Miasteczko namiotowe pod Trybunałem Konstytucyjnym nie tylko nie zwija się pod wpływem pogarszającej się aury, ale rozszerza się o kolejne namioty. Do obrońców TK dołączyli przedstawiciele "Solidarności" oraz Ruchu Kontroli Wyborów. Coraz więcej transparentów i plakatów zdobi też ogrodzenie budynku, w którym obraduje Trybunał.
- 16 września - dzień, od którego Maciej Berek, kandydat wybrany przez Sejm na nowego sędziego TK i nadal niezaprzysiężony, liczy sprawowanie swojej kadencji;
- 18 września - dzień, gdy upływała kadencja sędziego TK Justyna Piskorskiego i kiedy spodziewano się "ślubowania" przed Sejmem Macieja Berka (z nielegalnym pominięciem konstytucyjnej prerogatywy Prezydenta RP);
- 21 września - dzień przed wydaniem przez TK istotnego wyroku, dotyczącego tzw. testu bezstronności i niezawisłości sędziego.
W kuluarach słychać było również głosy, że pogłoski te celowo podsycane są przez ludzi ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, a obecna sytuacja to "gra na psychologiczne wykończenie przeciwnika".
O stanowisko zapytaliśmy byłego wicepremiera w rządzie Zjednoczonej Prawicy, prof. Piotra Glińskiego.
Istnieje bardzo poważne ryzyko, że władza wykonawcza Donalda Tuska dalej będzie nadużywała swoich możliwości do łamania prawa. Rząd dysponuje środkami przymusu. W demokracji nie powinny być one stosowane bezprawnie - zwłaszcza wobec instytucji konstytucyjnych. Niestety, premier już to robił: takie instytucje konstytucyjne, jak media publiczne czy Sąd Najwyższy albo Prokuratura Krajowa, Donald Tusk albo siłowo przejmował, albo tez udawał, że nie istnieją. Pamiętajmy, że wiele wyroków Sądu Najwyższego zostało przez ten rząd zignorowane. Gabinet Tuska nie publikuje postanowień Trybunału Konstytucyjnego. Nie uznał też decyzji Państwowej Komisji Wyborczej i wbrew jej stanowisku odebrał finansowanie największej partii opozycyjnej. Przy tak powszechnych nadużyciach władzy istnieje realna obawa, że kolejne kroki rządu będą dotyczyły Trybunału Konstytucyjnego
– ocenił były wicepremier Gliński.
Przypomniał też, co jakiś czas temu "wymsknęło się" z ust urzędującego obecnie premiera: "on chce mieć swoich sędziów w Trybunale Konstytucyjnym".
"Czyli władza wykonawcza otwarcie przyznaje, że ona powinna mieć w Trybunale Konstytucyjnym sędziów podporządkowanych sobie. Przecież Trybunał Konstytucyjny należy do innej władzy! To władza sądownicza, która gwarantuje praworządność i legalizm w Polsce!" - przypomniał prof. Gliński.
Przestrzegł również przed milczeniem Komisji Europejskiej w sprawie tego, co dzieje się dziś wokół Trybunału Konstytucyjnego. Ex-wicepremier uważa, że to "oczywisty przykład hipokryzji" i "dowód na polityczne zaangażowanie Komisji Europejskiej w proces zmiany władzy w Polsce", wbrew demokracji.
To są skandaliczne rzeczy i dlatego wszyscy powinniśmy protestować
– skwitował były wicepremier.