Oficer prasowy Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP bryg. Sławomir Brandt przekazał we wtorek rano, że śmigłowiec z podwieszonym 700-litrowym zbiornikiem na wodę przyleciał z Bielska-Białej (woj. śląskie) ok. godz. 1.
Dynamika pożaru nie była na tyle duża, by ryzykować wykonywanie tych nalotów w nocy. Poczekaliśmy do wschodu słońca i zaczęliśmy je po godz. 4. Nasze działania zakończyliśmy ok. godz. 7
– powiedział.
#Pożar #wiatrak' a (skrzydła/śmigła)
— Przemo Rembielak (@PRembielak) July 20, 2020
foto: OSP JOT Krobia pic.twitter.com/yoVNdRkloY
Wyjaśnił, że helikopter wykonał łącznie sześć "nalotów" zrzucając wodę na płonącą łopatę wiatraka.
To pozwoliło ugasić ten pożar. Sprawdzaliśmy sytuację przy pomocy dronów, także wyposażonych w kamery termowizyjne, byliśmy w środku i ocenialiśmy temperaturę
– wyjaśnił Brandt.
#Pożar #wiatrak a (skrzydła) @Krobia https://t.co/R3ptlf9Dhj
— Przemo Rembielak (@PRembielak) July 20, 2020
Straż Pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze łopaty wiatraka w miejscowości Ciołkowo w poniedziałek, ok. godz. 18.30. Na miejsce zadysponowano ok. 15 jednostek straży z powiatów gostyńskiego, rawickiego i poznańską Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wysokościowego, jednak ich sprzęt nie dawał możliwości ugaszenia płomieni – pożar trawił łopatę wirnika na wysokości ok. 160 m.
Wypaliła się mniej więcej jedna trzecia łopaty o długości 57 m. Gondola wiatraka jest umiejscowiona na wysokości 120 m
– opisał Brandt. Według pierwszych doniesień śmigło urządzenia zapaliło się w poniedziałek pod wieczór po uderzeniu pioruna.