Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Raport o stratach otworzy oczy opinii publicznej? Bielan: W rozmowach z Polską argument zbrodni wojennych nie padł od dawna

- Gdy toczyła się w Niemczech debata dotycząca wprowadzenia sankcji na Rosję, nawet za to, co Rosja zrobiła w 2014 r., wielu publicystów i polityków w Niemczech twierdziło, że "nie możemy karać Rosji zbyt mocno, bo jesteśmy winni za zbrodnie, których dokonaliśmy na narodzie rosyjskim podczas II wojny światowej". W stosunku do Rosji ten argument pada bardzo często, że "musimy z nimi delikatnie",. w rozmowach z Polską ten argument nie pada od dawna. Opinia prasowa przy okazji publikacji raportu zaczyna sobie przypominać i dopiero uczyć się, jaka była skala zbrodni niemieckich w Polsce - powiedział dzisiaj w programie #Jedziemy Adam Bielan, eurodeputowany.

Autor:

Dziś na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" ukazał się obszerny wywiad z Karlem Heinzem Rothem, w którym niemiecki historyk pozytywnie ocenia polski raport dotyczący strat wojennych i reparacji. 

- Raport powinien stać się przedmiotem debaty parlamentarnej i otrzymać mandat od posłów. Następnie rząd polski może złożyć przynajmniej notę dyplomatyczną, werbalną lub démarche, z oficjalnym żądaniem zainicjowania rozmów ws. reparacji między państwami - powiedział Roth.

W rozmowie z Michałem Rachoniem w programie "#Jedziemy" europoseł Adam Bielan stwierdził, że "za takie głosy trzeba podziękować" i dodał, że plany strony polskiej są dokładnie takie, jak przedstawił niemiecki historyk i taka nota dyplomatyczna będzie wysłana do końca października.

- Ja jestem ostrożnym optymistą, patrząc na cały ten proces. Śledzę dyskusję, którą Niemcy toczą z Namibią, gdzie na początku XX wieku Niemcy dopuścili się zbrodni ludobójstwa. Ćwierć wieku przed drugą wojną światową - jak uważa wielu historyków - "testowali" rozmaite metody mordowania zastosowane podczas II wś. Wymordowano tam od 60 do 100 tys. członków miejscowych ludów. Niemcy zdecydowali się tam reparacje, choć unikają w oficjalnych dokumentach tego słowa ze względu na polskie i greckie roszczenia, dopiero w zeszłym roku, po kilkunastu latach rozmów i 6 latach oficjalnych negocjacji

- powiedział Bielan.

Dodał, że są w Namibii środowiska, które odrzucają kwotę odszkodowań w wysokości 1 300 mln euro, uznając ją za zbyt niską.

Komentując tę kwotę i odnosząc ją do polskiego raportu, europoseł stwierdził, że "trudno porównywać skalę ludobójstwa i strat demograficznych, które w Namibii były znacznie mniejsze". - To była mniej więcej 1/100 tego, co Niemcy zrobili w Polsce. W Namibii Niemcy dopuścili się zbrodni długo przed dojściem Hitlera do władzy, więc nie mogli pojawić się w sprawie beznarodowi naziści, jak to się dzieje w przypadku II wojny światowej. (...) Skala zniszczeń materialnych była nieporównywalnie mniejsza niż w Polsce, więc kwoty dotyczące Polski będą znacznie wyższe - tłumaczył Adam Bielan.

- Fakt, że Niemcy w zeszłym roku zdecydowały dopiero, że zapłacą Namibii, (...) pokazuje, że upływ czasu nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Mówię o tym, bo wielu polityków opozycji próbowało lekceważąco podejść do komisji posła Mularczyka, mówiąc, że minęło 80 lat i jest za późno. Nie, w przypadku Namibii mówimy o zbrodniach z lat 1904-1908 i dopiero teraz Niemcy uznały odpowiedzialność finansową za to, czego dokonały

- mówił gość Michała Rachonia.

Adam Bielan podkreślił, że Niemcy często szafują pojęciem "moralności w polityce". 

- Jak to wygląda w praktyce, widzimy teraz, podczas wojny na Ukrainie, kiedy okazało się, że Niemcy nie tylko nie chcieli sprzedać broni Ukrainie, ale też pomagali Rosji mimo sankcji nałożonych w 2014 r. Zbudowali najnowocześniejszy poligon w Rosji, na którym szkolili się rosyjscy agresorzy. (...) Szczególnie politycy partii Zielonych lubią używać kategorii "moralności" w polityce międzynarodowej i to jest też szansa dla nas. Partia Zielonych - przy wszystkich problemach dla Polski wiążących się z przejęciem przez nich władzy - ma w sondażach znaczący wzrost, jest na 1-2 miejscu i zdaniem wielu analityków, po przyszłych wyborach mogą objąć fotel kanclerza - mówił eurodeputowany.

- Gdy toczyła się w Niemczech debata dotycząca wprowadzenia sankcji na Rosję, nawet za to, co Rosja zrobiła w 2014 r., wielu publicystów i polityków w Niemczech twierdziło, że "nie możemy karać Rosji zbyt mocno, bo jesteśmy winni za zbrodnie, których dokonaliśmy na narodzie rosyjskim podczas II wojny światowej". W stosunku do Rosji ten argument pada bardzo często, że "musimy z nimi delikatnie",. w rozmowach z Polską ten argument nie pada od dawna. Opinia prasowa przy okazji publikacji raportu zaczyna sobie przypominać i dopiero uczyć się, jaka była skala zbrodni niemieckich w Polsce. (...) To też będzie ważyć pozytywnie na relacjach polsko-niemieckich

- dodał.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska