Jak podała na swojej stronie podkarpacka policja, w środę policjanci patrolujący łodzią teren Jeziora Solińskiego, na linii brzegowej jednej w wysp znaleźli dzikie obozowisko.
"Obok bagaży, wędek, suszących się ubrań i włączonego radia, na ziemi leżało wiele pustych butelek po alkoholu. Kilkadziesiąt metrów od brzegu dryfował ponton, w którym leżały maska i fajka do nurkowania, a około dwóch metrów od brzegu, w wodzie, leżała skrzynka z alkoholem"
– zaznaczyła policja.
W pobliżu dzikiego obozowiska nie było żadnego człowieka, dlatego funkcjonariusze zorganizowali akcję ratunkową. Wspólnie z ratownikami WOPR rozpoczęli poszukiwania.
Nurkowie przeczesywali dno jeziora w pobliżu obozowiska.
W czasie prowadzonych poszukiwań policjanci otrzymali informację, że w obozie od dłuższego czasu zamieszkuje samotny mężczyzna, który rankiem odpłynął kajakiem w kierunku Polańczyka. Podczas patrolu jeziora policjanci zauważyli opisywany kajak zacumowany do jednej z przystani w Polańczyku. Okazało się, że należy on do poszukiwanego 49-latka z okolic Tarnowa.
Policjanci ustalili, że mężczyzna nad Jeziorem Solińskim przebywa już od miesiąca. 49-latek został poinformowany, że odpowie przed sądem za biwakowanie poza miejscem do tego przeznaczonym, paleniem ogniska w miejscu zabronionym oraz zaśmiecanie.
Policja apeluje po raz kolejny o rozwagę i rozsądek podczas letniego wypoczynku, jak również o stosowanie się do obowiązujących przepisów. "Brak odpowiedzialności może skutkować podjęciem działań przez służby, które niepotrzebnie zaangażowane mogą nie zdążyć udzielić pomocy osobom naprawdę potrzebującym. Pamiętajmy, że połączenie alkoholu i wypoczynku nad wodą często kończy się tragicznie" – przestrzega policja