Staropolskie przekleństwa aż się cisną na usta, gdy się widzi i czyta takie posty: „Porucznik Maksymilian Sznepf dowodził jednostką ludowego WP o wielkości 110-160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu. W Obławę zaangażowanych było 45 000 żołnierzy, udział jednostki Schnepfa stanowi jedynie 2 promile tych sił” (wpis Instytutu Pileckiego na platformie X, potem skasowany).
Gdy dokonać językowo–literackiej analizy tych wpisów, to się okaże, że faktycznie mamy do czynienia z jakimś neobolszewickim bełkotem. Cóż to za eufemizm – „22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu”? (Przy okazji, jak słusznie zwrócił uwagę prof. Cenckiewicz: skąd wzięto takie wyliczenia?). Umniejszanie roli (jakieś idiotycznie liczone promile!) i usprawiedliwianie udziału w Obławie Augustowskiej porucznika Sznepfa (pisownia Instytutu, który raz pisze tak, a raz Schnepfa) to także zabieg, którego nie powstydziłby się funkcjonariusz dawnego Urzędu Bezpieczeństwa, czy jakiś partyjny tłuk podający kłamliwe komunikaty dla prasy komunistycznej.
I co ciekawe, tych bolszewickich metod widać coraz więcej. Jak już jesteśmy przy rodzinie Sznepfów (Schnepfów) – słynna „arcykapłanka propagandy” Dorota Wysocka-Schenpf zaprosiła do swojego programu telewizyjnego siostrę Grzegorza Brauna, panią Monikę. Po co? Żeby ta publicznie potępiła brata. „Czy panią boli to, co inni mówią o pani bratu, czy to, co pani brat mówi o innych?” – brzmiało pytanie.
I teraz trzeba zauważyć – Grzegorz Braun od kilku dni wygaduje w mediach potworne brednie (o Holokauście, o komorach gazowych w Auschwitz etc.) i słusznie zbiera za to cięgi zewsząd, a głosy oburzenia słychać od lewej do prawej. Jednak co innego sam Grzegorz Braun, a co innego jego rodzina – wciągnięcie siostry do publicznego chłostania własnego brata jest zabiegiem okropnym, czysto bolszewicką zagrywką. Takie to są metody uprawiania polityki historycznej przez Donalda Tuska i wspierające go środowiska polityczne, intelektualne, medialne: żyjemy w kraju, w którym powracają najgorsze demony przeszłości. Przed nami rekonstrukcja rządu, zapowiadana na 22 lipca. Nie mogło być lepszej, bardziej symbolicznej daty.