List przewodniczącego "Solidarności" odczytano w poniedziałek przed Krzyżem-Pomnikiem przy kopalni, gdzie odbyła się główna część poniedziałkowych obchodów upamiętniających dziewięciu górników poległych od milicyjnych kul na początku stanu wojennego. Piotr Duda zapewnił, że ofiara pomordowanych, szykanowanych, więzionych, internowanych i bitych w stanie wojennym "nie poszła na marne".
- NSZZ "Solidarność" żyje i ma się bardzo dobrze. Systematycznie od niemal 45 lat realizuje sierpniowe postulaty. Dopomina się o sprawiedliwość dla ofiar komunistycznego reżimu. Podejmuje wysiłki, aby nie zapomniano o bohaterach walki o niepodległość - bohaterach Wujka, a także innych w grudniu 1981 r. pacyfikowanych siłą zakładów pracy - aby przywrócono im należne miejsce w naszej zbiorowej pamięci
- zadeklarował.
- Tak długo, jak istnieje "Solidarność", to się nie zmieni
- zapewnił Piotr Duda, diagnozując jednocześnie, że instytucje państwa nie poradziły sobie z rozliczeniem i ukaraniem prawdziwie winnych tragedii Wujka i niewystarczająco zadośćuczyniły pokrzywdzonym.
"Jak się okazuje, praworządność i demokracja to również dla obecnej władzy tylko puste hasła. Rządzący są skłonni raczej chronić zbrodniarzy, niż służyć ich ofiarom" - ocenił. "Dziś znowu podejmowane są próby przywrócenia przywilejów emerytalnych funkcjonariuszom komunistycznej bezpieki (...). Zaciera się pamięć o wydarzeniach minionych lat, ruguje się religię ze szkół i krzyże z urzędów. Nie pozwolimy na to" - zadeklarował, zapewniając, że "Solidarność" nie zapomina o swoich bohaterach: milionach osób, które walczyły o wolną Polskę.
- Dlatego dobrze wiemy, po której stronie mamy stanąć i jakich wartości bronić. W naszych działaniach nie cofniemy się o krok. Za wzór bierzemy wszystkich tych, którzy przyczynili się do wyzwolenia Polski z rąk komunistycznego reżimu. Cześć i chwała bohaterom. Szczęść Boże
- zakończył list Piotr Duda.