Niedawno opisaliśmy bulwersujące orzeczenie Sądu Najwyższego, które dotyczyło nożownika prawomocnie skazanego za zranienie ochroniarza w jednym z warszawskich klubów.
"Proces Łukasza R. toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, a w grudniu 2022 roku zapadł wyrok. R. został uznany za winnego – łączna kara (za zranienie ochroniarza i posiadanie narkotyków): sześć lat pozbawienia wolności. Orzeczenie zaskarżyły prokuratura i obrona, Sąd Apelacyjny w Warszawie jednak nieznacznie tylko zmienił wyrok. Adwokat Łukasz R. sięgnął jeszcze po kasację, ale w lutym 2024 roku Sąd Najwyższy uznał ją za oczywiście bezzasadną. Co ważne, ani w apelacji, ani w kasacji nie podnoszono argumentu wadliwości składu orzekającego"
- informowaliśmy.
WIĘCEJ INFORMACJI W TEKŚCIE PONIŻEJ
Po dwóch latach Sąd Najwyższy niespodziewanie jednak zdecydował… o wznowieniu postępowania! Nagle bowiem „odkrył” – po piśmie obrońcy Łukasza R., nazwanym „sygnalizacją” – że w pierwszej i drugiej instancji orzekali tzw. neosędziowie.
„Sąd Najwyższy (…) przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji” – czytamy w wyroku (sygn. II KO 105/24).
To oznacza, że wyroki skazujące Łukasza R. zostały skasowane, a proces mężczyzny zacznie się od początku, czyli odczytania aktu oskarżenia.
Oburzenie prawników
Ujawnione przez "Gazetę Polską" fakty zbulwersowały środowisko prawnicze.
Dlaczego to orzeczenie - mimo wszystko, niestety - powinno szokować❓
— Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Aequitas” (@OZS_Aequitas) May 17, 2026
Wszak do uchylania orzeczeń przez SN w określonych składach z uwagi na nazwisko referenta sądu niższej instancji zdążyliśmy się - znów: niestety - przyzwyczaić...
A jednak❗️
Szanowni Państwo, wyrokiem z dnia… https://t.co/W7LpHsHPnK
Ja czegoś nie rozumiem. Czy naprawdę nie można zrobić jednego programu na żywo, w którym przedstawi się te skandaliczne orzeczenia Sądu Najwyższego, godzące w prawa obywatelskie? Można przecież zaprosić pokrzywdzonych, którym sędziowie plują wyrokami w twarz… Tylko publiczne… pic.twitter.com/JYgYWniAZJ
— Jakub M. Iwaniec (@IwaniecKuba) May 17, 2026
Opisana sprawa niestety już nie dziwi, ale nue przestaje bulwersować. "Sędziokracja" w najgorszym rozumieniu tego słowa. Czy autorzy tych orzeczeń, doświadczeni sędziowie i karniści,rozumieją ich skutki? Nie tylko dla stron, ale dla całego sądownictwa.
— Adam Jaworski (@AdamJaw78742019) May 17, 2026
Obywatele oczekują od nas,… https://t.co/MNa5oGo3oj
Brak dowodów
Sprawa wróciła więc do Sądu Okręgowego w Warszawie, nadano jej sygnaturę, wylosowano referenta – został nim sędzia Marcin Waszkiewicz.
Wprawdzie proces jeszcze nie ruszył, a już wiadomo, że podczas rozpraw pojawi się ogromny kłopot. Przede wszystkim dla prokuratora, który będzie bronił aktu oskarżenia. Jak bowiem ustalił portal Niezalezna.pl, w aktach nie ma już istotnych dowodów rzeczowych!
Po uprawomocnieniu się wyroku skazującego Łukasza R. zapadła rutynowa decyzja dotycząca dowodów rzeczowych. Stosowne postanowienie Sąd Okręgowy w Warszawie wydał jesienią 2023 r. Przepadkowi, czyli zniszczeniu uległy m.in. narkotyki zabezpieczone przez policjantów w mieszkaniu Łukasza R. oraz waga elektroniczna służąca do ich porcjowania.
To jednak nie wszystko. Zabraknie również części garderoby, które miał na sobie w chwili dramatycznych wydarzeń zarówno oskarżony o popełnienie zbrodni, jak i jej ofiara. One zostały im zwrócone. Także koszulka i bluza ochroniarza - niewątpliwie ważne dowody w sprawie.
Jaka skala problemu?
Sędzia Przemysław Radzik, który orzekał w licznych procesach karnych, nierzadko dotyczących brutalnych zbrodni, obawia się, że skutki takiej sytuacji mogą być opłakane.
„Oczywiście, że materiał dowodowy w powtórzonym procesie będzie ułomny i wszystko zależy od tego, czy obrońca będzie potrafił to wykorzystać. Jeśli tak, sprawa może zakończyć się nawet uniewinnieniem z powodów merytorycznych, bo prokuratura nie będzie w stanie udowodnić tez z aktu oskarżenia”
– podkreśla doświadczony karnista. – „Obrońca będzie mógł na braku tych dowodów budować linię obrony. Ktoś może powiedzieć: po co zakrwawiona koszulka, narkotyki, skoro jest opinia biegłego. A jeśli zostanie zanegowane i sąd uzna za koniecznie ponowne badanie dowodów, które okaże się niemożliwe, bo tego dowodu fizycznie już nie ma? Poza tym wartość dowodu z odczytania zawsze będzie mniejsza niż wartość dowodu bezpośredniego. To młyn na wodę oskarżonego”.
„Straszna sytuacja. Sąd Najwyższy uchylił wyrok z powodów politycznych, nie interesując się losami tego postępowania, nie interesując się pokrzywdzonym” – stwierdził s. Radzik.
Jaka może być skala powtórnych procesów bez ważnych dowodów rzeczowych?
„Obawiam się, że w każdej sprawie karnej, którą została prawomocnie wznowiona, co często dzieje się po dłuższym czasie od uprawomocnienia wyroku. Trudno mówić o konkretnych liczbach, ale na pewno jest to istotny problem, który będzie jeszcze większy, kiedy te sprawy trafią na wokandę” – wyjaśnia sędzia Radzik - „Kiedy wiedza o sytuacji się upowszechni, a stanie się to lotem błyskawicy. W sądach skutek może być różny, sędziowie sami będą musieli się z tym uporać, ale to absolutnie niepotrzebne kreowanie problemów. Z motywów czysto politycznych”.