadcza o zapowiedzianych kontrolach, jednak brak realnych konkretów, w tym personalnych. Kolejne doniesienia medialne przekonują, że o nieprawidłowościach w szpitalu politycy KO musieli wiedzieć nie od dzisiaj.
Czesław Mroczek, wiceszef MSWiA, w środę przekonywał, że konsekwencje już zostały wyciągnięte i nie wie, "co można więcej zrobić".
Spora część wyborców - w niedawnym sondażu - domaga się dymisji minister zdrowia, Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która przez bardzo długi czas w tej sprawie była niewidoczna.
Na razie jednak zapadła cisza po stronie rządu, choć o szokujących procederach w szpitalu na Ursynowie donoszą kolejne media.
Jak wynika z sondażu SW Research dla onet.pl., 42,9 proc. Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska i sam premier źle zareagowali na aferę Szpitala Południowego.
25,8 proc. stwierdziło z kolei, że reakcja rządu była dobra. To odsetek mniejszy niż odsetek popierających w sondażach parlamentarnych partię Tuska.
Niemal co 10. ankietowany (10,7 proc.) przyznał, że "nie zna sprawy", a co piąty (20,6 proc.) - nie ma zdania względem oceny rządu.
Dziś politycy koalicji rządzącej odcinają się od szpitala i głównych aktorów afery wokół placówki. Jej koszt dla partii władzy może być bowiem bardzo wysoki.