Stronniczość i brak rzetelności przy podziale środków dla organizacji pozarządowych, a także faworyzowanie dużych ośrodków miejskich, fragmentaryczna i tendencyjna reinterpretacja pojęć dyskryminacji i wykluczenia oraz brak poszanowania dla polskiego porządku konstytucyjnego – to tylko część nieprawidłowości, wskazanych przez ekspertów Ordo Iuris w treści raportu podsumowującego podział funduszy norweskich przez Fundację Batorego w ostatnich pięciu latach.
O Fundacji Batorego pisaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl wielokrotnie, zwłaszcza w kontekście związków z George'em Sorosem:
CZYTAJ WIĘCEJ: Nowy atak na rząd za pieniądze Sorosa. Kto stoi za apelem 90 organizacji
O finansowych szczegółach dotyczących Fundacji Batorego można było również przeczytać na łamach łamach „Gazety Polskiej”.
„W 2014 r. z kwoty pół miliona złotych, jaką Stowarzyszenie 61 otrzymało od grantodawców, ponad 300 tys. zł przypadło na Fundację im. S. Batorego. A ta została założona i jest finansowana (via Open Society Institute) przez George’a Sorosa. Fundacja Batorego wspierała zresztą stowarzyszenie Rzeplińskiej od samego początku. Między 2006 a 2007 r. sponsorowała projekt „Mam prawo wiedzieć” (145 tys. zł), a w kolejnych latach na portal mamprawowiedziec.pl przeznaczyła 285 tys. zł.
Założona przez Sorosa Fundacja Batorego wdraża i realizuje również program Obywatele dla Demokracji (finansowany z Funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego). Jego dyrektorem jest Anna Rozicka, dyrektorka programowa Fundacji im. Stefana Batorego. W latach 2014–2016 r. stowarzyszenie Rzeplińskiej otrzymało z programu Obywatele dla Demokracji niemal 700 tys. zł! ”.
- informuje „Gazeta Polska”.
Szczegółowo finansom Fundacji Batorego, a w zasadzie prawidłowości podziału tzw. Funduszy norweskich, realizowanego przez Fundację przyjrzeli się eksperci z Instytutu Ordo Iuris. Raport w tej sprawie wskazuje na szereg nieprawidłowości.
Raport Obywatele dla demokracji. Ocena prawidłowości alokacji środków Mechanizmu Finansowego EOG (tzw. „funduszy norweskich”) przez Fundację im. Stefana Batorego oraz opis postulowanych zmian obecnego modelu prezentuje dane, które dotyczą lat 2013-2017.
Fundusze norweskie stanowią środki publiczne, uzyskiwane przez Polskę na podstawie umowy międzynarodowej na zasadzie zbliżonej do funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Fundusze nie są zatem charytatywną darowizną przekazywaną Polsce przez bogatsze od niej kraje – a formą ekwiwalentu za konkretne korzyści, jakie uzyskują one dzięki możliwości swobodnego przepływu towarów, usług, osób i kapitału. Podmiotem, któremu w Polsce powierzono dysponowanie środkami Mechanizmu Finansowego EOG, jest Fundacja im. Stefana Batorego, która – w ramach programu pod nazwą "Obywatele dla Demokracji" – w latach 2013-2017 rozdysponowała kwotę niemal 131 mln złotych.
Dyskusja na temat dystrybucji środków w ramach tzw. funduszy norweskich toczy się Polsce od kilku miesięcy. Podlegają one ocenie tak samo jak wszystkie inne wydatki z funduszy publicznych. Przygotowany przez nas raport wskazuje jasno na nieprawidłowości w podziale środków dokonywanych przez Fundację Batorego – mówi dr Tymoteusz Zych, członek Zarządu Ordo Iuris.
Główne wnioski płynące z raportu są doprawdy szokujące:
Eksperci Ordo Iuris wskazują, że dotychczasowy model podziału środków między organizacje pozarządowe realizowany przez Fundację Batorego jest niezgodny z zasadą zrównoważonego rozwoju.
„Nie sposób bowiem nie zauważyć, że część projektów zmierza wyraźnie do ograniczenia poziomu ochrony praw i wolności człowieka, w szczególności w wolności sumienia i religii, jak również kwestionuje zasady ustrojowe (np. dotyczące tożsamości małżeństwa) zawarte w ustawie zasadniczej.”
- czytamy.
Okazuje się również, że niemal połowę z 620 projektów, którym przyznano wsparcie, stanowiły te, realizowane przez organizacje z Warszawy (245) i Krakowa (51), podczas gdy w całym województwie podkarpackim dofinansowanie przyznano 10 inicjatywom, w lubuskim – 7, w świętokrzyskim – 4, a w opolskim – 2.
„Spośród 620 projektów zrealizowanych w całym kraju blisko 40% (245 projektów) zrealizowano w Warszawie, dalszych 51 – w Krakowie. Choć w obu tych miastach żyje niespełna 7% polskiego społeczeństwa, zrealizowano tam niemal połowę inicjatyw dofinansowanych przez Fundację Batorego. Dysproporcje są wyraźne (np. w woj. lubuskim wsparcie otrzymało 7 projektów, w świętokrzyskim – 4, a w opolskim – tylko 2), choć aktywność obywatelska w tych województwach nie odbiega od średniej krajowej; w przeliczeniu na mieszkańców działa w nich zbliżona liczba organizacji pozarządowych. Całkowicie niewiarygodnie w tym kontekście brzmią twierdzenia Fundacji im. S. Batorego, że województwo opolskie „źle wypada od lat we wszystkich statystykach dotyczących III sektora”. W istocie potwierdzają one zarzut nadmiernej centralizacji przy dotychczasowym modelu rozdziału środków. Preferowanie dużych ośrodków kosztem mniejszych jeszcze wyraźniej widać analizując wartość przyznanej pomocy. Projekty zrealizowane w Warszawie pochłonęły aż 51,6% środków przeznaczonych na program w całej Polsce.”
- czytamy w raporcie.
Poza nierównomiernym podziałem terytorialnym eksperci Ordo Iuris wskazują na wyraźnie widoczne bardzo duże wsparcie kierowane do organizacji o liberalnym i lewicowym profilu światopoglądowym.
Projekty zgłoszone przez takie podmioty otrzymały bowiem łącznie ponad 43% całej puli przeznaczonej na programy w ramach ścieżek „Walka z dyskryminacją” i „Przeciwdziałanie wykluczeniu”. W tym samym czasie organizacje chrześcijańskie uzyskały dofinansowanie w kwocie ok. 1,5 mln zł – i to na projekty, które nie miały na celu propagowania doktryny religijnej (np. wsparcie idei wolontariatu wśród młodzieży).
„Wspólną cechą wielu z projektów wspartych przez Fundację Batorego jest adresowanie ich jedynie do kilku grup odbiorców, przy jednoczesnym pominięciu innych grup, również zmagających się w Polsce z problemem nierównego traktowania. Wśród adresatów projektów dotowanych za pośrednictwem Fundacji im. Batorego z łatwością znaleźć można grupy takie, jak członkowie i aktywiści subkultur LGBTQ, kobiety chcące dokonać aborcji, imigranci, feministki. Trudno jednak odnaleźć tam inne grupy podlegające dyskryminacji i atakom spełniającymi kryteria tzw. „mowy nienawiści”, takie jak: rodziny wielodzietne, praktykujący chrześcijanie, małżeństwa, działacze pro-life, chore dzieci w prenatalnej fazie rozwoju.” - czytamy w raporcie Ordo Iuris.
Pełna treść raportu dostępna TUTAJ: