Postawiony przez prokuratura z Zespołu Śledczego nr 3 Prokuratury Krajowej zarzut dotyczy okresu od września 2017 do lutego 2020 r. Według prokuratury niedopełnienie obowiązków przez byłego szefa CBA polegało na „dopuszczeniu, a następnie wykorzystywaniu systemu teleinformatycznego zawierającego oprogramowanie »Pegasus« do przetwarzania informacji niejawnych pozyskanych w ramach kontroli operacyjnych”, pomimo że system ten nie posiadał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego.
Skutkowało to - zaznaczono w komunikacie PK - „wykorzystywaniem do prowadzenia kontroli operacyjnych systemu teleinformatycznego bez zapewnienia wymaganej przepisami (...) ochrony środków, form i metod prowadzonych kontroli operacyjnych oraz ochrony zgromadzonych podczas ich trwania informacji niejawnych”.
Rzecznik PK poinformował, że przesłuchany w charakterze podejrzanego byłe szef CBA „nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień”. Zarzucany mu czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3.
Wąsik: To zemsta
- Ernest Bejda walczył z korupcją i ścigał przestępców, również tych, którzy dziś znajdują się w najbliższym otoczeniu Donalda Tuska. Dziś prokuratura stawia mu fikcyjne zarzuty za rzekomy brak akredytacji systemów do zwalczania przestępczości. Każdy szef służb w Polsce mógłby znaleźć się w jego sytuacji - napisał w mediach społecznościowych były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Wąsik.
- To zemsta Tuska i jego otoczenia, którzy chcą, by korupcja znów była na porządku dziennym - dodał.
Ernest Bejda walczył z korupcją i ścigał przestępców, również tych, którzy dziś znajdują się w najbliższym otoczeniu Donalda Tuska. Dziś prokuratura stawia mu fikcyjne zarzuty za rzekomy brak akredytacji systemów do zwalczania przestępczości. Każdy szef służb w Polsce mógłby… pic.twitter.com/Qx3Tl3mpyL
— Maciej Wąsik 🇵🇱 (@WasikMaciej) December 17, 2025